W połowie maja 2026 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym (PHEIC) z powodu wirusa Ebola (szczep Bundibugyo) w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie. Sytuacja medyczna opiera się na intensywnym nadzorze, ponieważ na ten konkretny wariant patogenu nie istnieje obecnie żadna zatwierdzona szczepionka ani celowana terapia. Dotychczas odnotowano 88 zgonów, 336 podejrzanych przypadków (Africa CDC).Jakie są faktyczne ogniska wirusa i dlaczego szczep Bundibugyo stanowi wyzwanie?W jaki sposób Główny Inspektorat Sanitarny i lotniska reagują na rekomendacje WHO?Jak globalna mobilność wpływa na ryzyko zawleczenia wirusa do Polski?
Stany Zjednoczone zmagają się z gwałtownym i niepokojącym wzrostem zachorowań na odrę, która uderzyła z siłą niewidzianą od lat. Sytuacja stała się szczególnie dramatyczna w Karolinie Południowej, gdzie setki osób trafiły na przymusową kwarantannę, a system ochrony zdrowia pracuje na najwyższych obrotach. Eksperci alarmują, że wirus rozprzestrzenia się błyskawicznie z powodu dziur w odporności zbiorowej, a obecne ogniska to dopiero początek większego kryzysu.Dramatyczna sytuacja w Karolinie PołudniowejMechanizm rozprzestrzeniania się wirusa i odporność zbiorowaPrzyczyny spadku liczby szczepień w amerykańskim społeczeństwiePrognozy epidemiologów i wyzwania dla służby zdrowia
Sezon infekcyjny w Polsce przybrał dramatyczny obrót. Obecna fala zachorowań, określana przez lekarzy mianem „supergrypy”, charakteryzuje się niezwykłą dynamiką i wyjątkowo ciężkim przebiegiem. Przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej pękają w szwach, a lekarze alarmują: pacjenci zmagają się z rekordową gorączką i skrajnym wycieńczeniem, które następuje niemal błyskawicznie. Niestety wiele osób początkowo bagatelizuje objawy, przypisując je przemęczeniu, stresowi czy błędom dietetycznym, tymczasem tegoroczna grypa to poważne zagrożenie. Potwierdzają to alarmujące doniesienia o wzroście liczby hospitalizacji oraz zgonach, które odnotowuje się w całym kraju.Tegoroczny sezon zdominował agresywny wariant wirusa typu A o wysokiej zjadliwościGwałtowny początek oraz gorączka sięgająca 40 stopni to znaki rozpoznawcze infekcjiNietypowe objawy gastryczne i neurologiczne mogą opóźniać postawienie właściwej diagnozyRyzyko groźnych powikłań sprawia, że profesjonalna pomoc medyczna jest niezbędna
Sezon infekcyjny wyraźnie przyspiesza. W Polsce i w całej Europie szybko rośnie liczba zachorowań na grypę, a coraz większą rolę odgrywa nowy wariant wirusa grypy A (H3N2), określany jako wariant K. Eksperci ostrzegają, że już w najbliższych dniach liczba chorych może gwałtownie wzrosnąć, co oznacza poważne wyzwanie dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia.Nowy wariant grypy sieje spustoszenieSystem zdrowia szykuje się na szczytSzczepienia, testy i izolacja w okresie świątecznym
Choć wielu osobom kojarzy się z dawnymi czasami, dziś pozostaje jedną z najpoważniejszych chorób zakaźnych na świecie. Z danych WHO wynika, że każdego roku zapada na nią około 10,6 mln osób, a liczba zgonów utrzymuje się powyżej 1,2–1,3 mln rocznie. W ostatnich latach – po załamaniu diagnostyki w czasie pandemii COVID-19 – liczba nowych zachorowań znów rosła, a dopiero najnowszy raport WHO pokazuje pierwszy niewielki spadek. Problem daleki jest jednak od rozwiązania.Sprawdzamy, co sprawia, że gruźlica wciąż jest tak trudna do opanowania i jakie sygnały ostrzegawcze warto znać.WHO szacuje, że na gruźlicę zapada rocznie ok. 10,6 mln ludzi, a ok. 1,3 mln umiera (dane za 2022 r.; w latach 2023–2024 liczba zgonów nadal przekracza 1,2 mln rocznie).Polska notuje wzrost zachorowań po latach spadków – eksperci wiążą to m.in. z COVID-19, przerwami w diagnostyce i migracjami z krajów o wysokiej zapadalności.Gruźlica ma postacie lekooporne, których leczenie – zwłaszcza w ciężkich przypadkach – może trwać nawet 18–20 miesięcy, mimo dostępności krótszych, nowocześniejszych schematów.
