Violetta Villas: okoliczności śmierci
youtube.com/violetta villas
Autor Klaudia Gaicka - 15 Września 2020

Ostatnie dni Violetty Villas były koszmarem. Gwiazda odeszła w zapomnieniu

Violetta Villas jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd dawnych lat. Od początku kariery odnosiła ogromne sukcesy, niestety pod koniec życia było dużo gorzej. Artystka zmarła 5 grudnia 2011 roku, jej życie we wcześniejszych latach przypominało horror.

Violetta Villas jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek. Urodziła się 10 czerwca 1938 roku w Heusy w Belgii jako Czesława Cieślak. Rodzina piosenkarki zdecydowała się wrócić do rodzinnych regionów niedługo po zakończeniu II wojny światowej. Violetta zaczęła ćwiczyć głos dopiero po urodzeniu dziecka i osiągnięciu pełnoletności. Nie potrzebowała jednak wielu lat, aby poznał ją cały kraj.

Wokalistka w ciągu swojego życia aż trzykrotnie wyszła za mąż i urodziła syna, Krzysztofa Gospodarka. Mogłoby się wydawać, że odejdzie raczej w ciepłej, rodzinnej atmosferze. Niestety tak się nie stało, okoliczności śmierci gwiazdy dawnych lat były tragiczne. Po tym, jak wyszło na jaw, że zmarła cały czas na światło dzienne wychodziły nowe fakty na temat jej ostatnich dni i tygodni życia.

Ministerstwo Zdrowia przekazało ważny komunikat z samego rana. Dotyczy milionów PolakówMinisterstwo Zdrowia przekazało ważny komunikat z samego rana. Dotyczy milionów PolakówCzytaj dalej

Violetta Villas cierpiała przez ostatnie lata życia

W 1998 Violetta Villas przeniosła się w końcu do swojego rodzinnego domu w Lewinie Kłodzkim, gdzie otworzyła schronisko. Gwiazda, nie bacząc na skargi sąsiadów i interwencje sanepidu, cały czas przygarniała do swojego domu bezdomne psy i koty. Media donoszą o nawet 450 zwierzętach zamieszkujących jej włości.

Jak podaje portal Onet.pl, ostatnie lata przed śmiercią zajmowała się piosenkarką opiekunka Elżbieta B. Sąd uznał opiekunkę winną podtrzymywania u upadłej gwiazdy uzależnienia od alkoholu i substancji psychoaktywnych. Dodatkowo udowodniono, że Elżbieta B. podsycała chorobę psychiczną, na którą cierpiała Violetta, wmawiając jej, że rodzina nasyła na nią służby specjalne. Kobieta robiła to, aby zapewnić sobie miejsce w testamencie piosenkarki.

- Kilkanaście miesięcy przed śmiercią Violetta Villas przestała się samodzielnie poruszać. Siedziała więc w swoim pokoju, skazana na łaskę i niełaskę opiekunki Elżbiety B. Okna były zasłonięte, a drzwi pozamykane od zewnątrz. Często zostawała sama. Wtedy dzwoniła do znajomych i prosiła o pomoc i jedzenie - donosi „Gazeta Wyborcza”

Początkowo opiekunka była jedynie fanką Violetty, zgłosiła się do niej, kiedy ta szukała pomocy domowej. Wraz z nią do życia piosenkarki wkroczyły ogromne ilości alkoholu.

Dzisiaj grzeje: 1. WHO przekazało druzgocące informacje na temat koronawirusa. Jest też ważny apel szefa organizacji
2.Wchodzi nowy podatek. I obejmie jednak więcej produktów, niż zakładano

Na efekty hulańczego życia nie trzeba było długo czekać. W 2006 r. piosenkarka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Villas była zaniedbana i niedożywiona. Funkcjonariuszom próbowała wmówić, że była torturowana przez służby specjalne, z którymi współpracują jej krewni. Psychiatra stwierdził, że Violetta cierpi na psychozę urojeniową, omamy słuchowe i wzrokowe. 5 grudnia 2011 roku lekarz przyjechał do domu, w którym gwiazda zmarła.

- W pomieszczeniu było zimno i brudno, czuć było zapach moczu. Zmarła leżała w pozycji nienaturalnej na baczność. Była brudna". Jej włosy były jednak czyste - zanotował.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Uwaga: Już od dzisiaj ważna zmiana dla wszystkich. Dotyczy każdego Polaka i Polki
  2. Skandal w Watykanie. Franciszek wyjawił całą prawdę. Na placu tłumy turystów, a za murami chaos
  3. Jest jednym z najgroźniejszych nowotworów. Objawy raka płuc łatwo pomylić z innymi schorzeniami, błąd może mieć najwyższą cenę
  4. Nie żyje 28-letni Przemek z Podkarpacia. Gdy matka usłyszała wycie syren, nie podejrzewała, że jadą do jej syna
  5. Minister Zdrowia zapowiedział nowe zasady walki z koronawirusem. Mówi również, jak rozwinie się epidemia w Polsce
  6. Poszedł do restauracji jednego z największych gwiazdorów kina. Kwota na rachunku może zwalić z nóg, jak jedna pensja

Następny artykuł