szkoła otwiera świetlice
unsplash_Jerry Wang
Autor Natalia Niewczas - 1 Września 2020

Szef MEN zapomniał o jednej rzeczy. Nauczyciele wytykają błąd

Szkoła otwiera swe podwoje wraz z początkiem września 2020. Na decyzję Ministerstwa Edukacji Narodowej rodzice i pedagodzy od samego początku patrzyli nieprzychylnym okiem. Teraz nauczyciele zwracają uwagę na poważne niedopatrzenie w przewidywanej strategii.

Szkoła ma zapewnić uczniom i pracownikom bezpieczeństwo, co w związku ze wciąż aktualnym zagrożeniem epidemiologicznym jest znacznie utrudnione. Choć MEN prezentowało już mające przyczynić się do obniżenia ryzyka zachorowania zalecenia i wytyczne, w planach zieje wyraźna luka. Na problem zwracają uwagę polscy nauczyciele. Chodzi o świetlice.

Pierwsza ze szkół zamknięta. Koronawirus wśród nauczycieliPierwsza ze szkół zamknięta. Koronawirus wśród nauczycieliCzytaj dalej

Szkoła nie tak bezpieczna, jak ją malują

Decyzją MEN funkcjonowanie szkoły w trakcie pandemii, ogólnie rzecz biorąc, ma przypominać dobrze znany wszystkim tryb. W pieczołowicie snutym przez resort planie brakuje jednak jasnych wytycznych dla jednych z najbardziej zatłoczonych miejsc w placówce. Wątpliwości nauczycieli budzi organizacja pracy świetlic.

Według doniesień portalu kobieta.wp.pl minister edukacji Dariusz Piontkowski zapowiadał, że świetlice będą działały bez zmian. Zdaniem polityka żadne szczególne wytyczne GIS nie są w ich przypadku potrzebne. Aktualne zalecenia uwzględniają jedynie obowiązkowe udostępnienie płynu do dezynfekcji rąk oraz regularne wietrzenie pomieszczeń.

- Tam nic nadzwyczajnego nie będzie się działo. Zgodnie z wytycznymi inspektora sanitarnego nie ma jakichś szczególnych wytycznych dla świetlic - mówił Dariusz Piontkowski.

Nauczyciele nie pozostawiają wątpliwości - podobna postawa to kolosalny błąd. Ich zdaniem wykluczenie świetlic z kręgu newralgicznych obszarów placówek to poważne niedopatrzenie.

- Pan Piątkowski chyba nigdy nie był w świetlicy (...). U nas codziennie przewija się około setki dzieci. Mamy dwie małe sale, cały czas jest ruch i gwar - mówi Anna, pracująca w świetlicy nauczycielka.

Jak relacjonuje kobieta, dyrektorzy szkoły, zajęci odpowiednim przygotowaniem sal lekcyjnych, również pozostawiają jej pytania o bezpieczeństwo bez odpowiedzi. Liczą na to, że wielu rodziców po prostu nie zdecyduje się na pozostawienie dziecka w świetlicy. Szkoła ma jednak obowiązek zapewnić taką możliwość.

Pani Hanna, nauczycielka innej szkoły, dodatkowo wskazuje jako problem sam kontakt odbierających pociechy rodziców z nauczycielami i praktycznie niemożliwy do wyegzekwowania dystans między uczniami. Co więcej, zdaniem pani Hanny poważną problematyczną kwestię stanowi również przemieszanie wychowanków z różnych klas. Resort jeszcze niedawno wspominał przecież o tym, by grupy pozostawały we wzajemnej izolacji.

Dzisiaj grzeje: 1. Porażająca prawda o kuchenkach gazowych. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę
2. Nauczyciele mają dość, coraz więcej rezygnuje z nauczania. Zamiast tego wybierają specjalne świadczenie

Obie nauczycielki rozkładają ręce. Uważają, że to właśnie świetlice staną się nowymi ogniskami koronawirusa.

- To u nas będzie jeden wielki miks uczniów ze wszystkich klas. Mówienie, że tam nie wydarzy się nic szczególnego, jest kpiną z całej tej wielkiej akcji bezpiecznego powrotu do szkół, którą zorganizowały władze - ocenia pani Anna.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Uwaga, wycofano popularny lek. Jeśli masz go w domu, natychmiast wyrzuć
  2. W kolejnej szkole nie będzie dziś rozpoczęcia roku. Decyzje zapadają nagle
  3. Nagła zmiana dotycząca najnowszych obostrzeń. Nikt się nie spodziewał
  4. Tysiące Polaków otrzymało pilny alert. Skażona woda w rzece
  5. Ministerstwo Zdrowia wydało ważny komunikat. Mamy oficjalne potwierdzenie
  6. 15-latka wyglądała starzej od własnej babci. Genialna metamorfoza odmieniła jej życie. Wideo pokazuje, że efekty są zniewalające

Następny artykuł