Znani aktorzy zaszczepili się poza kolejką. „Nie sądziłam, że będzie afera z tego powodu”

Szczepionka - osoby publiczne
unsplash.com/Daniel Schludi
Autor Barbara Bujar02.01.2021

Z powodu przyjęcia szczepionek przeciw COVID-19 przez 18 osób publicznych nieobjętych grupą „zero” nowy rok w Polsce rozpoczął się prawdziwą burzą w sieci. Do uczestnictwa w szczepieniach jako pierwsi przyznali się Krystyna Janda i Leszek Miller. O kolejnych osobach, które otrzymały medykament, poinformował reporter Polsat News Mateusz Maranowski. Dwoje znanych aktorów zdecydowało się na komentarz w tej sprawie.

W czwartek 31 grudnia Warszawski Uniwersytet Medyczny wydał oświadczenie w sprawie szczepionek przeciwko COVID-19. Wynikało z niego, że spośród 450 dawek medykamentu 300 trafiło do pracowników szpitali WUM. Pozostałe 150 rozdysponowano natomiast między członków rodzin zaszczepionych pracowników i pacjentów będących pod opieką placówek WUM.

Wśród zaszczepionych pacjentów znalazło się 18 osób znanych Polakom z dziedziny kultury i sztuki. Każda z nich zgodziła się na zostanie ambasadorem powszechnej akcji szczepień. Taka postawa nie spodobała się jednak wielu obywatelom.

Przyjęli szczepionkę, choć nie należą do grupy „zero”. Dlaczego?

W piątek 1 stycznia głośno mówiło się o aktorce Krystynie Jandzie i byłym premierze Leszku Millerze, którzy jako pierwsi przyznali się do przyjęcia szczepionki zapobiegającej zakażeniu koronawirusem SARS-CoV-2. Dziś wiadomo, że oprócz nich na liście znalazł się między innymi Wiktor Zborowski.

- Wiktor Zborowski i Krzysztof Materna są także na liście osób zaszczepionych w puli z WUM-u – napisał na Twitterze Mateusz Maranowski.

Bardzo niepokojące doniesienia ze Stanów Zjednoczonych. Epidemia zaatakowała ze zdwojoną siłąBardzo niepokojące doniesienia ze Stanów Zjednoczonych. Epidemia zaatakowała ze zdwojoną siłąCzytaj dalej

Jak ustalił dziennikarz serwisu Polsat News, Krystyna Janda miała dzwonić do aktorów w wieku powyżej 60. lat i proponować im zaszczepienie się na terenie placówek WUM. Medykament trafił jednak nie tylko do starszych celebrytów, ale także do jej córki. Maria Seweryn ma skończone 45 lat i jak przyznała, zaszczepiła się „przy okazji”.

- Tak, zaszczepiłam się. Nie sądziłam, że będzie afera z tego powodu, a teraz żałuję (…) Moi rodzice (Krystyna Janda i Andrzej Seweryn – red.), będąc seniorami, byli na liście osób do zaszczepienia. Ponieważ mój ojciec porusza się o kulach, pojechałam z nim na szczepienie. Nie było nikogo poza nami, pani doktor mnie zaprosiła i powiedziała, że „skoro już pani jest, niech pani wejdzie, jest otwarta dawka”. Ja z tego skorzystałam. Nie miałam poczucia, że to nieetyczne, ponieważ zrozumiałam to tak, że dawka się zmarnuje. Jadąc tam, nie myślałam, że mi się to przytrafi – powiedziała w rozmowie dla Polsat News.

W zaszczepieniu się poza kolejności niczego złego nie widział także Wiktor Zborowski. Aktor „nie czuł, że wpycha się do kolejki”, ponieważ na szczepienie otrzymał specjalne zaproszenie Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

- Po prostu zostałem przez WUM zaproszony do pewnej akcji, nie zabiegałem o to. Uznałem, że akcja jest ważna, więc zrobiłem to, choć myślałem, że będę się szczepić w drugiej połowie stycznia. WUM wystosował zaproszenie do teatru, do Krystyny Jandy, teatr to koordynował – tłumaczył.

Sprawą szczepień w placówkach WUM – na polecenie ministra zdrowia – zajmą się pracownicy NFZ. Według Adama Niedzielskiego medycy dopuścili się nadużycia interpretacyjnego, dlatego ich praca musi zostać skontrolowana (więcej TUTAJ).

Artykuły polecane przez redakcję Pacjenci.pl:

Następny artykuł