Zawał serca: pacjentka musiała sama wrócić do domu ze szpitala
Autor Karol Zaborowski - 24 Października 2019

70-latka została wypisana ze szpitala w samej piżamie. "Wyglądałam jak z obozu koncentracyjnego"

Zawał serca jest jedną z głównych przyczyn zgonów w naszym kraju i bez wątpienia nie wolno go lekceważyć. Kiedy 70-letnia pani Barbara poczuła, że z jej zdrowiem dzieje się coś złego natychmiast wezwała pogotowie. Nie wiedziała wtedy, że to dopiero początek jej problemów.

Zawał serca jest stanem realnego zagrożenia życia i bez udzielenia szybkiej pomocy lekarskiej może się zakończyć zgonem pacjenta. 70-letnia pani Barbara z Poznania od lat ma problemy zdrowotne, jednak w nocy z czwartku na piątek poczuła, że coś złego się z nią dzieje. Kobieta ma problemy z uszkodzonym nerwem, ale tym razem to było coś innego.

70-latka wezwała pogotowie, które szybko pojawiło się w jej domu. Okazało się, że jej stan jest naprawdę poważny, ponieważ zespół, który przyjechał, podejrzewał u pani Barbary zawał serca. Kobieta została szybko zabrana do szpitala przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu celem przeprowadzenia kolejnych badań.

Witolda Pyrkosza kochały miliony. Zabiła go choroba, którą miało lub będzie mieć większość PolakówWitolda Pyrkosza kochały miliony. Zabiła go choroba, którą miało lub będzie mieć większość PolakówCzytaj dalej

Zawał serca był dopiero początkiem jej problemów

Ze względu na późną porę pani Barbara miała na sobie jedynie piżamę. Jak sama przyznaje, przed wejściem do karetki zapytała, czy będą jej potrzebne jakieś ubrania oraz inne rzeczy, ale usłyszała, że nie, ponieważ po badaniach miała wrócić do swojego domu.

Tak się też się stało, jednak problem w tym, że wciąż trwała noc, a pacjentka po wypisaniu została pozostawiona sama sobie. Kobieta nie miała jak wrócić do domu i wciąż była ubrana jedynie w swoją domową piżamę. Nie miała nawet nic na nogach. Co gorsze, nie miał jej również kto odebrać ze szpitala i zawieść do domu.

Jak donosi TVN 24, pani Barbara tej nocy musiała wracać do swojego domu pieszo. Nie miała przy sobie telefonu, aby nawet wezwać pomoc. Zapłakana i przemarznięta 70-latka szła powoli krok za krokiem, aby w końcu znaleźć się w swoim domu i zapomnieć o całym tym koszmarze.

Gdybym miała komórkę, tobym zadzwoniła na policję albo straż miejską i by mnie przywieźli, a ja nie miałam nic, nie miałam co zrobić. (…) Szłam w tej piżamce o 5 rano i przez całą drogę płakałam, wyglądałam jak z obozu koncentracyjnego - wyznaje pani Barbara w wywiadzie dla Głosu Wielkopolskiego.

Dziwi fakt, że starsza osoba została bez żadnej pomocy po wypisie ze szpitala. Placówki często dysponują własnym transportem medycznym, który mógłby się zająć starszą panią. Co więcej, ktoś z pracowników mógłby najzwyczajniej w świecie zamówić dla niej taksówkę, aby mogła wrócić do swojego domu. Dziwi również fakt, że zespół pogotowia wiedząc, że kobieta spędzi kilka godzin w szpitalu, nie poinformował jej, aby zabrała ze sobą cieplejsze ubrania na powrót.

Nie wiem, jak to się stało, że zespół pogotowia nie poinformował, żeby zabrała ze sobą ubranie na powrót – mówi dr Krystyna Mackiewicz.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Właściciele psów są załamani. Tajemnicza choroba zabija ich pupili jednego po drugim
  2. Jej córka konała w hospicjum. Mama w tym czasie robiła obrzydliwą i bezczelną rzecz
  3. Ich życie wypełnia niewyobrażalny ból. “Nie przesadzaj, że aż tak cię boli”

Następny artykuł