Powiększanie ust: niewłaściwie wykonany zabieg
Autor Karol Zaborowski - 15 Października 2019

24-latka chciała powiększyć sobie usta. Dzień po zabiegu nie mogła mówić ani jeść

Powiększanie ust staje się coraz popularniejsze nie tylko wśród gwiazd goszczących na czerwonym dywanie. Po medycynę estetyczną sięgają również zwykłe kobiety, które chcą poprawić w swoim wyglądzie to i owo. Jednak trzeba bardzo uważnie wybierać klinikę, gdzie przeprowadzony będzie zabieg.

Powiększanie ust jest jednym z prostszych zabiegów w medycynie estetycznej, a jego efekty widoczne są już od razu po wyjściu z kliniki. Oczywiście, potrzeba trochę czasu, aby wypełniacz się równomiernie rozprowadził i zmniejszyła się opuchlizna, bo w końcu jest to wprowadzenie ciała obcego do naszego organizmu. Jednak wciąż nawet tak prosty i powszechny zabieg musi być wykonywany przez specjalistę, który doskonale wie, co robi i posiada odpowiednią wiedzę.

W wypadku medycyny estetycznej cena często idzie w parze z jakością usługi oraz zastosowanych materiałów. Bardzo boleśnie przekonała się o tym 24-letnia Mikayla Stutchbery, która już nie raz przechodziła przez podobny zabieg. Mimo to kobieta zdecydowała się na jeszcze jedno powiększenie swoich ust, ponieważ nadal wydały jej się zbyt małe.

Kilka dni po porodzie jej brzuch stał się czarny. Teraz chce pozwać szpital za błędy lekarzyKilka dni po porodzie jej brzuch stał się czarny. Teraz chce pozwać szpital za błędy lekarzyCzytaj dalej

Powiększanie ust jak z koszmaru

24-latka chciała jak zwykle udać się do swojego ulubionego lekarza, który przeprowadzał jej wszystkie wcześniejsze zabiegi upiększające, ale niestety doktor był w tym czasie na urlopie. Nie chcąc czekać Mikayla Stutchbery zdecydowała się na skorzystanie z usług innej kliniki, która przy okazji oferowała bardzo kuszące promocje.

Niestety był to potworny błąd z jej strony, o czym przekonała się bardzo szybko. Jak donosi portal Wp.pl, usta kobiety już po kilku godzinach po zabiegu zaczęły puchnąć, a następnego dnia 24-latka nie mogła już mówić, a nawet jeść. Kiedy udała się do kliniki, gdzie przeprowadzany był zabieg, usłyszała, że winny jest pies, który polizał jej twarz.

Kobieta otrzymała maść bakteriobójczą, ale nie przynosiło to żadnego rezultatu. Usta 24-latki cały czas puchły i doszło do tego, że zaczęły pękać i przybrały trupio-blady kolor. Mikayla Stutchbery natychmiast udała się do swojego lekarza, który przepisał jej antybiotyk. Doktor stwierdził również, że stan pacjentki wywołany jest przez źle zaaplikowany wypełniacz.

Na ustach 24-latki zaczęły też pojawiać pęcherze, przez które po pęknięciu wydostawał się wypełniacz prosto do jej jamy ustnej. Co więcej, okazało się, że jest uczulona na przepisany antybiotyk i jej usta zrobiły się jeszcze większe.

- To było jak horror, dopóki się nie wydarzy, może cię bawić, ale kiedy ty to przeżywasz, robi się strasznie. Dwa razy zemdlałam, wiedziałam, że z moim organizmem dzieje się coś złego - wyznaje 24-latka.

Reakcja alergiczna była na tyle silna, że kobieta musiała spędzić dwa tygodnie na zwolnieniu lekarskim, przez co straciła swoją pracę. Zapowiedziała również, że będzie walczyć o odszkodowanie od kliniki, która przeprowadzała zabieg. Jednak placówka nadal uważa, że wszystkiemu winna jest infekcja wywołana przez bakterie ze śliny psa 24-latki.

- Źle wstrzyknięty wypełniacz mógł sprawić, że oślepnę lub spowodować martwicę tkanek. Będę walczyła o odszkodowanie - dodaje.

Następny artykuł