Pacjenci.pl Dziecko 13-miesięczny chłopiec zmarł w szpitalu. Sprawą zajęła się prokuratura
Fot. Canva/raweenuttapong

13-miesięczny chłopiec zmarł w szpitalu. Sprawą zajęła się prokuratura

20 listopada 2024
Autor tekstu: Marta Uler

Zmarł 13-miesięczny chłopczyk, Filipek Furmański, który jeszcze dzień wcześniej wydawał się być okazem zdrowia. Ta tragedia wydarzyła się dwa tygodnie temu w Kielcach. Rodzice dziecka rozpaczają. Do tej pory zastanawiają się, jak to możliwe, że do tego doszło.

Chłopczyk źle się poczuł

Filipek Furmański z miejscowości Strzegom pod Staszowem dwa tygodnie temu, 7 listopada rano, nagle źle się poczuł. Miał problemy z oddychaniem, więc jego mama natychmiast zawiozła go do przychodni w Rytwianach.

- Kiedy podeszliśmy pod gabinet lekarski, Filipek zaczął mieć tak jakby odruchy wymiotne. Ja go odwracam, a on jest cały siny. Był tak siny, że to jest nie do opisania – powiedziała ze łzami w oczach mama chłopca, Ilona Furmańska, cytowana przez serwis echodnia.eu.

Gdy zorientowano się, że sytuacja jest poważna, błyskawicznie przewieziono maluszka do szpitala w Staszowie. Tam jeszcze, jak opowiadają rodzice dziecka, wszystko przebiegało szybko i sprawnie, wykonano niezbędne badania , a personel bardzo się zaangażował. Jednak stan Filipka lekarze określili jako ciężki i zdecydowano o przewiezieniu go na Oddział Intensywnej Terapii Dziecięcej Świętokrzyskiego Centrum Pediatrii w Kielcach. I wtedy zaczęły się problemy.

Fot. wikipedia.org/ Karol Szadkowski (AMZ Kutno)
Liberalizacja zwolnień lekarskich. Będzie można pracować na L4?
4000 zł dla emerytów z budżetu państwa. Wypłaty są automatyczne

Pielęgniarka z karetki odmówiła zabrania chłopca

Karetką przyjechała pielęgniarka, która gdy zapoznała się ze stanem, w jakim znajdował się chłopiec, odmówiła przewiezienia go. Obawiała się, że dziecko może nie przeżyć drogi, a nie było z nią lekarza. Tu rodzi się pytanie – czemu jakiś lekarz ze Staszowa nie mógł jechać razem z nimi?

Rozpoczęła się dramatyczna walka o przewiezienie dziecka do Kielc (między Staszowem a Kielcami jest mniej niż godzina drogi samochodem). Po chwili okazało się, że ma być do tego celu wykorzystane Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, a po kolejnej chwili – że jednak nie pozwalają na to warunki pogodowe.

- Nie było wiatru, nie było zamieci śnieżnej, nie było deszczu, była jedynie delikatna mgła” – twierdzą rodzice Filipka.

Następnie wezwano specjalną karetkę dla dzieci w ciężkim stanie, ale okazało się, że chłopczyk nie zmieści się do inkubatora, więc i ten transport odpadł.  W końcu po dziecko wróciła pierwsza karetka, wciąż z jedną pielęgniarką.

Co na to pogotowie?

Dyrektorka Świętokrzyskiego Pogotowia Ratunkowego Marta Solnica zapewnia, że ona oraz pracownicy pogotowia robili wszystko, by ratować dziecko. Zlecenie dostali, jak mówi, o godzinie 13.56, a 4 minuty później karetka była już w drodze. Potwierdza, że pielęgniarka, która zobaczyła dziecko, ze względu na jego stan obawiała się go wieźć, ponieważ e było z nią lekarza.

- Zasugerowaliśmy pani doktor, która była na oddziale, aby wezwała Lotnicze Pogotowie Ratunkowe , dlatego pani doktor zwolniła naszą karetkę. Po paru minutach okazało się, że LPR nie może lecieć, ponieważ pogoda jest nielotna, a więc ja kazałam im natychmiast zawrócić pod szpital i poprosić lekarza anestezjologa, aby to dziecko ocenił. Lekarz zszedł, powiedział, że dziecko wymaga transportu z lekarzem. W takich sytuacjach rozporządzenie ministra zdrowia mówi, że transport międzyszpitalny to ratownik medyczny lub pielęgniarka systemu, natomiast jeśli jest potrzebny transport z lekarzem, to lekarza zapewnia już szpital zlecający – mówi Solnica.

Ponieważ wszystko trwało już zbyt długo, pielęgniarka podjęła decyzję, że jednak pojedzie z dzieckiem. Na jej spotkanie wyjechała karetka specjalistyczna z lekarzem i w końcu Filipek dojechał do Kielc.

Po kilku godzinach Filipek zmarł

Niestety, po 4,5 godziny od przyjęcia, Filipek zmarł. Nie dało się go uratować, mimo starań lekarzy z Oddziału Intensywnej Terapii Dziecięcej w Świętokrzyskim Centrum Pediatrii, o jakich zapewnia Anna Mazur-Kałuża, rzeczniczka prasowa Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach.

Sprawą zajęła się prokuratura w Staszowie. Dokładne wyniki sekcji zwłok Filipka mają być znane za około 6 tygodni.

Zobacz także:

W szpitalu zmarła 11-miesięczna dziewczynka. Zawinił personel

28-latek zmarł podczas leczenia zębów. Rodzina chce zadośćuczynienia od szpitala

12-latek miał zawał serca. Powodem internetowe wyzwanie i... dezodorant

Dolegliwości nerek zmieniają wygląd twarzy. Nie bagatelizuj tych objawów
Dziecko poruszyło się w trumnie. Z pogrzebu trafiło prosto do szpitala
Obserwuj nas w
autor
Marta Uler

Psychodietetyczka, dietoterapeutka i dziennikarka z 20-letnim stażem. Ukończyła także kurs dietetyki i odchudzania. W swoich artykułach porusza tematy z zakresu zdrowia fizycznego i psychicznego, ale także właściwego odżywiania, prawidłowych nawyków życiowych, a także wszystkiego, co dotyczy dzieci. Prywatnie mama dwóch chłopców – nastolatka, który właśnie zaczyna najbardziej burzliwy okres w swoim życiu oraz uroczego przedszkolaka.

Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@pacjenci.pl
#PrawoiZdrowie choroby profilaktyka problemy cywilizacyjne żywienie zdaniem lekarza uroda i pielęgnacja dziecko