Na raka prostaty co roku umiera 5 tysięcy Polaków. 40-latek o swojej chorobie dowiedział się przez przypadek

Rak prostaty może być wycięty bezinwazyjnie. Wszystko za pomocą robota da Vinci
unsplash.com/Marcelo Leal
Autor 25.05.2020

Rak prostaty w początkowym stadium może wywoływać dolegliwości i pewne niepokojące symptomy ze strony dolnych dróg moczowych. Niekiedy jest on wykrywany u pacjentów przez przypadek. Tak było u 40-latka, który dowiedział się o chorobie przy okazji badań PSA.

Rak prostaty to druga najczęstsza przyczyna śmierci z powodu nowotworów złośliwych u mężczyzn. Liczba diagnozowanych chorych z rakiem prostaty rośnie w większości rozwiniętych krajów świata, głównie dzięki większej świadomości zdrowotnej oraz wydłużaniu się długości życia mężczyzn.

Niestety w Polsce zachorowania na raka gruczołu krokowego podwoiły się w ciągu ostatnich 10 lat. Trudno się temu dziwić, wiedząc, że rak prostaty u wielu pacjentów wykrywany jest przez przypadek. Tak było u pewnego 40-latka ze Śląska, który wykonał badanie PSA.

Zanurz stopy w wodzie z sodą oczyszczoną. Efekty są zaskakująceZanurz stopy w wodzie z sodą oczyszczoną. Efekty są zaskakująceCzytaj dalej

Rak prostaty może być wycięty bezinwazyjnie. Wszystko za pomocą robota da Vinci

Chociaż lekarze dysponują coraz lepszym sprzętem i wiedzą, umieralność na raka prostaty w Polsce wciąż jest wysoka. Co roku umiera 5 tys. mężczyzn, a wynika to głównie z faktu, że nowotwór jest zbyt późno diagnozowany. Panowie nierzadko wstydzą się badać, a na dodatek nowoczesne leczenie nie należy do najtańszych.

Gdy pan Paweł ze Śląska skończył 40 lat, przez przypadek wykonał badanie PSA. Dzięki temu dowiedział się, że ma szybko rozwijającego się raka prostaty. Choć diagnoza była dla niego szokiem, mężczyznę udało się wyleczyć. Trafił bowiem do odpowiedniego lekarza, który przeprowadził zabieg robotem da Vinci.

Gdy pan Paweł przez przypadek wykonał badanie PSA i dowiedział się, że ma raka prostaty, lekarz zaproponował mu tradycyjną operację, która wiąże się z wieloma powikłaniami. W tamtym momencie szwagier poinformował go o możliwości zabiegu u dr. Pawła Salwy.

Jak podaje portal.abczdrowie.pl, dr Paweł Salwa od początku 2019 kieruje Oddziałem Urologii w Szpitalu Medicover w Warszawie, wcześniej pracował w największej klinice urologii robotycznej w Gronau w Niemczech. Dr Salwa od 2013 roku poświęcił się zawodowo leczeniu raka prostaty za pomocą minimalnie inwazyjnej metody robotycznej da Vinci. Od tego czasu wykonał ponad 1000 operacji.

Spotkanie pana Pawła z dr. Salwą tak naprawdę uratowało mu życie. Jego zdaniem najważniejsze w chorobie to spotkać odpowiedniego lekarza. Po drugie nowoczesne leczenie jest niestety luksusem, na który nie każdego stać.

- Diagnoza raka to był przypadek. Wcześniej, w 2013 r., miałem wprawdzie lekkie zapalenie prostaty wywołane bakterią, ale to szybko wyleczył antybiotyk. Potem nie miałem już żadnych objawów ani problemów z oddawaniem moczu czy z seksem. Zresztą nie myślałem o takiej chorobie, to było abstrakcyjne w moim wieku, w końcu mówi się, że to jest "choroba dziadków". Ale jak skończyłem 40 lat, to pomyślałem, że zrobię sobie taki prezent i wykonam podstawowe badania krwi i PSA. Nie wiem sam, co mnie tknęło, bo w mojej rodzinie rak nie istniał - mówi 42-letni pan Paweł.

Wynik badania PSA był dla pana Pawła zdumiewający. Pokazywały aż 6,7 ng/ml, przy czym norma dla mężczyzn w wieku 40-50 lat wynosi 2,5 ng/ml. Lekarz, z którym pacjent się w tamtym czasie konsultował, powiedział mu, że temat nie powinien go dotyczyć. Kazał mu po prostu odpocząć i powtórzyć badanie PSA.

Niestety mimo zastosowania się do zaleceń lekarza, kolejne wyniki były jeszcze gorsze. Wówczas rozpoczęły się poszukiwania najlepszych sposobów leczenia i medyków. W trakcie poszukiwań pacjent usłyszał o dr. Salwie.

- Miałem ogromne szczęście, że trafiłem do dr. Pawła, bo jest to człowiek o wysokim poziomie empatii, który potrafi tak zaopiekować się pacjentem, że nawet jak słyszysz "nowotwór" i wali ci się cały świat, to jednak masz jakieś poczucie bezpieczeństwa, czujesz się zaopiekowany i wiesz, że on ci pomoże. To może słabo zabrzmieć, ale najlepszą rzeczą, jaka mi się przytrafiła w tej chorobie, to było spotkanie odpowiedniego lekarza. To jest heros! - przyznaje pan Paweł.

Dzisiaj grzeje: 1. Łukasz Szumowski ostrzega. Według ministra może się pojawić druga epidemia

2. Jak długo zostaniemy w maseczkach? Szumowski wygadał się w programie na żywo, ogromne zaskoczenie

42-latek zdecydował się na operację u doktora. Dzięki niej rak został doszczętnie wycięty. Ekspert w dziedzinie urologii wyjaśnia, że skuteczność tej metody w największym stopniu zależy od doświadczenia operatora, to znaczy od tego, ile operacji da Vinci wykonał.

- Badania naukowe pokazują, że poziom ekspercki osiąga się po wykonaniu minimum 500 takich operacji. Na naszym koncie mamy tych operacji ponad 1000, wykonujemy ich najwięcej w kraju i wraz z pacjentami cieszymy się bardzo dobrymi wynikami, które udaje się uzyskać, podobnie jak u pana Pawła, w większości przypadków - mówi dr Salwa.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Wyborna wiadomość dla mieszkańców polskiej miejscowości. Prezydent miasta znosi uciążliwą opłatę, żeby wesprzeć lokalnych handlarzy i kupców
  2. Z ostatniej chwili: Do kiedy będziemy nosić maseczki? Minister Zdrowia odpowiedział
  3. Gwiazda "Pierwszej miłości" została pogryziona przez psa, którego przygarnęła ze schroniska. Niemal nie straciła oka
  4. 26 latka trafiła do szpitala z kołataniem serca. Przyczyna jej stanu zdrowia wprawiła wszystkich w osłupienie
  5. Pierwsze objawy guza mózgu. Gdy się pojawią, trzeba działać szybko
  6. Zniesienie obowiązku zakrywania twarzy już niedługo. Śląsk może sobie jednak poczekać

Następny artykuł