Wiadomości o koronawirusie nie powstrzymują Brytyjczyków od uczestnictwa w imprezach masowych
unsplash_Aron Van de Pol
Autor Aneta Młodawska - 17 Marca 2020

Zaskakujące słowa brytyjskiego zastępcy premiera. „Trzeba zarazić około 60 procent ludzi i tego właśnie chcemy”

Wiadomości o koronawirusie sprawiły, że niemal każdy Polak stara się w miarę możliwości nie wychodzić z domu. Jakiś czas temu, by zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby, premier Mateusz Morawiecki poinformował o odwołaniu imprez masowych. Nieco inaczej sytuacja wygląda w Wielkiej Brytanii, gdzie duże wydarzenia kulturalne wciąż się odbywają.

Wiadomości o koronawirusie sprawiają, że Polacy stosują się do zaleceń rządu dotyczących higieny i niewychodzenia z domu. W ramach walki z wirusem od 15 marca zarządzono zamknięcie na 10 dni granic naszego kraju dla cudzoziemców. Zawieszone zostały również międzynarodowe pasażerskie połączenia lotnicze i kolejowe.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w Wielkiej Brytanii, gdzie imprezy masowe nie są odwoływane. Doradca premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, Patrick Vallance twierdzi, że rząd nie zamierza ograniczać rozprzestrzeniania się wirusa.

33-latka myślała, że ma zwykłe przeziębienie. Osierociła siedmioro dzieci33-latka myślała, że ma zwykłe przeziębienie. Osierociła siedmioro dzieciCzytaj dalej

Wiadomości o koronawirusie nie powstrzymują Brytyjczyków od uczestnictwa w imprezach masowych

Wielką Brytanię prawdopodobnie czeka wzrost liczby chorych na COVID-19. Rząd zaapelował do obywateli, by ci podjęli pewne środki ostrożności. Boris Johnson przedstawił dokładne wytyczne na konferencji prasowej. Premier zachęcił do unikania kontaktów, które nie są konieczne oraz ograniczania podróży. Brytyjski rząd zalecił także pracę zdalną oraz unikanie miejsc, gdzie organizowane są spotkania towarzyskie. Osoby, które widzą u siebie niepokojące objawy, zachęcane są do pozostania w domach przez 2 tygodnie.

Jak podaje portal popularne.pl, na razie angielski rząd nie zamierza podejmować żadnych poważniejszych ograniczeń w związku z koronawirusem. Jak twierdzi, kraj i tak musi zmierzyć się z epidemią. O sytuacji w Wielkiej Brytanii opowiedziała Pani Marzena, która od 13 lat pracuje w londyńskiej kawiarni.

- Były tłumy. Jako kierownik musiałam przeszkolić pracowników jak myć ręce, dezynfekować klamki etc. Przecież to jest żart. Powiedziałam właścicielowi restauracji, że jestem przerażona. Stwierdził, że w okolicy nie było żadnych zachorowań, więc nie ma się czego obawiać. Tłumaczę mu dalej, że ludzie przyjeżdżają do parku z całego Londynu, więc zagrożenie w naszej restauracji jest ogromne. Wysłuchał, kazał nie panikować i wrócić do pracy. - mówi kobieta.

Dzisiaj grzeje: 1. Kilka dni po porodzie okazało się, że ma raka. Choroba dała już przerzuty

2. Emerytury zawieszone przez stan epidemiczny? ZUS i Poczta Polska zabrały głos, już wszystko jasne

Polka zdumiona jest ponadto faktem, że nie odwołano imprez masowych a wydarzenia takie jak wesela, w których uczestniczy kilkaset osób, wciąż się odbywają. Według doradcy Borisa Johnsona, Patricka Vallance, Brytyjczycy muszą nauczyć się żyć z wirusem.

- Aby uzyskać tak zwaną odporność stadną, trzeba zarazić około 60 proc. ludzi i tego właśnie chcemy. Społeczności staną się wówczas odporne, a to kluczowy sposób na walkę z takimi chorobami. Jesteśmy przekonani, że koronawirus będzie od tej pory wracał co roku. - przyznaje Vallance.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Druzgocące zdjęcie z polskiego sklepu. Zachowanie klientki nie mieści się w głowie
  2. Biedronka i Lidl dadzą premię pracującym podczas kwarantanny. Kwota wprawia w osłupienie, ryzykowalibyście?
  3. Na wizji Owsiak nagle dostał SMS-a od ministra zdrowia. Nie czekał ani sekundy
  4. Media dotarły do szczegółów wypadku Małgorzaty Kożuchowskiej. Prawdopodobną przyczyną nieuleczalna choroba
  5. Choroby, które sieją największe spustoszenie. Odpowiadają za śmierć ponad połowy Polaków
  6. Rząd ze specjalnym apelem do mieszkańców miast a także władz miejskich

Następny artykuł