Poród: nieludzkie traktowanie pacjentki
Autor Karol Zaborowski - 7 Października 2019

Podczas porodu leżała na podłodze, wyjąc z bólu. Wtedy lekarz zaczął się na niej kłaść

Poród jest niezwykle wyczerpujący dla kobiety, zwłaszcza jeżeli pojawiają się komplikacje. W takim wypadku niezwykle istotne jest odpowiednie wsparcie ze strony personelu medycznego i jego podejście do samej pacjentki. Jedna z internautek przedstawiła swoją historię, od której włos się jeży na głowie.

Poród może stanowić jedną z najwspanialszych chwil w życiu kobiety, jednak dla wielu kobiet może stac się przyczyną traumy. Ma z tym związek sam stres wywołany narodzinami dziecka, a także odczuwany ból. Niezwykle ważną rolę odkgrywa również podejście i wsparcie ze strony personelu na porodówce. Niestety w niektórych przypadkach pacjentki są traktowane we wręcz nieludzki sposób.

Jedna z internautek przedstawiła swoją historię portalowi WP.pl, w którą aż trudno uwierzyć. Kobieta, która przesłała wiadomość, opisuje, że od samego początku porodu miała problem w postaci zerowego rozwarcia szyjki macicy. Zastrzyki i kroplówki nic nie dawały, ale nie to jeszcze było najgorsze.

Poród niczym z koszmaru

Wraz z upływającym czasem kobieta odczuwała coraz większy ból wywołany parciem dziecka, co doprowadziło nawet do tego, że nie mogła sama położyć się do łóżka. Pacjentka pozostawiona samej sobie leżała na podłodze, zwijając się z bólu.

- Zastrzyki nic nie pomagały. Po kilku godzinach odeszły mi wody, bóle się nasilały. Nie mogłam się ruszać. Leżałam na podłodze, bo nie byłam w stanie wejść na łóżko - wspomina kobieta.

Na szczęście był przy niej partner, który okazywał wsparcie swojej ukochanej, jak tylko potrafił. Para wielokrotnie prosiła położną, aby przyszedł do nich lekarz sprawdzić, czy aby wszystko na pewno jest w porządku. Kiedy doktor się zjawił, to pacjentka usłyszała jedynie, że jest histeryczką, a jedyną pomocą okazał się lek uspokajający, który wyłączył przyszłą mamę na kolejną godzinę. Niestety to również nie przyspieszyło porodu, który na dobre rozpoczął się dopiero następnego dnia rano.

- Lekarka przyszła i z uśmiechem na ustach powiedziała, że histeryzuję. Miałam leżeć i rodzić. Siedziała, patrzyła na mnie i śmiała się, że chyba nie wiem, jak poród wygląda. Jej pomoc? Lek na uspokojenie dla histeryczki - czytamy.

Kiedy następnego dnia zmienił się lekarz na dyżurze, kobiecie została podana oksytocyna w pompie, po czym w końcu możliwe było rozpoczęcie faktycznego porodu. Internautka była tak wycieńczona, że nawet nie pamięta, jak rodziła. Pamięta za to potworny ból, a także lekarza, który siłą próbował wycisnąć z niej dziecko poprzez zakazany chwyt Kristellera.

- Pamiętam tylko ogromny ból, gdy położna nacięła mi krocze i lekarza, który położył mi się na brzuch i wyciskał ze mnie dziecko - pisze internautka.

Doprowadziło to do krwotoku, który pojawił się na skutek pęknięcia macicy. Potrzebne było przeprowadzenie zabiegu, oczywiście bez znieczulenia, co wiązało się z kolejnymi traumatycznymi przeżyciami dla pacjentki. Co więcej, w karcie z wypisem ze szpitala widniała informacja, że poród przebiegał bez żadnych komplikacji. Nie pojawiła się tam żadna informacja na temat ogromnej ilości leków podanych pacjentce czy też o krwotoku. Jednak kobieta ze względu na swój stan, nawet nie zwróciła na to uwagi.

Następny artykuł