Wyszukaj w serwisie
choroby profilaktyka problemy cywilizacyjne zdrowie psychiczne żywienie zdaniem lekarza uroda i pielęgnacja

Archiwum marzec 2020

Prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.
31.03.2020 02:00 Prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz: Dobrze kontrolowana cukrzyca - ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 jak w ogólnej populacji

- Każda infekcja wirusowa może być zagrożeniem dla diabetyków, szczególnie ta przebiegająca z wysoką gorączką, gdyż może dojść wówczas do wzrostu stężenia glukozy we krwi i tym samym wyższego ryzyka cukrzycowej kwasicy ketonowej, co dotyczy głównie chorych z typem 1. Jednak, jeśli cukrzyca jest dobrze kontrolowana, dobrze prowadzona, ryzyko zachorowania nie jest większe niż w ogólnej populacji. A jeśli dojdzie do zakażenia, to przy dobrze prowadzonej cukrzycy ryzyko powikłań również nie musi odbiegać od ryzyka w ogólnej populacji. Trzeba jednak brać pod uwagę, że cukrzycy mogą towarzyszyć inne choroby, istotny jest też z wiek chorego. Dopiero te wszystkie czynniki będą decydować, na ile to ryzyko powikłań będzie wysokie. Im więcej chorób u jednego pacjenta, tym wyższe ryzyko.W Chinach zauważono, na podstawie obserwacji pacjentów z dwóch szpitali, że chorzy z cukrzycą mają zwiększone ryzyko rozwoju ciężkich powikłań i więcej jest w tej grupie zgonów.Diabetycy powinni stosować się do wszystkich zasad prewencji, zalecanych podczas epidemii COVID-19. I absolutnie nie wolno im rezygnować z leków, jakie stosują. Ten czas powinien tych chorych, którzy nie są jeszcze odpowiednio zmotywowani do przestrzegania reżimu cukrzycowego, zmobilizować do stosowania się do zaleceń lekarza.

Prof. Paweł Krawczyk, Pracownia Immunologii i Genetyki Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
31.03.2020 02:00 Prof. Paweł Krawczyk: Chorzy onkologicznie wymagają większej izolacji podczas epidemii COVID-19

- Ryzyka nie da się całkowicie wykluczyć, choćby dlatego, że jeśli chory musi pojawiać się w szpitalu na kontynuację leczenia, to nie ma od tego odwołania. Jeśli chory odnosi korzyść z chemioterapii, to kolejny cykl leczenia możemy odroczyć o kilka dni, ale nie o kilka tygodni czy miesięcy. Jeśli przerwa w stosowaniu cytostatyków będzie długa, to efekt chemioterapii będzie niewielki albo nie będzie go wcale. Dlatego kontakt z innymi chorymi jest nieunikniony.- A każdy taki kontakt może być ryzykowny.- Lekarze prowadzący pacjenta onkologicznego mają obowiązek wyjaśnienia choremu, jak powinien się zachowywać, żeby ryzyko zakażenia koronawirusem ograniczyć (między innymi poinstruować go w sposobach stosowania środków ochrony osobistej, mimo trudności w ich dostępie). Jednak lekarze planujący terapię onkologiczną mają pewne możliwości zmniejszenia ryzyka zakażenia chorego na nowotwór SARS-CoV-19. Informują o tym najnowsze zalecenia Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. Ukazały się także włoskie zalecenia dla onkologii klinicznej w trakcie epidemii COVID-19. Zapewne nie w każdym przypadku da się dostosować do obowiązujących zaleceń, ale trzeba próbować. Możemy w pewnym stopniu ograniczyć częstość wizyt chorego na raka w szpitalu. W niektórych przypadkach terapii „celowanej” możemy wydać leki na trzy, a nie na dwa miesiące leczenia. Możemy u niektórych chorych modyfikować dawkę immunoterapii, tak żeby chory zjawiał się w szpitalu co trzy, a nie co dwa tygodnie. Możemy wreszcie opóźnić nieco rozpoczęcie chemioterapii (całości leczenia, a nie kolejnego cyklu), która znacznie osłabia nasz układ immunologiczny.- Nie jest to jednak rozwiązanie dla wszystkich pacjentów.- Jeśli nowotworów przebiega powoli, a pacjent jest w dobrym stanie sprawności, możemy opóźnić leczenie systemowe o kilka tygodni. Ale w przypadku chorych np. na przerzutowego raka płuca, którzy bez leczenia żyją przeciętnie 4-6 miesięcy, takie opóźnienie może nie być możliwe. Musimy uzmysłowić sobie także skalę problemu.- Codziennie na raka płuca umiera w Polsce ponad 60 pacjentów. Oni umierają po cichu i nikt o tym nie mówi. Z powodu zakażenia SARS-CoV-19 zmarło dotychczas (30 marca) 31 chorych.- Trzeba zadbać o wszystkich naszych pacjentów, chociaż walka z epidemią stała się priorytetem. Przed czym bym stanowczo przestrzegał, to przed modyfikowaniem terapii onkologicznych na własną rękę (np. stosowaniem leków „celowanych” co drugi dzień, żeby opóźnić wizytę u onkologa) oraz stosowaniem preparatów, które mają wzmacniać odporność (np. bardzo wysokich dawek witaminy C). Takie postępowanie stwarza dużo większe zagrożenie niż kontakt z lekarzem, a ten w dobie epidemii jest coraz częściej możliwy telefonicznie lub e-mailowo.Więcej o onkologii

