Nie żyje instruktor, który chciał pomóc uczestnikom spływu kajakowego
pixabay.com/vonpics
Autor Barbara Bujar - 8 Lipca 2020

Zginął ratując drugiego człowieka. Wielka tragedia podczas spływu kajakowego

Tragedia w województwie dolnośląskim doprowadziła do śmierci 37-letniego mężczyzny. Podczas spływu kajakowego między Siechnicami a Oławą dwoje uczestników uległo wypadkowi i wpadło do wody. Na ratunek natychmiast pospieszył im jeden z instruktorów. Jego bohaterski czyn zakończył się dramatycznie. Pomimo długiej reanimacji nie udało się uratować 37-latka. Sprawą zajęła się policja, a firma organizująca spływ podjęła błyskawiczną decyzję w sprawie działalności firmy

Firma Kajaki Jelcz zajmowała się organizowaniem spływów, w których chętnie uczestniczyły tłumy klientów. Jeden z nich odbył się w ubiegłą niedzielę. Jak podaje portal o2.pl, ze względu na wysoki poziom wody, w rejsie między Siechnicami a Oławą mogli wziąć udział jedynie średnio zaawansowani kajakarze. Niestety, nawet ta decyzja nie uchroniła obecnych przed dramatycznymi konsekwencjami. Tragedia, do której doszło na rzece Oławka, pozbawiła życia jednego z instruktorów.

Objawy, które wskazują, że ze zdrowiem jest już naprawdę źle. Wymagają natychmiastowej reakcjiObjawy, które wskazują, że ze zdrowiem jest już naprawdę źle. Wymagają natychmiastowej reakcjiCzytaj dalej

Niewyobrażalna tragedia podczas spływy kajakowego. Nie żyje 37-letni instruktor

37-letni Grzegorz Wlazło był instruktorem i przewodnikiem, który na co dzień pracował w firmie Kajaki Jelcz. Mężczyzna był obecny podczas niedzielnego spływu. Kiedy około godziny 14:00 dowiedział się, że jeden z kajaków się przewrócił, a jego załoga znalazła się pod wodą, od razu rzucił się im na pomoc. Niestety skutki tej decyzji okazały się dramatyczne.

Pan Grzegorz wskoczył do wody, aby udzielić pomocy trzem osobom, które nagle wypadły z kajaka. W trosce o ich zdrowie nie czekał ani minuty. Kiedy wszyscy poszkodowani znaleźli się już na brzegu, a ich życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo, okazało się, że pomocy potrzebuje sam instruktor. O przebiegu akcji ratunkowej poinformowała na Facebooku OSP Siechnice. Załoga Straży pożarnej brała udział w walce o przywrócenie funkcji życiowych pana Grzegorza. Niestety, mimo usilnych prób nie udało się go uratować.

- Niestety organizator spływu kajakowego, który wskoczył do wody by ratować ludzi którzy wypadli z kajaku nie dawał oznak życia więc przystąpiliśmy do resuscytacji krążeniowo oddechowej. Po chwili na miejscu ląduje Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Niestety po ponad 50 minutowej reanimacji nie udało się przywrócić funkcji życiowych – czytamy.

Tragedia na rzece i śmierć instruktora wstrząsnęła uczestnikami i organizatorami spływu. Oprócz straży pożarnej i załogi LPR-u na miejscu pojawiła się także policja, która błyskawicznie zaczęła sprawdzać wszystkie szczegóły zdarzenia. Przedstawiciele firmy Kajaki Jelcz ogłosili także ważną decyzję. Koledzy zmarłego instruktora postanowili zamknąć działalność.

Dzisiaj grzeje: 1. Krzysztof Jackowski miał wizję dotyczącą wyborów. Jasnowidz wskazał zwycięzcę

2. Poczta Polska pozwana. Zarzuca się jej nielegalne przetwarzanie danych osobowych

- Z uwagi na dzisiejszy tragiczny wypadek, podczas którego ratując inną załogę, sam zginął nasz przewodnik i instruktor Grzegorz Wlazło, informujemy, że wszystkie spływy są odwołane, a Kajaki Jelcz zamyka swoją działalność. Dziękujemy wszystkim za wspólnie spędzony czas i prosimy o modlitwę za Grzegorza – napisali.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Ogromny rój pszczół w restauracji. Czegoś takiego nigdy nie widzieliście
  2. Nie żyje znana, legendarna polska aktorka. Fani pogrążeni w żałobie;
  3. Wiedza, która może uratować życie. Jak odróżnić zwykły pieprzyk od śmiertelnie niebezpiecznego czerniaka?
  4. Pierwsze objawy raka krtani. Niezwykle łatwo pomylić je z innymi chorobami
  5. Ministerstwo Zdrowia komentuje słowa Dudy. Mocne słowa o szczepionkach
  6. Justyna Żyła nie może przeboleć końca związku z Piotrem? Wyznała, jak to jest być samotną matką, padły mocne słowa (FOTO)

Następny artykuł