SOR: skandaliczne zachowanie lekarza
fot. publicdomainpictures.net
Autor Karol Zaborowski - 18 Grudnia 2019

Pacjentka przeżyła koszmar na jednym z warszawskich SOR-ów. "Klęczałam na korytarzu z bólu. Nikt z personelu w ogóle się tym nie przejął"

SOR dla wielu pacjentów jest jedyną możliwością, aby w pilnym przypadku otrzymać pomoc medyczną. Niestety często trzeba na nią naprawdę długo czekać, a i zachowanie personelu również pozostawia wiele do życzenia.

SOR jest oddziałem szpitalnym, o którym pacjenci mają najgorsze zdanie. Gigantyczny czas oczekiwania na pomoc oraz nierzadko nieodpowiednie, a nawet chamskie zachowanie personelu nie pomaga w kreowaniu pozytywnego wizerunku. Jedna z internautek postanowiła opowiedzieć o tym, co spotkało ją w jednym z warszawskich szpitali.

Maria Kos chcąc trochę odpocząć od zimowej szarugi, wybrała się na wymarzone wakacje do Dubaju. Niestety podczas wyjazdu na jej ciele pojawił się bolesny ropień, który rósł z każdym dniem. Kobieta udała się do miejscowego szpitala, ale chcąc poddać się terapii zaproponowanej przez lekarzy, musiałaby zostać za granicą, dłużej niż to pierwotnie planowała. Maria zdecydowała się na jak najszybszy powrót do Polski, aby tam skorzystać z pomocy lekarskiej.

- 7 grudnia w Dubaju zgłosiłam się do lekarza. Tam załoga szpitala proponowała mi cały szereg procedur medycznych. Okazało się, że musiałbym zostać w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, dużo dłużej niż planowałam. Wszystko przez pobyt w szpitalu po zabiegu. Zdecydowałam, że zależy mi na tym, by jak najszybciej być w domu, że nie chcę chorować za granicą. Ubezpieczyciel kupił mi bilet na ten sam dzień, kiedy miałam wracać. Był to bilet bezpośredni, więc zamiast osiemnastu godzin wracałam sześć - mówi w rozmowie z abcZdrowie Maria Kos.

Smutne informacje. Katarzyna Dowbor nieuleczalnie choraSmutne informacje. Katarzyna Dowbor nieuleczalnie choraCzytaj dalej

Przyszła na SOR prosić o pomoc, a została upokorzona

Wedle zaleceń lekarza kobieta udała się do szpitala jak tylko wróciła do kraju. Maria wybrała SOR przynależący do jednego z warszawskich szpitali. Ból wywołany przez stale rosnący ropień był tak duży, że kobieta nie mogła już nawet siedzieć, więc oczekując na swoje badania i wizytę u lekarza leżała na kanapie w poczekalni. Pojawiła się u niej również gorączka.

- Pojechałam do szpitala na Solec. Na miejscu byłam ok. godz. 16:40. Kiedy wyjeżdżałam z domu, miałam 38 stopni gorączki, dreszcze, ból był już bardzo silny. Miałam duże problemy z poruszaniem się. Nie mogłam siedzieć - dodaje.

Dopiero po 4 godzinach od pacjentki pobrano krew na badania. Maria próbowała dowiedzieć się, ile jeszcze mniej więcej będzie musiała czekać na lekarza, ale nie udało jej się tego dowiedzieć. Co więcej, ból stawał się coraz silniejszy, do tego stopnia, że nie mogła nawet sama wrócić na swoje miejsce z toalety.

- Próbowałam się dowiedzieć, ile to będzie trwało. Chciałam ewentualnie poprosić męża, żeby mi przywiózł coś z domu. Nie jadłam i nie piłam przez ten czas, bo obawiałam się, że będę miała zabieg przeprowadzony w narkozie. Było coraz gorzej. Kiedy poszłam do toalety, nie miałam siły, żeby wrócić do poczekalni. Klęczałam na korytarzu z bólu. Nikt z personelu w ogóle się tym nie przejął. Otrzymałam pomoc od innych pacjentów, którzy mnie podnieśli - wyznaje Maria.

Skandaliczne zachowanie lekarza

Kiedy w końcu lekarz poprosił ją do swojego gabinetu, oznajmił, że Maria przejdzie szybki zabieg pod znieczuleniem miejscowym. Jednak nie zgadzało się to z tym, co kobieta usłyszała u lekarza w Dubaju. Mimo to doktor na SOR-ze zapewnił, że zabieg będzie szybki i raczej mało bolesny. Niestety już same wkłucia były niezwykle bolesne, a sam zabieg również przyniósł pacjentce masę cierpienia. Jednak najgorsze były słowa, które padły z ust lekarza.

Według relacji Marii doktor podzielił się z nią swoimi uwagami dotyczącymi Arabów, które delikatnie mówiąc, nie były zbyt przychylne. Kiedy lekarz skończył już zabieg powiedział do swojej pacjentki "A teraz wytrę pani d..ę". Jednak nie była to jego ostatnia oburzająca uwaga.

- Po tym, pod sam koniec, jak był zakładany opatrunek, powiedział: "Prawie się tutaj przez panią wszyscy porzygaliśmy" - wspomina internautka.

Maria już następnego dnia złożyła skargę na lekarza, jednak szpital uznał, że przytoczone przez nią słowa są wyrwane z kontekstu i miały na celu jedynie rozładować napiętą sytuację towarzyszącą całemu zabiegowi. Z tego też względu sam szpital nie może wyciągnąć konsekwencji, ponieważ relacje pacjentki i lekarza nie pokrywają się. Sprawa została zgłoszona też do Rzecznika Praw Pacjenta, a samym postępowaniem w szpitalu zajmuje cię Pełnomocnik ds. Pacjenta.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Agnieszka Chylińska ma sławnego brata. Nie uwierzycie jak wygląda, są tacy sami
  2. Takiej promocji w Rossmannie jeszcze nie było. Dwa produkty za darmo
  3. Nieoczywiste objawy świadczące o zbyt wysokim cholesterolu. Wystarczy przyjrzeć się swoim oczom
  4. Nie żyje uwielbiana polska dziennikarka. Przegrała walkę z nowotworem
  5. Goździki pomagają na bolące zęby, jednak mają również inne zastosowania. Warto je żuć każdego dnia
  6. 6-miesięczna Lilianka miała gorączkę. Kilka chwil później umierała we męczarniach, dramatyczny apel rodziców

Następny artykuł