wypadek na drodze
fot. wikipedia.org/Dawid Skalec
Autor Klaudia Gaicka - 11 Maja 2020

Tragiczny wypadek w jednym z polskich miast. Ratownik medyczny zrelacjonował całe zdarzenie

Wypadek zakończył się tragicznie dla dwójki ludzi. Jeden z ratowników medycznych ledwo co uszedł z życiem, drugi mimo licznych urazów ruszył ratować pozostałych ocalałych. W karetce był również pacjent.

Wypadek zdarzył się 7 maja w Bydlinie, wsi położonej w woj. małopolskim. Wypadek zakończył się śmiercią dla dwóch osób, cztery zostały ranne. Kierowca i ratownik medyczny z karetki, Pan Dariusz Ardanowski z Bus-Med Ustka poprosił redaktora serwisu Gp24.pl, aby ten dokładnie zrelacjonował zaistniałe wydarzenie, ku przestrodze innych.

Podejrzewasz, że jesteś w ciąży? Objawy, które pojawiają się jako pierwszePodejrzewasz, że jesteś w ciąży? Objawy, które pojawiają się jako pierwszeCzytaj dalej

Wypadek zakończył się tragicznie dla dwójki ludzi

– Niech ludzie wiedzą, niech to będzie przestroga, żeby tak nie jeździć. Mam to wszystko przed oczami. – mówił ratownik.

Karetka przewoziła tego dnia pacjenta. Nie jechała na sygnale, ponieważ pacjent przewożony był w ramach transportu medycznego na poradę ortopedyczną. Całe szczęście, w chwili wypadku, był dokładnie przypięty pasami. Karetkę prowadził

– Zza górki wyłoniło się audi, uderzyło w cysternę i stanęło bokiem. Następnie, już w powietrzu leciało prosto na nas. Skręciłem do rowu. To nas chyba uratowało. Tył audi, urwany od reszty pojazdu uderzył w stronę, po której siedział mój kolega, drugi z ratowników. – wspomina Pan Dariusz.

Pan Dariusz wydostał się o własnych siłach z rozwalonej karetki, pomimo odniesionych urazów (klatki piersiowej oraz nogi).

W pierwszej kolejności ruszył do kolegi, który zemdlał, zaczął udzielać mu pomocy medycznej. Po czym poprosił jednego ze świadków zdarzenia, o zajęcie się mężczyzną, poprzez rozmowę, tak aby ponownie nie stracił przytomności. Sam kierowca ruszył dalej, sprawdzić co dzieje się z pacjentem.

W dalszej kolejności pan Dariusz ruszył na pomoc motocykliście. Okazało się, że miał on uraz miednicy, ratownik poinstruował go, aby leżał, a któryś ze świadków go przykrył. Tutaj również ratownik zwrócił się do jednego z gapiów, aby rozmawiał z motocyklistą.

Następnie pan Dariusz ruszył na pomoc dwóm osobom z audi, okazało się jednak, że obie nie żyją. Jedna z osób została wyrzucona, aż 40 metrów od miejsca wypadku.
Ratownik zajmował się ocalałymi, aż do przyjazdu służb medycznych, wtedy opadł z sił. Drugi ratownik, kolega Pana Dariusza, w dalszym ciągu przebywa w szpitalu, ponieważ doznał poważnego złamania kości udowych. Cudem uniknął śmierci dzięki operacji.

Dzisiaj grzeje: 1. Krzysztof Jackowski przestraszony swoją wizją na rok 2020. "Sytuacja jest bardzo poważna"

2. Rząd przedłużył jeden z głównych zakazów, ale jest jeden wyjątek

Pan Dariusz zwrócił dodatkowo uwagę na bierne zachowanie większości świadków zdarzenia. Według jego relacji część osób, zamiast ruszyć na pomoc, wolała nagrywać całe zdarzenie za pomocą telefonów komórkowych.

- Trzech panów tylko podeszło. Reszta nic. Żenada – podsumował ratownik.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Wkrótce obrodzą, kto już czeka na truskawki? 2 znakomite dodatki zmienią ich smak na lepsze
  2. Są wyniki sekcji zwłok 3,5-letniego Kacperka. Biegli przedstawili wstępne analizy
  3. Niebezpieczny nowotwór atakujący głównie ludzi młodych. Warto znać jego objawy
  4. Urodziła dziecko, które było w "ciąży". Dzień po porodzie lekarze przeprowadzili cesarskie cięcie
  5. Tadeusz Rydzyk krytykuje obostrzenia dotyczące kościołów. "Dla nas katolików ważniejsze jest zdrowie ducha"
  6. Następny krok w powrocie do normalności. Dziś zostaną otwarte kolejne miejsca, wielu będzie zachwyconych

Następny artykuł