SOR: mężczyzna czekał 17 godzin na lekarza
Autor Karol Zaborowski - 28 Października 2019

19-latek został przywieziony przez karetkę na SOR. Przez 17 godzin lekarz nawet na niego nie spojrzał

SOR najczęściej kojarzy nam się z gigantycznymi ilościami czasu spędzonymi na czekaniu, aż lekarz w końcu nas zbada. Raczej już nikogo nie dziwi, kiedy ktoś mówi, że spędził na tym oddziale 5, czy 7 godzin. Jednak pewien 19-latek czekał przeszło 17 godzin, żeby lekarz w ogóle na niego spojrzał.

SOR działa w zupełnie innych kategoriach niż pozostałe oddziały szpitalne. W tym wypadku kolejność przyjęć przez lekarza nie określa czas spędzony w poczekalni, czy też godzina, o której zjawiliśmy się na oddziale, a nasz stan zdrowia. Każdy pacjent podczas przyjęcia ma nadawany kolor, który określa, jak szybko potrzebuje on pomocy ze strony lekarza. Jako pierwsi zawsze pomoc otrzymują pacjenci “czerwoni”. Ich stan jest na tyle poważny, że potrzebują natychmiastowej pomocy, ponieważ bez tego życie pacjenta jest realnie zagrożone.

Kolejni są pacjenci “żółci”, którzy również potrzebują szybko udzielonej pomocy, jednak ich stan nie jest aż tak nagły, jak w poprzednim przypadku. Przyjmuje się, że pacjent przydzielony do tej kategorii powinien otrzymać pomoc po około 60 minutach. 19-letni Jakub czekał 17 razy dłużej.

Dramatyczna historia ze szpitala ginekologicznego. Dramatyczna historia ze szpitala ginekologicznego. "Leżę cała we krwi, a tu nagle wchodzi ksiądz"Czytaj dalej

Lekarz na SOR nawet na niego nie spojrzał

Jak podaje portal Wp.pl, Jakub już od kilku dni gorączkował i uskarżał się na silny ból głowy, szyi oraz pleców. Dzień przed przyjęciem na SOR zapisał się do lekarza rodzinnego, jednak nie dotrwał do tej wizyty. Podczas spaceru ze swoją ukochaną, 19-latek nagle stracił przytomność.

Mężczyzna został zabrany przez karetkę, która zabrała go na koszaliński SOR. Dzięki interwencji swoich bliskich, 19-latek otrzymał kategorię żółtą, co powinno oznaczać, że szybko otrzyma pomoc. Niestety stało się zupełnie odwrotnie.

Jakub trafił do szpitala około godziny 17:00. Dopiero po pięciu godzinach został zabrany do gabinetu, gdzie pobrano mu krew. Na pierwsze leki musiał czekać kolejne dwie godziny, a lekarz nawet przez moment na niego nie spojrzał. Jak sam przyznaje, doktor pojawił się dopiero o 6 rano, następnie przyjął dwóch pacjentów i ponownie zniknął.

- Powiedzieli, że lekarz nie może przyjść i że to potrwa 2-3 godziny. Przychodziłem później o godz. 3, 4, 5, ale nie było nadal lekarza. O 6 pojawił się. Przebadał dwie osoby, po czym zniknął - wspomina mężczyzna.

Nic nie dała nawet interwencja jednej z pielęgniarek, ponieważ doktor wciąż nie otrzymał wyników badania, które zostało wykonane kilkanaście godzin wcześniej. W końcu po 17 godzinach czekania, do Jakuba przyszedł lekarz, który oznajmił mężczyźnie, że nie mają pojęcia, przez co wywołane są jego objawy.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. 13-latka wiła się z bólu na oczach lekarza. W tym czasie doktor zachował się niewyobrażalnie bezczelnie
  2. Terapia tylko dla odważnych. Skorzystać z niej mogą między innymi cukrzycy
  3. Podczas porodu lekarz po prostu wyszedł. Od położnej usłyszała, że nie umie rodzić

Następny artykuł