wypadek beaty szydło
pixabay_Monsterkoi
Autor Klaudia Gaicka - 10 Lipca 2020

Wypadek Beaty Szydło. Jest wyrok wobec kierowcy BOR, będzie odwołanie

Wypadek Beaty Szydło w końcu doczekał się wyroku. Okazuję się jednak, że prawdopodobnie nie będzie on ostatecznym w tej sprawie. "Winny" i jego obrońca chcą się odwoływać. Mężczyznę popiera również wielu zwykłych ludzi, którzy przyszli pod sąd domagać się jego uniewinnienia.

Wypadek Beaty Szydło w końcu doczekał się wyroku. Przypominamy, w wypadku na początku 2017 roku lekkie obrażenia odniosły trzy osoby, premier Beata Szydło oraz dwóch funkcjonariuszy.

Pij ciepłą wodę na pusty żołądek każdego dnia. Twój organizm będzie Ci wdzięczny, efekty dostrzeżesz bardzo szybkoPij ciepłą wodę na pusty żołądek każdego dnia. Twój organizm będzie Ci wdzięczny, efekty dostrzeżesz bardzo szybkoCzytaj dalej

Wypadek w końcu zakończył się wyrokiem. Jednak być może nie będzie on ostateczny

Jak podaje serwis Onet.pl, sąd ustalił przede wszystkim, że rządowa kolumna powinna użyć sygnalizacji dźwiękowej. Według wyroku, Sebastian Kościelnik nieumyślnie naruszył zasady ruchu drogowego.

- Sąd ustalił, że pierwszy z trzech pojazdów rządowych poruszał się, mając włączone światła błyskowe niebieskie i czerwone, kolejny pojazd miał światła niebieskie, trzeci miał włączone światła błyskowe w kolorze niebiesko czerwonym. Pojazdy pierwszy i trzeci miały też światła na dachach - wyjaśniła sędzia.

Obrońca oskarżonego ma wątpliwości co do wyroku i już zapowiedział, że wraz z oskarżonym będą się odwoływać.

- Cieszy nas, że sąd wskazał, że pojazdy rządowe nie poruszały się w sposób uprzywilejowany, szkoda jednak, że za tym ustaleniem nie poszło ustalenie winy kierowców BOR, a nie mojego klienta - podsumował w rozmowie z Onet.pl.

Sebastian Kościelniuk uważa, że wyrok jest sprzeczny z tym, co sam sąd ustalił o sposobie poruszania się rządowej kolumny. Jego zdaniem powinien zostać uniewinniony. Stanowisko mężczyzny poparł również tłum ludzi obecny przed Sądem Rejonowym w Oświęcimiu.

- Tłum skandował: „Uniewinnić”, „niewinny!”, co było dla mnie wielkim, pozytywnym zaskoczeniem. Niestety, od samego początku tego zdarzenia mam wrażenie, że jest to zderzenie zwykłego człowiek z władzą, choć nie chciałbym stawiać siebie jako symbol - zaznaczył Sebastian Kościelnik.

Co ciekawe, prokuratura życzyła sobie dla mężczyzny dużo wyższego wyroku.

- Wnoszę o uznanie oskarżonego za winnego zarzucanego mu czynu. […] Wnoszę o wymierzenie oskarżonemu kary 1 roku ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnie dozorowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie – mówił prokurator okręgowy z Krakowa Rafał Babiński.

Dzisiaj grzeje: 1. Wiemy co od września czeka polskich uczniów. Minister Edukacji zabrał głos

2. Dodatkowe prawie 13 tys. zł do emerytury już pewne. Jest podpis prezydenta, zyska ponad 70 tys. osób

Zdaniem oskarżonego od początku próbowano jak najszybciej zakończyć sprawę, jednak jego obrońca pokrzyżował plany.

- Uważam, że jestem niewinny. Gdybym wziął winę na siebie, to można byłoby zarządzić wobec mnie wpłatę na rzecz ofiar wypadków drogowych oraz musiałbym ponieść koszty naprawy pojazdu rządowego. Oprócz tego osoby, które zostały poszkodowane, na przykład pani premier, mogłyby mnie pozwać w drodze cywilnej ze względu na uszczerbek na zdrowiu - mówił Kościelnik dla Onet.pl.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Ogromny rój pszczół w restauracji. Czegoś takiego nigdy nie widzieliście
  2. Debata prezydencka w Końskich i Lesznie. Na antenie TVP nagle doszło do kuriozalnej sytuacji, której nikt się nie spodziewał;
  3. Wiedza, która może uratować życie. Jak odróżnić zwykły pieprzyk od śmiertelnie niebezpiecznego czerniaka?
  4. Pierwsze objawy raka krtani. Niezwykle łatwo pomylić je z innymi chorobami
  5. Ministerstwo Zdrowia komentuje słowa Dudy. Mocne słowa o szczepionkach
  6. Nie żyje słynny mistrz olimpijski. Zmarł przedwcześnie, osierocił dwójkę dzieci

Następny artykuł