Prof. Anita Chudecka-Głaz: W leczeniu nowotworów ginekologicznych gonimy Europę

prof. dr hab. n. med. Anita Chudecka- Głaz z Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego.
fot. Archiwum Prywatne
Autor Bożena Stasiak02.11.2020

Najczęstsze nowotwory ginekologiczne to - rak jajnika, trzonu i szyjki macicy. Jeżeli porównamy wyniki ich leczenia w Polsce dziś z sytuacją sprzed ok. 20 lat, to można powiedzieć, że dokonał się pewien postęp. Jednak, jeśli porównamy obecną sytuację w naszym kraju z wynikami leczenia w innych krajach europejskich, to jest źle.

- W leczeniu nowotworów ginekologicznych wciąż musimy gonić Europę – mówi prof. dr hab. n. med. Anita Chudecka- Głaz z Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. – Na tle Europy wyglądamy bardzo niechlubnie. Jak bardzo nie nadążamy za postępem, najbardziej widać na przykładzie raka jajnika, który zbiera największe żniwo pod względem zgonów. Każdego roku na ten rodzaj nowotworu zapada ok. 3700 kobiet, z czego 2600 umiera.

Najsmutniejsze jest to, że są już możliwości, terapie, dzięki którym rak jajnika mógłby stać się chorobą przewlekłą, a może nawet uleczalną. Tylko że nasze pacjentki nie mają do nich szerokiego dostępu. To inhibitory PARP, grupa leków ukierunkowana molekularnie, wydłużająca istotnie statystycznie czas do progresji, a od niedawna wiemy, że również czas całkowitego przeżycia. Ostatnie wyniki badania SOLO 1 pokazują, że czas wolny do progresji przy zastosowaniu inhibitorów PARP po pierwszej linii leczenia u pacjentek z mutacją BRCA1/2 wynosił średnio 56 miesięcy i był aż o 42 miesiące dłuższy niż w grupie, która nie otrzymywała takiego leczenia. W Polsce leczenie inhibitorami PARP jest jednak refundowane jedynie dla wąskiej grupy pacjentek z nawrotowym rakiem jajnika i mutacją genów BRCA1 i/lub BRCA2. Brak jest refundacji po pierwszej linii chemioterapii oraz dla chorych bez mutacji BRCA1/2.

Tymczasem w wielu krajach europejskich z inhibitorów PARP mogą korzystać wszystkie chore z rakiem jajnika, niezależnie od obecności mutacji oraz chore z pierwotnie rozpoznanym, jak i nawrotowym rakiem jajnika. Inhibitory PARP to postęp w leczeniu raka jajnika, na który czekaliśmy wiele lat.

Niezbędna jest szersza diagnostyka molekularna w przypadku raka jajnika, dla każdej chorej, gdyż od jej wyników zależy dalsze postepowanie, wybór najskuteczniejszej metody terapii, na jak najwcześniejszym etapie choroby. Tymczasem ten rodzaj diagnostyki jest u nas refundowany przez NFZ, a wykonywany niestety jedynie w niewielu ośrodkach.

Rak jajnika, w przeciwieństwie do innych nowotworów ginekologicznych, wciąż pozostaje jednym z najgroźniejszych zabójców, ze względu na późne rozpoznanie i brak badań screeningowych. Mamy dostępne badania screeningowe, jeżeli chodzi o raka szyjki macicy, ale tu mocno kuleje skuteczna profilaktyka pierwotna, czyli szczepienia przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego, HPV. Niestety u nas te szczepienia nie są refundowane, a powinny znaleźć się w kalendarzu szczepień, najlepiej także dla chłopców. Narodowa Strategia Onkologiczna przewiduje ich realizację – i oby nastąpiło to jak najszybciej.

Następny artykuł