SOR - dyżury
unsplash_Olga Kononenko
Autor - 31 Stycznia 2020

Lekarz szczerze o pracy na SOR-ze. "Dyżurowałem nawet po 400 godzin w miesiącu"

SOR, czyli szpitalny oddział ratunkowy jest miejscem, gdzie można liczyć na natychmiastową pomoc. Pracujący tam lekarze muszą być cały czas w pełnej gotowości, by pomóc pojawiającym się pacjentom. Od nich bowiem zależy życie wielu osób, których zdrowie nagle się pogorszyło lub uległy wypadkowi.

SOR zajmuje się nagłymi przypadkami, wymagającymi natychmiastowej reakcji. By pomóc pacjentom, potrzebna jest wysoko wykwalifikowana kadra medyczna, jak i odpowiednie wyposażenie oddziału. Szpitalny Oddział Ratunkowy nie powinien być miejscem, do którego trafiają osoby potrzebujące zwykłej opieki zdrowotnej lub specjalistycznej konsultacji. Niestety tak się często dzieje, gdyż wiele pacjentów nie chce czekać w kolejkach po pomoc medyczną.

Szpitalny Oddział Ratunkowy ogólnie mówiąc, zajmuje się wszelkimi czynnościami stabilizującymi funkcje życiowe pacjenta. Zanim to się jednak stanie, dokonywana jest wstępna segregacja i kwalifikacja chorych. Po udzieleniu pomocy pacjentowi zazwyczaj ustalany jest kierunek dalszego postępowania diagnostycznego i leczniczego. Lekarze pracujący w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym mają zatem pełne ręce roboty i muszą być zawsze w pełni sił, gdyż od nich często zależy życie pacjentów.

Oddała 20-miesięczne dziecko do okna życia. Policja zidentyfikowała kobietęOddała 20-miesięczne dziecko do okna życia. Policja zidentyfikowała kobietęCzytaj dalej

SOR jest miejscem, gdzie lekarze często pracują ponad swoje siły

Angelika Swoboda z portalu Weekend.gazeta.pl przeprowadziła wywiad z jednym z lekarzy pracujących w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Wyznaje on, jak naprawdę wygląda tam praca. Przepracował on bowiem na SOR-ach ponad 10 lat. Według niego są one dobrymi miejscami pracy pod względem finansowym. W Warszawie można dostać od 100 do 150 zł brutto za godzinę. Lekarz zatrudniony na etacie nie może pracować powyżej 24 godzin bez przerwy, w przypadku zaś lekarza kontraktowego nie ma takich ograniczeń. Lekarz może zdrzemnąć się w czasie dyżuru, ale tylko, gdy towarzyszą mu inni lekarze.

Według mężczyzny mimo atrakcyjnych zarobków chętnych do pracy na SOR-ach wciąż jest zbyt mało, dlatego często pojawiają się problemy z dopięciem grafiku oddziału ratunkowego tak, by znajdowało się na nim kilku lekarzy. Stąd, jeśli ktoś wyraża chęć wzięcia dyżuru 48-godzinnego, pracodawca często przymyka oko. Kilka lat temu trudna sytuacja w pewnym szpitalu doprowadziła do tego, że lekarze z innych oddziałów zmuszeni byli do jednoczesnej pracy w dwóch miejscach, czyli na oddziale i na SOR-ze. Mężczyzna zdradził, że obecnie stara się nie pracować więcej niż 350 godzin miesięcznie. Gdy pojawiają się dodatkowe propozycje dyżurów odmawia, gdyż jest to zbyt męczące.

- Praca ponad miarę zawsze, prędzej czy później, odbija się na zdrowiu. Skutkuje chociażby schorzeniami w układzie sercowo-naczyniowym. Lekarze często popadają też w uzależnienia, muszą jakoś odreagować stres - stwierdził.

Lekarz spytany o ciężkie przypadki pojawiające się na SOR-ze odpowiada, że często trafiają tam osoby z poważnymi urazami, które nierzadko kończą się śmiercią pacjenta. Obecnie w wielu SOR-ach brakuje miejsc.

- SOR-y nie mogą być przepełnione, bo muszą skutecznie udzielać pomocy kolejnym osobom. Powinno być zatem więcej niż obecnie oddziałów chorób wewnętrznych. To nie jest żadna wiedza tajemna, że w szpitalach brakuje łóżek. Nie jest też tajemnicą, że społeczeństwo się starzeje, a seniorzy leżą w szpitalach przez wiele dni - wyznaje.

Innym problemem, z którym zmagają się lekarze Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych jest fakt, iż niektórzy pacjenci wybierają to miejsce, zamiast gabinetu lekarza rodzinnego. Według lekarza ludzie często uważają, że będą długo czekać na konsultacje w poradniach specjalistycznych. Przychodzą więc na SOR, by szybko odbyć wszystkie potrzebne badania.

- Tylko 20 procent osób przychodzących na SOR rzeczywiście powinno się u nas znaleźć. Reszta zgłasza się z problemami, w których winni pomóc lekarze rodzinni. Mam na myśli wszystkie przewlekające się problemy zdrowotne - dodaje

Praca w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych jest więc dla każdego pracującego w nich lekarza nie lada wyzwaniem. Muszą oni zmagać się z ciężkimi przypadkami, stresem, zmęczeniem, a często nawet agresją ze strony pacjentów. Niemniej jednak, według lekarza, z którym rozmawiała Angelika Swoboda poczucie dobrze spełnionego obowiązku wobec potrzebujących jest warte wysiłku towarzyszącemu pracy na SOR-ze.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nie żyje gwiazda muzyki. Przed śmiercią wysłała wiadomość do rodziny, wyskoczyła z 14 piętra
  2. Mądre i odważne słowa Teresy Lipowskiej. Seniorzy nie mają dostępu do leków
  3. Zdrowe produkty, które mogą być dla nas trujące. Lepiej na nie uważać
  4. Piliśmy go po katastrofie w Czarnobylu. Działanie i skutki uboczne płynu Lugola
  5. Bóle szyi mogą być objawem groźnego nowotworu. Nie wolno ich lekceważyć
  6. Słowikowa przerywa milczenie ws. Piotra Woźniaka-Staraka. Nikt się nie spodziewał, ujawniła wszystko

Następny artykuł