Poród: mąż musiał interweniować
Autor Karol Zaborowski - 6 Października 2019

Mąż interweniował podczas porodu. "Złapałem położną za rękę i siłą przytrzymałem"

Poród z udziałem ojce, kiedyś był nie do pomyślenia, a teraz nikogo już nie dziwi taka decyzja ze strony rodziców. Co więcej, niekiedy obecność ojca dziecka nie stanowi jedynie wsparcia, dla rodzącej kobiety, a może wręcz okazać się niezbędna, aby zadbać o odpowiednie traktowanie swojej wybranki.

Poród to niezwykle stresujący moment w życiu każdej kobiety, bo w końcu zaraz na świat ma przyjść nasze dziecko, a wokół nas jest cała grupa osób robiących rzeczy, których nie do końca rozumiemy. Do tego dochodzą ciągłe skurcze i silny ból, a sama kobieta musi się skupić na odpowiednim oddechu i parciu wtedy, kiedy trzeba. Nie dziwi więc fakt, że coraz więcej par decyduje się na poród z udziałem partnera, który ma przede wszystkim wspierać rodzącą w tych trudnych chwilach.

Jednak może się zdarzyć również tak, że jeżeli zagłębimy się w procedury, które obowiązują podczas porodu, możemy zauważyć błędy w pracy personelu medycznego. Tak właśnie było w przypadku Michała i Pauliny, których historię opisał portal O2.pl.

Poród z interwencją męża

Oczywiście nie zachęcamy tu nikogo do ingerowania w pracę personelu medycznego ot, tak o, kiedy nie rozumiemy, co się dzieje. Jednak, kiedy wiemy, że podejmowane działania mogą przynieść więcej szkód niż korzyści, możemy podjąć interwencję.

W przypadku Pauliny i Michała, para od razu wiedziała, że chcą przez poród przejść razem. Jednak w momencie, kiedy przyszła mama znalazła się na porodówce, jej partner został odesłany przez recepcjonistkę do wypełniania dokumentacji. Michał stwierdził stanowczo, że tak nie będzie i szybko pobiegł na salę porodówki.

Kiedy tylko przekroczył jej próg, to dostrzegł cały tłum ludzi wokół swojej żony, a wśród nich położną, która próbowała, używając pięści wypchnąć dziecko z ciała Pauliny. Michał zdawał sobie sprawę, że tego typu procedury są niekiedy stosowane, ale są nieskuteczne i mogą wywoływać poważne komplikacje. Z tego też względu nie wahając się ani chwili ruszył na położną i siłą zatrzymał.

- Moja żona leżała już na stole. Tam był cały tabun ludzi. W pewnym momencie położna z tego szpitala zaczęła pięścią wyciskać to dziecko z brzucha. Czytałem, że takie sytuacje się zdarzają, ale to w ogóle nie działa, wręcz może zaszkodzić. Dlatego złapałem tę położną za rękę i siłą ją zatrzymałem. Ona się oburzyła, ale przestała to robić - wspomina Michał.

Na szczęście to ostatnia taka sytuacja, w której Michał musiał sam interweniować, jednak kiedy poród się zakończył, został sam jeden przy swojej żonie, a cały personel zniknął równie szybko, co się pojawił. Na szczęście ich dziecku nic się nie stało, a z czasem ich rodzina powiększyła się o kolejne maleństwo.

- Byłem jedyną osobą, która cały czas była na miejscu. Mogłem zareagować, przynieść wody, zrobić zakupy - dodaje.

Następny artykuł