szpital Ekwador
fot. https://unsplash.com/ RichardCatabay
Autor Natalia Niewczas - 24 Lipca 2020

Tragiczna sytuacja za granicą. Nie ma miejsca dla chorych w szpitalach

Szpital jest dla Vinicio Cháveza codziennością. Do częstych wizyt i korzystania z pomocy medyków mężczyznę zmusza niewydolność nerek. To właśnie związanymi z chorobą i pandemią koronawirusa doświadczeniami mieszkaniec Ekwadoru postanowił podzielić się ze światem.

Szpital stanowi jeden z centralnych punktów systemu tworzącego opiekę zdrowotną. Tam przychodzimy na świat i otrzymujemy niezbędną pomoc medyczną. Niestety w sytuacjach ekstremalnych, do jakich należy wybuch pandemii, specjalistyczne placówki zaczynają pracować w zbyt dużym obciążeniu, co stopniowo obniża ich wydolność. Według relacji Vinicio Cháveza to właśnie załamania systemu opieki zdrowotnej wiele osób obawia się w Ekwadorze najbardziej.

Pierwsze objawy zawału serca. Nie wolno ich lekceważyćPierwsze objawy zawału serca. Nie wolno ich lekceważyćCzytaj dalej


Szpital nie nadąża


Zanim zaczęto martwić się o wydolność szpitali, wiele musiało się w Ekwadorze wydarzyć. Jak relacjonuje Vinicio, z początku obywatele kraju ochoczo zakładali, że wirus zwyczajnie ich ominie. Strach zaczął rodzić się dopiero później, gdy u kobiety wracającej z Hiszpanii zdiagnozowano pierwszy przypadek zakażenia COVID-19. To wystarczyło, by uruchomić potężną machinę niepokoju.


W relacji zamieszczonej na portalu medonet.pl Vinicio opisuje dynamiczny rozwój pandemii w Ekwadorze. Nowych przypadków zakażenia zaczęło przybywać w zastraszającym tempie, ogniska wybuchały głównie na wybrzeżu. Gwałtowność, z jaką atakuje COVID-19 nie tylko budzi obawy społeczne, ale i prowadzi do poważnych problemów systemu opieki zdrowotnej. Szpitale pękają w szwach, przez co wielu wymagających pomocy pacjentów nie otrzymało właściwej opieki medycznej. Władze Ekwadoru wprowadzają konieczne do zahamowania rozwoju pandemii obostrzenia, mając nadzieję na to, że sytuacja wkrótce ulegnie poprawie.


Vinicio wspomina także o dializach przeprowadzanych w szpitalu podczas pandemii. Z powodu niewydolności nerek potrzebuje ich aż kilka razy w tygodniu. Tłumaczy, że to nie przebywanie w placówce napawa go szczególnym niepokojem, a powroty do domu. Władze Ekwadoru bowiem wprowadziły godzinę policyjną - to właśnie dopiero po niej Vinicio mógł opuścić placówkę i udać się do domu. Niestety z powodu wprowadzenia godziny policyjnej żadna bliska osoba nie była w stanie po niego przyjechać, w związku z czym osłabiony dializą pacjent wracał do siebie na piechotę. Vinicio jednocześnie mówi o tym, jak pracujący w pocie czoła lekarze nie zapominają o swoich pacjentach, otaczając ich potrzebną uwagą.

Dzisiaj grzeje: 1. Śmierć w rodzinie Wałęsów przyszła nagle, bez ostrzeżenia. Śledczy ustalili czy popełnił samobójstwo
2. W listopadzie mogłeś jeszcze kupić za 15 zł. Dziś go sprzedają z 67-krotnym przebiciem
3. Popularny bank odkrył karty. Zysk spadł o 80%, 110 oddziałów do likwidacji


Sytuacja w Ekwadorze, podobnie jak innych krajach świata, w związku z pandemią nieustannie się zmienia. Zdiagnozowano tam łącznie prawie 80 tysięcy przypadków zarażenia koronawirusem. Oficjalne statystyki mówią o prawie 5500 zgonach.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Stało się. Aleksander Kwaśniewski właśnie przekazał radosną nowinę, nikt się nie spodziewał
  2. Ręce opadają, ludzie oburzeni. Wszystko w centrum Warszawy, na środku popularnego miejsca
  3. Skandaliczna audycja u Tadeusza Rydzyka w Radiu Maryja. Ksiądz uczył kobiety, co robić z mężem w sypialni, przypominamy;
  4. Maseczki mogą zniknąć z przestrzeni publicznej? Ważne słowa Ministra Zdrowia
  5. Chcą znaleźć w Polsce azyl. Uciekli wraz z chorym na autyzm synem
  6. Rząd luzuje kolejne obostrzenia dotyczące epidemii. Profesor Simon ostrzega
  7. Dotarli do rodziny, która brała udział w programie "Nasz nowy dom". Poznali wszystkie tajemnice

Następny artykuł