Załamany 11-latek wyznał, jak wyglądają Święta w jego domu. Słowa sprawiają, że łzy same cisną się do oczu

Święta dzieci
pixabay.com/pixel2013
Autor Natalia Niewczas25.12.2020

11-latek opowiedział o tym, jak w jego domu wygląda czas Świąt Bożego Narodzenia. Wszechobecny podczas przygotowań do Świąt stres nie wpływa dobrze na dziecięcą psychikę i zdrowie. Jak przyznaje chłopiec, jego radość Świąt w dużej mierze zależy od atmosfery, jaka panuje wówczas w domu.

Poruszająca relacja ze Świąt Bożego Narodzenia ukazała się na łamach portalu popularne.pl. Zapytany o to, czy lubi Święta, 11-odpowiada bez przekonania: “tak sobie”. Jak wyjaśnia, wiele zależy od tego, czy jego rodzice się pokłócą.

Święta Bożego Narodzenia łatwo zamienić w prawdziwy koszmar

Decyzje podejmowane przez dorosłych mają olbrzymi wpływ na psychikę dziecka, a także to, jak najmłodsi będą w późniejszych latach wspomniać i obchodzić Święta Bożego Narodzenia. Dla tego 11-latka Święta niekiedy oznaczają koszmar - wszystko przez kłótnie i napięcie, jakie panuje w domu.

Jak opisuje chłopiec, napięcie zaczyna się już przed Świętami. Przygotowania do wspólnej Wigilii bywają nerwowe; pojawia się presja, która rzutuje na psychikę dziecka.

- Moja mama jest strasznie nerwowa, cały czas krzyczy, że wszystko jest niegotowe. (...) I często mówi, że ma dość wszystkiego i że za rok to (...) nie zaprosi nikogo, bo nas to nikt nie zaprasza. Na żarcie darmowe wszyscy przychodzą, narzeka, ale co roku odkąd pamiętam, wigilia jest u nas - relacjonuje chłopak.

Niepokojące doniesienie z zagranicy. Nowa mutacja koronawirusa dotarła do kolejnych krajówNiepokojące doniesienie z zagranicy. Nowa mutacja koronawirusa dotarła do kolejnych krajówCzytaj dalej

Czasami dziecko dotyka nawet to, co rodzice uznają za konieczność. Okazuje się, że dzieci widzą i rozumieją o wiele więcej, niż może się wydawać. Niekiedy nawet nieświadomie wpędzamy je w sytuacje, które w rzeczywistości okazują się dla najmłodszych kłopotliwe.

- Nienawidzę jak mnie te ciotki całują, a wujkowie poklepują po plecach i pytają co słychać, chociaż wcale nie oczekują odpowiedzi. Nie lubię tego czytania Biblii, a najbardziej dzielenia się opłatkiem. Chowam się wtedy, bo się wstydzę. Mam każdemu coś powiedzieć, jak ja nie wiem co. A wszyscy i tak życzą mi dobrych ocen, więc nuda - mówi 11-latek.

Sytuacja pogarsza się, gdy na świątecznym spotkaniu pojawia się alkohol. Tymczasem, jak relacjonuje 11-latek, wódka już teraz kojarzy mu się negatywnie - dziecko obserwuje, jak między rodzicami narasta napięcie, a następnie wybuchają kolejne kłótnie.

Tymczasem stres niemal nie ma sobie równych w rujnowaniu zdrowia. Stres obniża efektywność układu odpornościowego, niekorzystnie wpływa na pracę układu pokarmowego i krwionośnego. W niektórych sytuacjach długotrwały stres przyczynia się do pogłębienia, a nawet rozwoju, depresji.

By zaoszczędzić dziecku stresu na Święta, warto czasem spojrzeć na sytuację z jego perspektywy, a także wspomnieć własne doświadczenia z dzieciństwa. To, jak spędzamy Święta z rodzicami, w dużej mierze warunkuje nasze podejście do nich w późniejszych latach.

Artykuły polecane przez redakcję Pacjenci.pl:

Następny artykuł