Lepiej nie chorować na tarczycę... Tyle czeka się na wizytę u endokrynologa w naszym kraju
Choroby tarczycy stały się jedną z najpoważniejszych plag zdrowotnych w Polsce. Z tego powodu cierpią miliony osób, głównie kobiet. Choć medycyna dysponuje skutecznymi metodami stabilizacji hormonów, największą barierą pozostaje system ochrony zdrowia. Pacjenci zmagający się z niedoczynnością, chorobą Hashimoto czy guzkami tarczycy zderzają się z brutalną rzeczywistością kolejek NFZ, które w wielu regionach kraju przekraczają rok, a w skrajnych przypadkach sięgają niemal dwóch lat oczekiwania na pierwszą konsultację.
- Endokrynologia i skala wyzwań zdrowotnych w Polsce
- Statystyki zachorowalności na tle niedoborów kadrowych
- Regionalna mapa kolejek czyli gdzie czeka się najdłużej
- Prywatna alternatywa i perspektywy poprawy sytuacji
Endokrynologia i skala wyzwań zdrowotnych w Polsce
Endokrynologia to dziedzina medycyny zajmująca się zaburzeniami czynności gruczołów wydzielania wewnętrznego, takich jak tarczyca, przysadka mózgowa, nadnercza czy trzustka. Gruczoły te produkują hormony, które pełnią rolę chemicznych przekaźników, regulując niemal każdy proces w naszym organizmie – od metabolizmu i temperatury ciała, po nastrój i cykl rozrodczy. Gdy tarczyca przestaje pracować prawidłowo, pacjent odczuwa szereg niespecyficznych objawów: od przewlekłego zmęczenia i nagłego przyrostu masy ciała, po stany lękowe, wypadanie włosów i problemy z koncentracją.
Skala problemu jest ogromna, ponieważ tarczyca jest organem niezwykle wrażliwym na czynniki środowiskowe, stres oraz niedobory jodu. Szacuje się, że zaburzenia czynności tego gruczołu mogą dotyczyć blisko co czwartego Polaka, co stawia te schorzenia w czołówce chorób cywilizacyjnych. Najczęstszym problemem jest niedoczynność tarczycy, często o podłożu autoimmunologicznym (choroba Hashimoto), która dotyka głównie kobiety. Wczesna diagnostyka jest kluczowa, by uniknąć poważnych powikłań kardiologicznych, depresji czy problemów z płodnością.
Przeczytaj też: Hashimoto widać na skórze. Dziesięć znaków ostrzegawczych
Statystyki zachorowalności na tle niedoborów kadrowych
Z raportów dotyczących świadczeń ambulatoryjnej opieki zdrowotnej wynika, że endokrynologia jest jedną z najbardziej obciążonych specjalizacji. Choć liczba udzielanych porad liczona jest w milionach, dostęp do nich jest ograniczony przez dramatyczny deficyt specjalistów. W całej Polsce zarejestrowanych jest zaledwie około 1500 aktywnych zawodowo endokrynologów. Oznacza to, że na jednego lekarza przypadają tysiące pacjentów wymagających stałej opieki, co przy obecnym modelu finansowania świadczeń przez NFZ generuje zatory niemożliwe do rozładowania bez zmian systemowych.
Szczególnie niepokojący jest wzrost zachorowań na nowotwory tarczycy – rocznie notuje się kilka tysięcy nowych przypadków. Deficyt lekarzy w publicznym systemie pogłębia fakt, że wielu specjalistów wybiera pracę wyłącznie w sektorze prywatnym lub łączy ją z pracą naukową. W efekcie publiczne poradnie pracują w trybie ciągłego przeciążenia, a limity przyjęć sprawiają, że nawet przy wolnych gabinetach pacjenci słyszą o terminach odległych o kilkanaście miesięcy. Dla osoby z podejrzeniem poważnej zmiany chorobowej taka informacja zmusza do szukania pomocy komercyjnej.
Regionalna mapa kolejek czyli gdzie czeka się najdłużej
Sytuacja pacjenta w Polsce zależy w ogromnej mierze od województwa, w którym szuka pomocy. Według danych z lutego 2026 roku, średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa w skali całego kraju wynosi 295 dni, jednak różnice regionalne są drastyczne:
- Opolskie i Dolnośląskie: To regiony o najtrudniejszej sytuacji. W województwie opolskim średnia kolejka to rekordowe 667 dni, a na Dolnym Śląsku pacjenci czekają średnio 495 dni.
- Zachodniopomorskie i Śląskie: Tutaj sytuacja również jest krytyczna – terminy oscylują odpowiednio wokół 472 i 412 dni.
- Podlaskie i Lubelskie: To nieliczne regiony, gdzie pomoc można uzyskać relatywnie szybko. W województwie podlaskim średni czas oczekiwania jest najkrótszy i wynosi 79 dni, natomiast na Lubelszczyźnie to około 112 dni.
Dysproporcje te wynikają z nierównomiernego rozmieszczenia 647 placówek świadczących usługi w ramach kontraktu z NFZ. Podczas gdy w województwie mazowieckim funkcjonuje 116 poradni, w lubuskim jest ich zaledwie 16. Przy średniej kolejce wynoszącej w lubuskim 287 dni, pacjenci z mniejszych miejscowości często są zmuszeni do wielogodzinnych dojazdów do większych ośrodków, co dodatkowo utrudnia regularne leczenie.
Prywatna alternatywa i perspektywy poprawy sytuacji
Brak wydolności publicznej służby zdrowia napędza rynek prywatnych usług medycznych. Koszt pojedynczej wizyty u endokrynologa w dużym mieście to obecnie wydatek rzędu 300–500 złotych. Do tego należy doliczyć badania laboratoryjne oraz USG tarczycy, co łącznie może kosztować nawet 800 złotych przy jednej kompleksowej kontroli. Dla pacjentów z chorobami przewlekłymi, takimi jak Hashimoto, które wymagają wizyt co najmniej dwa razy w roku, jest to ogromne obciążenie budżetu domowego, na które wielu seniorów czy osób o niższych dochodach nie może sobie pozwolić.
Warto jednak wiedzieć, że oficjalne statystyki to nie wszystko. Pacjenci zdeterminowani powinni regularnie śledzić oficjalną wyszukiwarkę NFZ Terminy Leczenia. System aktualizowany jest na bieżąco i często pojawiają się w nim "okienka" po pacjentach, którzy odwołali swoją wizytę. Dzięki temu, przy odrobinie szczęścia, można "złapać" termin z dnia na dzień, omijając wielomiesięczną kolejkę. Dopóki jednak nie nastąpią realne zmiany w strukturze udzielania świadczeń, endokrynologia pozostanie jedną z najtrudniej dostępnych dziedzin medycyny w naszym kraju.