Tatuaże stały się czymś więcej niż ozdobą. Dziś są językiem emocji, sztuką opowiadania własnej historii i symbolem pokolenia, które nie boi się odważnych wyborów. Mało kto zastanawia się jednak nad tym, co dzieje się z pigmentem wprowadzanym pod skórę. Nowe badanie skandynawskich naukowców rzuca na to zaskakujące światło: osoby z tatuażami mogą częściej zapadać na chłoniaka, czyli nowotwór układu limfatycznego. Związek nie oznacza jeszcze przyczyny, ale wnioski badaczy skłaniają do refleksji – tatuaż to nie tylko kwestia stylu, lecz także zdrowia.Naukowcy zaobserwowali statystyczny związek między tatuażami a częstszym występowaniem chłoniakaPigment może migrować do węzłów chłonnych i wywoływać przewlekły stan zapalnyNajwyższe ryzyko odnotowano 2–10 lat po wykonaniu tatuażuWielkość wzoru nie miała wpływu na poziom ryzykaBadacze podkreślają, że to korelacja – nie dowód na bezpośrednią przyczynę
Trudno nie zauważyć, że tatuaże stają się coraz bardziej popularne. Nie są już tylko atrybutem subkultur – coraz częściej widzimy je u osób na wysokich stanowiskach, mają je lekarze, prawnicy. Dla wielu z nas tatuaż to nie tylko forma ozdoby, ale również sposób na wyrażenie siebie i swoich wartości. Każdy tatuaż opowiada jakąś historię, a jego symbolika ma osobiste znaczenie dla właściciela.Studia tatuażu wyrastają niczym grzyby po deszczu, a my – coraz częściej do nich wstępujemy. Tylko nie zawsze zadajemy sobie pytanie – czy to aby na pewno nie jest dla nas szkodliwe?
Tatuaży pozbywamy się z różnych względów. Coraz rzadziej chodzi o tzw. naprawianie błędów młodości i usuwanie z ciała na przykład imienia byłej ukochanej czy ukochanego. Bywa, że dany wzór przestaje się nam po prostu podobać czy staje się już niemodny. Usunięcie tatuażu to poważny zabieg i trzeba się do niego odpowiednio przygotować.O tym, na co zwrócić uwagę przy tym zabiegu i czego unikać, opowiedziała dr Kamila Białek-Galas, dermatolog-wenerolog oraz lekarz medycyny estetycznej z Centrum Medycznego Sublimed w Krakowie.