Infekcje dróg moczowych to kobieca zmora. Czy wiesz, jak uniknąć nawrotów i kiedy problem leży w mięśniach?
Blisko połowa, a według niektórych statystyk nawet 60% kobiet, doświadczyła w swoim życiu choć jednego epizodu zapalenia dróg moczowych (ZDM). Ból, pieczenie, parcie na pęcherz – to uciążliwe objawy, które potrafią wykluczyć z normalnego funkcjonowania. Dlaczego kobiety cierpią na ZDM nawet trzydziestokrotnie częściej niż mężczyźni? Jak się ustrzec przed nawracającymi infekcjami i czy powodem pieczenia zawsze muszą być bakterie? Poznaj wskazówki i opinie fizjoterapeutki uroginekologicznej!
Krótka droga to szybki problem. Dlaczego to kobiety cierpią częściej?
Anatomia w przypadku dróg moczowych niestety nie jest sprzymierzeńcem kobiet. Wynika to z faktu, że żeńska cewka moczowa jest znacznie krótsza niż męska i znajduje się blisko odbytu, co ułatwia bakteriom (najczęściej pałeczkom okrężnicy – Escherichia coli) migrację z zewnątrz prosto do pęcherza.
- To jest kwestia w dużej mierze naszej budowy anatomicznej, ponieważ nasza cewka jest krótsza niż cewka u mężczyzn, w związku z czym bakterie mają dużo krótszą drogę do przebycia – wyjaśnia w podcaście "Pacjent w Centrum" Kamila Grabek, fizjoterapeutka uroginekologiczna.
Zapalenie objawia się najczęściej jako bardzo silne i częste parcie na pęcherz, ból, ciągnięcie, pieczenie podczas oddawania moczu, a czasem trudności z rozpoczęciem samej mikcji (oddawanie moczu – przyp. red.). Nie bez powodu urologiczne poczekalnie zapełniają się szczególnie latem. Aktywność seksualna, zmiany flory bakteryjnej, a także noszenie mokrych kostiumów kąpielowych czy nieoddychającej bielizny – to główne czynniki zwiększające ryzyko infekcji. Dlatego jednym z najważniejszych nawyków profilaktycznych jest dbanie o higienę okolic intymnych.
Kamila Grabek zdecydowanie odradza np. sztuczną bieliznę.
- Zawsze zwracam pacjentkom uwagę na to, żeby wybierały bieliznę z naturalnych materiałów. Czyli żeby to nie były jakieś podrażniające koronki czy poliestrowe majtki, bo wtedy narządy nie oddychają. Nie ma cyrkulacji powietrza, robi się duszno i wilgotnie, co sprzyja rozwojowi infekcji – przestrzega ekspertka.

Najczęstszy błąd? Zbyt długie powstrzymywanie i przetrzymywanie moczu
Oprócz kwestii higienicznych i odpowiedniego ubioru eksperci za niezwykle ważny uznają tzw. trening pęcherza i właściwe nawyki toaletowe. Choć wszyscy wiemy, że powinniśmy wypijać średnio 2-3 litry wody dziennie, to bardzo rzadko pilnujemy tego, by odpowiednio często opróżniać pęcherz. Praca, obowiązki i pośpiech sprawiają, że kobiety powstrzymują się przed oddaniem moczu.
- Są pacjentki, które w wywiadzie mówią mi, że piją około dwóch litrów dziennie, ale do toalety chodzą trzy, cztery razy. Bardzo często ten mocz przetrzymują, w związku z czym jest to świetna pożywka dla bakterii, świetne środowisko do ich rozwoju. I takie długie przetrzymywanie na siłę może prowadzić do rozwoju różnych infekcji - ostrzega fizjoterapeutka.
Jeśli pacjentka ma problemy z infekcjami i nie potrafi opisać u lekarza swoich nawyków, z pomocą przychodzą specjalne "dzienniczki mikcji". Taki formularz (dostępny często za darmo w internecie) pozwala krok po kroku przez cały dzień notować ilość wypijanych płynów oraz częstotliwość i objętość oddawanego moczu. To kluczowe narzędzie diagnostyczne dla lekarzy i fizjoterapeutów, aby ustalić plan ewentualnej terapii.
Prosta zasada intymności, która chroni pęcherz
Trzeba to powiedzieć głośno: aktywność seksualna jest u kobiet jednym z najczęstszych wyzwalaczy zapalenia dróg moczowych. Mechaniczne drażnienie w okolicy cewki oraz naturalne przemieszczanie się bakterii potrafią szybko doprowadzić do infekcji i bardzo nieprzyjemnych dolegliwości. W środowisku medycznym zjawisko to bywa nieoficjalnie nazywane "zapaleniem pęcherza miodowego miesiąca". Aby chronić układ moczowy, należy przestrzegać zasad higieny u obojga partnerów i pamiętać o jednej zasadzie, którą polecają fizjoterapeuci.
- Zawsze po współżyciu należy oddać mocz. I to jest taka jedyna sytuacja, w której możemy nawet trochę zmusić się do tego oddania moczu. Nawet jeśli nie czujemy dużego parcia, to po współżyciu zawsze warto iść do toalety po to, żeby przepłukać cewkę i zmniejszyć ryzyko ewentualnych infekcji – dodaje Kamila Grabek.
Istotne, by zrobić to od razu po zbliżeniu, a nie dopiero po np. godzinie.
Kiedy bakterii nie ma, a pęcherz wciąż boli
Sytuacja robi się skomplikowana, gdy u pacjentki objawy, świadczące o infekcji pęcherza regularnie wracają lub stale się utrzymują, pomimo leczenia i wyników z laboratorium wskazujących na brak zakażenia. Okazuje się, że bardzo często ból zlokalizowany w okolicach miednicy i pęcherza wcale nie musi mieć podłoża bakteryjnego. Kamila Grabek w takiej sytuacji zachęca do pogłębionej diagnostyki, np. u fizjoterapeuty uroginekologicznego.
- Zaobserwowałam, że czasem nadmiernie napięte dno miednicy może dawać objawy podobne do infekcji, natomiast pacjentka robiąc posiew moczu, otrzymuje wynik prawidłowy. Rzeczywiście pojawia się pieczenie, ciągnięcie podbrzusza i częste chodzenie do toalety, ale po pracy z dnem miednicy i rozluźnieniu mięśni, te objawy po prostu mijają – tłumaczy ekspertka.
Warto o tym pamiętać, by latami nie obciążać organizmu bezskuteczną i niepotrzebną antybiotykoterapią! Co więcej, pierwszym i bardzo nieoczywistym sygnałem ukrytej, bezbólowej infekcji wcale nie musi być pieczenie, a np. niespodziewane, kłopotliwe nietrzymanie moczu. Każdą infekcję pęcherza należy bezzwłocznie leczyć u specjalisty. Zaniedbania mogą prowadzić do niebezpiecznego przedostania się bakterii do wyższych partii dróg moczowych, z nerkami włącznie.