Zdrowie nie powinno zależeć od wątpliwych rewelacji, które krążą po sieci
unsplash_Macau Photo Agency
Autor Aneta Młodawska - 30 Marca 2020

Największe mity dotyczące koronawirusa. Wiele osób w nie wierzy

Zdrowie to stan, o który należy dbać bez względu na to, czy szaleje epidemia, czy nie. Obecnie jednak wiele osób szuka porad zdrowotnych w wątpliwych źródłach, nierzadko u celebrytów czy popularnych znachorów. Warto zapoznać się z najpopularniejszymi mitami dotyczącymi koronawirusa i dowiedzieć się, ile znajduje się w nich prawdy.

Zdrowie wielu osób w czasie epidemii koronawirusa może być zagrożone. Na rozwinięcie ciężkiej postaci choroby COVID-19 i zgon najbardziej narażone są osoby starsze, z obniżoną odpornością, którym towarzyszą inne choroby, w szczególności przewlekłe. Nie oznacza to jednak, że w trosce o nasze zdrowie powinniśmy bezkrytycznie słuchać wszystkich porad, jakie nawiną nam się w mediach społecznościowych.

Epidemia wirusa SARS-CoV-2 postępuje w bardzo szybkim tempie. Najwięcej zachorowań odnotowano w państwach takich jak USA, Chiny, Włochy, Iran, Wielka Brytania i Hiszpania. Potwierdzono już niemal 35 000 zgonów spowodowanych chorobą COVID-19, wśród których 26 miało miejsce w Polsce.

Kobieta zwróciła uwagę 27-latkowi, że nie przestrzega kwarantanny. Od razu się na niej zemściłKobieta zwróciła uwagę 27-latkowi, że nie przestrzega kwarantanny. Od razu się na niej zemściłCzytaj dalej

Zdrowie nie powinno zależeć od wątpliwych rewelacji, które krążą po sieci

Jak podaje portal.abczdrowie.pl, w sieci krąży wiele dobrych rad dotyczących tego, jak się leczyć i jak zapobiegać zakażeniu. Na internetowych aukcjach można ponadto znaleźć amulety i zioła, które rzekomo miałyby nam pomagać w walce koronawirusem. Eksperci ostrzegają, że szerzenie podobnych treści jest bardzo groźne i prowadzi do dezinformacji.

Wraz ze wzrostem niepokoju wywołanego epidemią przybywa wątpliwych porad dotyczących leczenia koronawirusa i sposobów na uniknięcie choroby. Eksperci apelują, by zawsze sprawdzać informację u źródła.
Niedawno w mediach społecznościowych pojawiły się zalecenia, dzięki którym sprawdzimy, czy jesteśmy zdrowi, czy nie. Wystarczy bowiem wziąć głęboki oddech i wstrzymać powietrze na 10 sekund. Jest to oczywiście kłamstwo, gdyż tylko laboratoryjne testy są w stanie wykazać, czy jesteśmy zakażeni.

Z kolei w Stanach Zjednoczonych informowano, że chlorochina stosowana do tej pory m.in. na malarię może leczyć koronawirusa. Lekarze ostrzegają jednak przed stosowaniem preparatu na własną rękę, gdyż może się to skończyć tragicznie. Środek ten jest bowiem jednym z kilku podawanych środków przy zakażeniu, który pacjenci dostają pod ścisłą kontrolą lekarską.

— Arechin nie jest nowym lekiem. Jego zakres działania jest starannie opracowany i znany od dawna. Rzeczywiście jest stosowany w leczeniu choroby koronawirusowej, ale w jej cięższych postaciach klinicznych. Nigdy nie był lekiem, który można stosować profilaktycznie. Taka informacja, w której zachęca się ludzi do kupowania tego leku i stosowania go jako profilaktyki, to jest przestępstwo przeciwko zdrowiu ludzi — informuje prof. Anna Boroń-Kaczmarska, specjalista chorób zakaźnych.

Jednym ze sposobów mających zwalczać koronawirusa miało być picie gorącej wody. Łukasz Durajski, ekspert Światowej Organizacji Zdrowia, przestrzega przed takimi rewelacjami i podaje logiczne dowody na to, że gorąca woda nie jest w stanie zwalczyć patogenu.

— Były różne wersje tego łańcuszka. W tych przekazach powielała się też informacja, że trzeba pić napoje w temperaturze 26 stopni, bo to zabije koronawirusa. Tak na logikę, jeżeli wystarczyłoby 26 stopni, to nasz organizm sam zwalczyłby tego wirusa, bo temperatura naszego ciała to 37 stopni. A jeśli chodzi z kolei o samo picie ciepłej wody, to jeżeli byłoby to takie proste, to świat już dawno by się z tym uporał i nie byłoby pandemii — tłumaczy lekarz.

Należy ponadto wiedzieć, że wirusem nie można się zarazić przez picie wody z kranu. Informacje takie zdementowały WHO oraz polskie przedsiębiorstwa wodociągowe. Nie można także pozbyć się koronawirusa z otoczenia za pomocą cebuli. Przypomnijmy, że według opowieści przytoczonej przez Magdę Gessler, cebula rozstawiona w domu w różnych miejscach pochłania wirusa. Restauratorka za tą publikację została nominowana do "Biologicznej bzdury roku".

Witamina D, C i cynk także nie zapobiegną zarażeniu koronawirusem. Odporności nie da się bowiem wzmocnić w ciągu miesiąca. Warto dodać, że suplementy w zbyt dużych ilościach mogą negatywnie wpłynąć na nasz organizm.

Dzisiaj grzeje: 1. Nie żyje niemowlę zarażone koronawirusem. Okazuje się, że patogen może być groźny również dla najmłodszych

2. Ważny apel pielęgniarki ws. koronawirusa. Nikt o tym nie mówi, szczególne niebezpieczeństwo dla kobiet

— Swoją odporność budujemy przez cały rok i to, co wypracowaliśmy w zeszłym roku, mamy teraz. Branie jakichkolwiek suplementów, żeby od razu wzmocnić organizm, nie pomoże automatycznie. Pod tym względem jest to zachowanie irracjonalne, dodatkowo niektóre z tych preparatów mogą powodować szkody. Przedawkowanie cynku paradoksalnie obniża odporność. Są badania, które to potwierdzają — tłumaczy lekarz Łukasz Durajski.

Nie dajmy się także nabrać na to, że Ministerstwo Zdrowia wysyła SMS-y o paczkach żywnościowych. Resort Zdrowia stanowczo zdementował te informacje i zaapelował, by nie wchodzić na podaną w wiadomości stronę, gdyż w ten sposób możemy stracić pieniądze.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Jednak będą zakazy. Mają dotyczyć sklepów
  2. Informacje o kolejnych ograniczeniach. Nowe zasady od jutra, nie pójdziemy już na spacer?
  3. GIS ostrzega przed produktami reklamowanymi jako środki przeciwwirusowe, które pojawiają się w internecie. Większość z nich nie przeszła badań klinicznych
  4. Są już najnowsze prognozy. Podano możliwą datę zahamowania epidemii w Polsce
  5. W Chinach złagodzono kwarantannę. Specjaliści obawiają się nowej fali zarażeń
  6. Oficjalnie: są nowe, ważne zmiany w godzinach pracy i nie tylko. Wielu się nie spodobają

Następny artykuł