Zawał serca: lekarze odmówili pomocy
Autor Karol Zaborowski - 28 Października 2019

35-latek z zawałem serca był odsyłany do kolejnych szpitali. W końcu na pomoc było już za późno

Zawał serca często pojawia się niespodziewanie, a gdy już wystąpi, liczy się każda minuta. Niestety w naszym kraju wciąż mają miejsca karygodne sytuacje, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Tak właśnie było u 35-letniego Marcina Kłoska.

Zawał serca nigdy nie powinien być lekceważony przez chorego, a tym bardziej przez lekarza, który powinien zdawać sobie sprawę z tego, że pacjent w takim stanie wymaga natychmiastowej pomocy. 35-letni Marcin Kłosek, nigdy wcześniej nie chorował, a od niedawna spełniał się jako kochający mąż oraz ojciec. Niestety to wspaniałe życie przekreślił jeden dzień.

35-latek zgłosił się do szpitala w Wodzisławiu 19 marca, z zawałem serca. Wedle zapewnień rzecznika placówki pacjent przeszedł odpowiednie badania, a także wdrożono u niego leczenie. Mimo to podjęto decyzję o przeniesieniu pana Marcina do innego szpitala, a dokładniej do Szpitala Miejskiego w Rydułtowach.

19-latek został przywieziony przez karetkę na SOR. Przez 17 godzin lekarz nawet na niego nie spojrzał19-latek został przywieziony przez karetkę na SOR. Przez 17 godzin lekarz nawet na niego nie spojrzałCzytaj dalej

Miał zawał serca, a mimo to odmówiono mu pomocy

Kiedy 35-latek został przetransportowany do drugiego szpitala, to lekarze poinformowali, że mężczyzna nie zostanie przez nich przyjęty. Powodem takiej, a nie innej decyzji miał być brak wolnych łóżek na oddziale. Problem w tym, że na skutek przeprowadzonego śledztwa wyszło na jaw, że to nieprawda.

Przez decyzję, którą podjęli lekarze, mężczyzna musiał wrócić do szpitala w Wodzisławiu. Dopiero po 11 godzinach 35-latek otrzymał pomoc, po tym, jak trafił do placówki w Raciborzu, gdzie w końcu został przyjęty na oddział. Niestety zaledwie kilka godzin po tym zmarł. Lekarze, którzy odmówili mu pomocy, zostali natychmiastowo zwolnieni.

- Ci dwaj lekarze dyżurni z rydułtowskiego szpitala odmówili przyjęcia pacjenta, tłumacząc się brakiem łóżek, mimo że szpital dysponował takimi - mówił Sławomir Graboń, rzecznik Szpitala w Wodzisławiu i Rydułtowach.

Jak podaje Fakt, rodzina zmarłego nie może pojąć, jak do tego mogło dojść. Według nich nawet laik domyśliłby się, że 35-latek ma zawał, a nie zrobili tego wykształceni lekarze. Niezrozumiałe jest również to, że pacjent w tak ciężkim stanie musiał czekać aż 11 godzin na to, aby w końcu otrzymać pomoc.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. 13-latka wiła się z bólu na oczach lekarza. W tym czasie doktor zachował się niewyobrażalnie bezczelnie
  2. Dramatyczna historia ze szpitala ginekologicznego. "Leżę cała we krwi, a tu nagle wchodzi ksiądz"
  3. Podczas porodu lekarz po prostu wyszedł. Od położnej usłyszała, że nie umie rodzić

Następny artykuł