Prof. Ryszard Gellert, krajowy konsultant w dziedzinie nefrologii.
31.03.2020 02:00 Prof. Ryszard Gellert: Wydzielone stacje dializ dla podejrzanych i już zakażonych SARS-CoV-2

- To istotnie pacjenci wymagający szczególnej uwagi. Stacje dializ pracują normalnie, poza takimi wyjątkami, jak ostatnio w Warszawie, kiedy w szpitalu na ulicy Stępińskiej trzeba było zamknąć całą stację, bo zakażona okazała się pielęgniarka. No i wtedy pojawiają się trudności, pacjentów trzeba przenosić do innych placówek.- Pacjenci dializowani powinni kontrolować swoje zdrowie. I jeśli tylko pojawią się objawy takie jak wysoka gorączka, gorsze samopoczucie, duszności, jak najszybciej powinien skontaktować się z lekarzem.- Po wstępnym wywiadzie będzie ustalone, gdzie będzie dializowany. Są już wydzielone stacje dializ i dla chorych tylko z podejrzeniem o zakażenie SARS-CoV-2, i dla już zakażonych. Żaden pacjent nawet tylko z podejrzeniem o zakażenie nie ma prawa trafić do stacji, obsługującej osoby nie zakażone. Jeśli zdrowy pacjent jedzie na dializę transportem medycznym, to już w karetce jest proszony o informacje o stanie zdrowia, a przed wejściem do stacji mierzy mu się temperaturę. Każdy, u kogo zostanie stwierdzony niejasny stan, zostanie odesłany do stacji dla osób z podejrzeniem koronawirusa.Te wszystkie działania mają głęboki sens, bo śmiertelność wśród tych chorych w razie zakażenie koronawirusem to ok. 60 proc.

Prof. Ewa Mrukwa-Kominek, kier. Katedry i Kliniki Okulistyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
31.03.2020 02:00 Prof. Ewa Mrukwa-Kominek: Zapalenie spojówek może być objawem koronawirusa

- Niektóre wirusy istotnie mogą się przedostawać do worka spojówkowego, poprzez łzy, które będą się wydzielać na skutek pocierania oczu. Z kolei zainfekowane łzy mogą docierać do nosa, a nos i usta są wrotami dla wirusów. Według WHO, na podstawie chińskich badań, stan zapalny w obrębie oczu dotyczył jedynie ok. 0,8 proc zakażonych koronawirusem. To najrzadszy objaw COVID-19.Ale, nie każde zapalenie spojówek będzie świadczyło o zakażeniu koronawirusem. Początek wiosny to pora na alergie na pyłki roślin, które objawiają się zapaleniem spojówek, kichaniem, katarem, bólami głowy. Na pierwszy rzut oka trudno odróżnić te objawy od tych, które mogłyby być spowodowane wirusem SARS-CoV-2. Ale alergik na pewno wie, kiedy zwykle zaczynały mu się objawy i że są to objawy właśnie alergii.W każdym przypadku należy zachować higienę, nie dotykać do oczu rękami, nie pocierać ich. Osoby noszące soczewki kontaktowe na czas epidemii powinny powrócić do okularów, żeby zmniejszyć ryzyko zakażenia.Przeczytaj więcej o okulistyce

