Pierwsze zakażenie wirusem Shamonda u człowieka. Pacjent nie żyje
Bezprecedensowa sytuacja we Francji: po raz pierwszy w historii wirus Shamonda, znany dotąd z wywoływania chorób głównie u bydła, zakaził człowieka. Infekcja okazała się dla pacjenta śmiertelna.
- We Francji odnotowano pierwszy w historii przypadek zakażenia człowieka wirusem Shamonda, który zakończył się śmiercią pacjenta
- Patogen, atakujący dotychczas głównie bydło, nie przenosi się bezpośrednio ze zwierząt na ludzi – jego wektorem są owady
- Światowa Organizacja Zdrowia oraz francuskie władze sanitarne wykluczają obecnie ryzyko wybuchu pandemii
Czym jest wirus Shamonda?
Wirus Shamonda to patogen po raz pierwszy wyizolowany w 1965 roku w Nigerii. Przez dekady jego obecność rejestrowano wyłącznie u zwierząt, głownie w krajach Afryki oraz w Azji (m.in. w Japonii). W bieżącym roku po raz pierwszy potwierdzono jego obecność na kontynencie europejskim – ogniska zakażeń wśród zwierząt zidentyfikowano w 14 państwach.
Wirus atakuje przede wszystkim bydło. Infekcja u krów objawia się gorączką, apatią, biegunką oraz zauważalnym spadkiem produkcji mleka. Medycyna weterynaryjna nie dysponuje obecnie celowanym lekiem zwalczającym ten patogen, dlatego stosuje się wyłącznie leczenie objawowe. W większości przypadków zwierzęta samoistnie wracają do zdrowia w ciągu kilku dni.
Francja: Pierwszy przypadek zakażenia u człowieka
Pierwszym zakażonym człowiekiem był francuski pacjent, który przebywał w szpitalu z powodu innej ciężkiej choroby. Jak wiadomo, miał obniżoną odporność. Mężczyzna niestety zmarł. Jak przekazały służby medyczne we Francji:
– Komplikacje neurologiczne zaobserwowane u pacjenta z obniżoną odpornością przed jego śmiercią, z dużym prawdopodobieństwem mają związek z zakażeniem wirusem Shamonda.
Obecnie trwają dalsze badania biologiczne i epidemiologiczne w tej sprawie.
Jak przenosi się wirus Shamonda?
Wirus Shamonda nie przenosi się z człowieka na człowieka. Nie ma również dowodów na bezpośrednie przenoszenie się wirusa z krowy na krowę ani z krowy na człowieka. Głównym wektorem zakażenia są kuczmany – drobne owady z rodziny muchówek, które żywią się krwią.
Z ustaleń francuskich władz wynika, że do zakażenia zmarłego pacjenta doszło najprawdopodobniej na wschodzie Francji (gdzie wiosną i latem notowano ogniska u zwierząt) wskutek ukąszenia przez zainfekowanego owada.
Czy istnieje ryzyko kolejnej pandemii?
Z oświadczeń wydanych przez międzynarodowe i krajowe instytucje zdrowotne wynika, że ryzyko wybuchu pandemii czy choćby epidemii wirusa Shamonda jest znikome. Brak potwierdzonej transmisji poziomej między ludźmi stanowi główną barierę dla swobodnego rozprzestrzeniania się patogenu.
Francuskie ministerstwa zdrowia i rolnictwa w wydanym komunikacie uspokajają:
– Chociaż wirus Shamonda od dekad pojawiał się w Afryce i Azji, to nigdy wcześniej nie został wykryty u człowieka.
Władze kategorycznie zaznaczają, że jest to "wyjątkowy przypadek" i nie stwarza on obecnie bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia publicznego.
Powyższe stanowisko popiera również Światowa Organizacja Zdrowia (WHO):
– Na podstawie obecnych informacji i wiedzy na temat transmisji blisko spokrewnionych wirusów, jest to pojedynczy przypadek zarażenia człowieka, który nie powinien się obecnie dalej rozprzestrzeniać – poinformowała instytucja.
Zobacz także: ZUS da Polkom nawet 900 zł do emerytury. Zyskają tylko te roczniki