W sprawie Katarzyny S. pojawiły się nowe fakty. Okazuje się, że rodzina mogła uniknąć tragedii
unsplash.com/ David Boca
Autor - 27 Czerwca 2020

Nie pomogły zgłoszenia na policje. Mąż rzucił się na żonę z siekierą

Rodzina Katarzyny S. przeżyła ogromną tragedię. Mąż kobiety zabił ją siekierą w obecności dzieci. Na domiar złego okazuje się, że gdyby w porę wysłuchano jej próśb o pomoc, dramatu można było uniknąć.

Rodzina powinna się nawzajem wspierać i dbać o swoje bezpieczeństwo. Niemniej jednak wiele dzieci nie ma szansy poznać, czym jest szczęśliwa, kochająca się rodzina. Pociechy Katarzyny S. zamordowanej przez jej męża z pewnością do końca życia nie zapomną makabrycznego widoku śmierci swojej mamy.

Na domiar złego okazało się, że tragedii można było uniknąć. Gdy mąż maltretowanej kobiety zrzucił ją 4 tygodnie przed jej śmiercią ze schodów, ta prosiła policję o pomoc. Prokuratura zignorowała prośby Katarzyny S. i wypuściła mężczyznę na wolność.

Jak stać się niewidzialnym dla komarów? Skuteczne metody, które pomogą Ci je przechytrzyćJak stać się niewidzialnym dla komarów? Skuteczne metody, które pomogą Ci je przechytrzyćCzytaj dalej

W sprawie Katarzyny S. pojawiły się nowe fakty. Okazuje się, że rodzina mogła uniknąć tragedii

Dzieci - 4-letni Dawid i 6-letnia Laura, które przeżyły ogromną tragedię w Sierakowie pod Słupskiem, z pewnością długo będą musiały mierzyć się ze swoimi wspomnieniami. Ich ojciec, nie zwracając uwagi na obecność dzieci, zaatakował ich matkę siekierą. Kobieta z powodu odniesionych obrażeń zmarła 5 dni później w szpitalu.

Jak podaje portal o2.pl, kobieta już wcześniej padała ofiarą przemocy domowej. Po raz pierwszy poinformowała o tym policjantów w kwietniu 2020 roku. Pani Katarzyna zdecydowała się wówczas poinformować służby, że mąż ją maltretuje. Rodzinę objęto niebieską kartą.

Gdy 25 maja Paweł S. zepchnął kobietę ze schodów, ta zgłosiła ten fakt na policję. Choć jej męża zatrzymano, prokuratura zdecydowała się go wypuścić. W rozmowie z "Faktem" sierż. sztab. Monika Sadurska poinformowała, że "mężczyzna od stycznia br. nie mieszkał wspólnie ze swoją rodziną, ale przyjeżdżał w odwiedziny do swoich dzieci i wtedy dochodziło do aktów przemocy".

Policjanci kontrolowali sytuację w rodzinie i utrzymywali kontakt telefoniczny z Panią Katarzyną. Podczas rozmów z dzielnicowym kobieta nie zgłaszała nieprawidłowości, aż do incydentu, który miał miejsce 25 maja. Szefowa Prokuratury Rejonowej w Słupsku, prok. Magdalena Gadoś, w rozmowie z "Faktem" wyjaśniła, dlaczego wypuszczono Pawła S. na wolność.

Dzisiaj grzeje: 1. Nie mógł poradzić sobie z wyśmiewaniem. Nie żyje bohater "Pamiętników z wakacji"

2. Biedronka szykuje na niedzielę absolutny hit. Towary za pół ceny i vouchery za zakupy

- Nie było podstaw do aresztu. Nie w każdej sprawie stosuje się areszt, ale wtedy, gdy są przesłanki, które są wprost określone w Kodeksie Karnym. My tych spraw nie łączymy, przynajmniej na tym etapie śledztwa. Podejrzany odmówił złożenia wyjaśnień i swojej motywacji nie podał [...]. Zastosowano wobec niego środki nieizolacyjne, m.in. zakaz zbliżania się i zakaz kontaktu - powiedziała.

Mężczyzna w dniu zabójstwa był prawdopodobnie pod wpływem narkotyków. Obecnie Paweł S. przebywa w areszcie w szpitalu psychiatrycznym w Szczecinie.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nagły protest w samym centrum polskiego miasta. Zbiera się ogromny tłum, co tam się dzieje?
  2. IMGW wydało pilne ostrzeżenie. Dwa województwa z najwyższym stopniem zagrożenia, lepiej zostać w domu
  3. Tragiczne wiadomości o śmierci 25-latki. Przedawkowała popularne napoje
  4. Sygnały, które daje nasze serce, gdy ma już dosyć. Nie wolno ich lekceważyć
  5. Dramat dwóch polskich sportsmenek. Zostały potrącone przez samochód, teraz walczą o życie i zdrowie. Dramatyczny apel o pomoc, liczy się każda złotówka

Następny artykuł