Prof. Piotr Jankowski, kardiolog z Kliniki Kardiologii i Elektrokardiologii Interwencyjnej oraz Nadciśnienia Tętniczego Collegium Medicum UJ
31.03.2020 02:00 Prof. Piotr Jankowski: Leki na nadcisnienie nie zwiększają ryzyka COVID-19

- Nie ulega natomiast wątpliwości, że osoby z chorobami układu krążenia, z nadciśnieniem tętniczym, wadami serca, pacjenci po zawale, z nadciśnieniem płucnym są szczególnie podatne na zakażenia wirusowe, dlatego te schorzenia mogą zwiększać ryzyko zakażenia także koronawirusem.Są to jednoznaczne zalecenia Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, jak również polskich ekspertów.- Z obserwacji chińskich wynika, że w grupie ok. 200 osób zakażonych koronawirusem prawie 60 proc. miało nadciśnienie tętnicze. Ale na ile ten wirus istotnie ma wpływ na zwiększone ryzyko ciężkich powikłań u chorych ze schorzeniami kardiologicznymi, ale też innymi, bo przecież nadciśnienie tętnicze może towarzyszyć cukrzycy, chorobom nerek, potrzeba badań klinicznych, na które musimy poczekać.- Wkrótce okazało się, że lekarz, który podawał te informacje, opierał je na konkretnym przypadku pojedynczego pacjenta, tak więc nie jest to dowód naukowy. Równolegle pojawiła się hipoteza, że niesterydowe leki przeciwzapalne mogą działać wręcz przeciwnie, chronić przed koronawirusem.- Absolutnie nie powinni tego robić, to zagrożenie nie tylko zdrowia, ale i życia! Informacja, że pewne leki , w tym inhibitory konwertazy angiotensyny ACEI czy blokery receptora angiotensyny II ARB mogą zwiększać ekspresję enzymu, konwertującego angiotensynę, produkowanego m. in. w komórkach nabłonkowych płuc, jelit, nerek i naczyń krwionośnych, a to miałoby ułatwiać zagnieżdżanie się wirusa w komórkach docelowych, pojawiły się nawet w czasopiśmie „Lancet”.- W tym samym numerze ukazała się także informacja, że jeden z niesterydowych leków przeciwzapalnych, ibuprofen, również może zwiększać ryzyko zakażenia wirusem SARS-CoV-2.Przeczytaj więcej na Świat Lekarza

Dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, alergolog, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.
31.03.2020 02:00 Dr n. med. Piotr Dąbrowiecki: Objawy alergii mogą być mylące

- Nie ma jednoznacznych dowodów, że tak jest. Natomiast dużo większe ryzyko istnieje w przypadku chorych na astmę i POChP, chociaż, jeśli są oni dobrze prowadzeni, ryzyko się obniża. Problem jednak w tym, że są i tacy chorzy, którzy jeszcze o tym nie wiedzą, że chorują. Natomiast w przypadku alergii, a alergików mamy w Polsce ponad 30 proc., objawy alergii mogą kamuflować objawy koronawirusa – i odwrotnie. Ale jeśli takie objawy – jak np. zaczerwienienie, łzawienie oczu, lejący się katar, pokaszliwanie, pojawiają się co roku mniej więcej o tej samej porze, to mamy do czynienia z alergia. Dlatego należy bacznie obserwować swoje reakcje. Astmatycy i chorzy na POChP powinni surowo przestrzegać stosowania leków.Dowiedz się więcej o astmie i chorobach płuc