TVN ujawnia: przemoc w polskich karetkach
fot. https://pixabay.com/ Golda
Autor Klaudia Gaicka - 23 Sierpnia 2020

TVN ujawnił skandaliczną prawdę. Nie mieści się w głowie, do czego dochodzi w karetkach

TVN ujawnił straszną prawdę o tym, do czego od lat dochodzi w polskich karetkach. Ofiary są zdania, że sądy nieodpowiednio traktują tego typu sprawy. Ich zdaniem dochodzi do niesłusznych umorzeń. Statystyki dotyczące przemocy względem ratowników medycznych są przerażające.

TVN ujawnił brutalną prawdę o tym, co dzieje się w polskich karetkach. To, do czego w nich dochodzi, przechodzi ludzkie pojęcie. Najgorsze jest to, że sprawcy brutalnych działań bardzo często pozostają bezkarni.

Ważny apel Ministerstwa Zdrowia. Dotyczy każdego PolakaWażny apel Ministerstwa Zdrowia. Dotyczy każdego PolakaCzytaj dalej

TVN24 ujawnił proceder, który od dawna ma miejsce w polskich karetkach

Reporterzy TVN dotarli do historii, która przeraziła wielu widzów. Mężczyzna, do którego wezwano karetkę podczas wesela w Świdwinie, nawet nie pamięta o tym, jak brutalnie pobił medyków. Niestety sytuacja nie jest odosobniona i chociaż w tym wypadku mężczyźnie grożą trzy lata więzienia, często sprawcy podobnych działań pozostają bezkarni.

Zachodniopomorscy ratownicy medyczni, którzy zostali wezwani na wspomniane wesele, nie wytrzymali i postanowili opowiedzieć o tym, co bardzo często wydarzenia się w karetkach. Głos zabrała lokalna prokuratura.

– Mężczyzna zaatakował ratowników medycznych naruszając ich nietykalność cielesną, zniesławił ich różnymi słowami uznawanymi za powszechnie obraźliwie. Spowodował również uszkodzenia ciała u obu ratowników na okres powyżej siedmiu dni. Czyn, którego się dopuścił został dodatkowo określony, jako występek chuligański – relacjonuje nam Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

Ratownicy uważają, że tego typu sprawy bardzo często są umarzane. To bardzo poważny problem, który odbija się na wielu ratownikach z całego kraju.

- Sądy tłumaczą to niską szkodliwością społeczną czynu. W niektórych przypadkach orzekane są prace społeczne albo niskie zadośćuczynienie pieniężne. Zdarzają się przypadki, że agresorzy mają przeprosić ratowników medycznych na piśmie – tłumaczy Paulina Targaszewska, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.

Dzisiaj grzeje: 1. Rozpoczęcie roku szkolnego może być opóźnione. Podali możliwe terminy, ważny apel nauczycieli

2. Prawdziwy skarb na kółkach odnaleziony w Polsce. Warty fortunę Mercedes poraża bogactwem

Z przeprowadzonych badań wynika, że praktycznie każdy ratownik podczas pracy został przynajmniej raz zaatakowany, słownie lub nawet fizycznie. Większość z tych sytuacji nie została nawet zgłoszona na policję.

- Dwadzieścia lat spotykam się z obrażaniem. Znam wszystkie brzydkie słowa na swój temat i ja to rozumiem, ale z drugiej strony ratownictwo medyczne jest powołaniem. Każdy z nas mógłby pracować gdzieś indziej i zarabiać dużo więcej, ale chce nam się przychodzić na te dyżury, bo jeśli nas nie będzie, to będzie kłopot – ocenia Tomasz Kubiak, ratownik medyczny.

Jak podaje TVN24, w województwie zachodniopomorskim od początku roku do wyjazdów ratowników policja była wzywana 30 razy. Oznacza to, że średnio raz w tygodniu ratownicy spotykali się z wyraźną agresją.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Koronawirus w warszawskim przedszkolu. Coraz więcej przypadków
  2. TVP wprowadziło widzów w błąd? Afera z "Pytanie na śniadanie", zwolnieni otwarcie komentują
  3. 10-letnia dziewczynka zaszła w ciążę. Porażające, kto okazał się ojcem
  4. Wzruszające wyznanie Magdy Gessler. Zmaga się z ciężką chorobą, prześmiewcy powinni teraz dwa razy się zastanowić
  5. Pojawiają się, gdy nasza wątroba przestaje wyrabiać. Objawy, których absolutnie nie wolno lekceważyć
  6. Spędzili ze sobą 54 lata i nikt nie spodziewał się takiego zakończenia. Prawdziwa miłość do grobowej deski

Koniecznie obejrzyj nieziemsko prosty i szybki przepis na przepyszny posiłek!

Następny artykuł