Szpital: kolejne oddziały zamknięte
Autor Karol Zaborowski - 3 Października 2019

Kolejne szpitale zamykają swoje oddziały. Łączy je ten sam problem

Szpital w Zakopanem to nie jedyna placówka, która musiała zamknąć jeden ze swoich oddziałów. Ten sam problem dotyka również inne placówki, a kolejne starają się, jak mogą, aby odwlec w czasie to, co wydaje się nieuniknione.

Szpital w Zakopanem był zmuszony do zamknięcia Oddziału Ginekologiczno-Położniczego i Oddział Neonatologicznego przez poważne braki kadrowe. Placówka chcąc na nowo otworzyć oba oddziały, musi zatrudnić aż 7 lekarzy, którzy będą mogli objąć swoją opieką pacjentów. Wedle założeń, ma to potrwać do końca października, jednak istnieje obawa, że plan ten może się nie powieść. Okazuje się, że również w innych miastach brakuje specjalistów, przez co zamykane są kolejne szpitalne oddziały i tyczy się to różnych specjalizacji.

Szpital w Zakopanem nie jest jedyny

Brakuje głównie pediatrów, anestezjologów, chirurgów i internistów, co nie oznacza, że wśród innych specjalizacji można mówić o nadmiarze lekarzy. Niestety coraz częściej wyspecjalizowani lekarze decydują się na wyjazd za granicę, ponieważ mogą liczyć na o wiele większe zarobki za swoją pracę, lub zwyczajnie nie chcą pracować w samej strukturze szpitalnej ze względu na specyfikacje pracy w takim miejscu.

To właśnie braki kadrowe sprawiły, że szpitale w Barlinku, Mrągowie, Wodzisławiu Śląskim, Włocławku, Cieszynie i Głubczycach zmuszone zostały do zamknięcia, któregoś z oddziałów, lub przemianowania go na przychodnie. W zależności od rozmiaru problemu prace zostały wstrzymane na okres miesiąca, ale w niektórych przypadkach mówi się, że oddział nie będzie funkcjonował nawet do końca tego roku.

Co więcej, problemy kadrowe są również bardzo mocno widoczne w Bielsko-Białej, Opolu i Sanoku, jednak tam władze starają się jeszcze zaradzić, póki jeszcze mają na to jakiekolwiek szanse.

Wiele osób obawia się, że bez wprowadzenia odgórnych zmian, które zachęciłby lekarzy do podejmowania pracy w szpitalach państwowych, tego typu sytuacja może się powtarzać w kolejnych miastach, co już teraz stanowi nierzadko dla okolicznych mieszkańców nie lada problem. W końcu, jeżeli oddział w danym szpitalu nie funkcjonuje, to oznacza, że jego pacjentów muszą przejąć inne, które mieszczą się w okolicy, a to może bardzo łatwo doprowadzić do przepełnienia i całkowitym braku miejsc dla nowych pacjentów.

Następny artykuł