Na kontynencie afrykańskim trwa najpoważniejsza od ponad ćwierć wieku epidemia cholery. W tym roku potwierdzono już ponad 300 tys. zachorowań i ponad 7 tys. zgonów — a liczby te stale rosną. Eksperci alarmują, że kryzys napędza brak dostępu do czystej wody, trudne warunki sanitarne oraz konflikty zbrojne.• W 2025 r. liczba przypadków cholery w Afryce wzrosła o ponad 30 proc.• Epidemia obejmuje już co najmniej 23 kraje• Najgorzej jest m.in. w Angoli i Burundi, gdzie zanotowano gwałtowny wzrost zachorowań• Cholera szerzy się głównie poprzez skażoną wodę i żywność• Objawy obejmują gwałtowną biegunkę, wymioty i szybkie odwodnienie• Zapobieganie zakażeniu opiera się na higienie i dostępie do bezpiecznej wody
COVID-19 znowu przyciąga uwagę opinii publicznej. W ostatnim tygodniu w Polsce odnotowano około 5 tysięcy nowych przypadków zakażeń, co zdaniem ekspertów potwierdza początek kolejnej fali epidemii.Oficjalne dane i co oznacza 5 tys. przypadków zachorowań tygodniowoAktualne objawy i charakterystyka wariantów wirusaCo mówią instytucje zdrowotne i jakie działania rekomendująJakie środki profilaktyczne warto podjąć w nadchodzących tygodniach
W całej Polsce wprowadzono pierwsze obostrzenia związane z pojawieniem się groźnej choroby. Decyzje zapadły w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców i mają charakter prewencyjny. Co się dzieje i czy zagrożenie może się rozprzestrzenić? Tłumaczymy.
W Gorzowie Wielkopolskim sanepid zamyka i dezynfekuje kolejne przedszkola. Rodzice się boją. Wiadomo, że dzieci chorują, ale nikt nie mówi o skali problemu. Niepokój narasta, co nie może dziwić. To naprawdę poważna choroba.
Od kilku tygodni w Polsce panuje wyjątkowa epidemia grypy. Do szpitali trafiają chorzy z powikłaniami choroby wywołanej najbardziej zakaźnym i zmiennym typem A wirusa. O aktualnej sytuacji rozmawiałam z prof. Dorotą Zarębską-Michaluk z Kliniki Chorób Zakaźnych w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach, wykładowcą kierunku medycznego na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego i członkiem zespołu do spraw monitorowania i oceny sytuacji dotyczącej zagrożeń związanych z chorobami zakaźnymi przy Ministerstwie Zdrowia.– Grypa zazwyczaj jest leczona ambulatoryjnie przez lekarzy rodzinnych. Do szpitala trafiają tylko ci, którzy są w ciężkim stanie, wymagają tlenu i mają powikłania w postaci zapalenia płuc. Zwykle było ich kilkoro w sezonie. Teraz już mam blisko 50 chorych hospitalizowanych. A tacy chorzy trafiają nie tylko na oddział zakaźny, ale też na pulmonologię. Tak że jest to olbrzymia skala różnicy – mówi prof. Dorota Zarębska-Michaluk.