Lekarze ostrzegają, że „pęka klosz bezpieczeństwa” epidemiologicznego. Wszystko przez niechęć ludzi do dawek przypominających i szeroką turystykę. Wraz z tym rośnie bowiem ryzyko związane z zakażeniem błonicą, odrą, krztuścem i tężcem.
Czy niemal zapomniana choroba zakaźna, której umiemy w łatwy sposób zapobiegać, może wywołać kolejną zabójczą epidemię? Wygląda na to, że tak. Gwałtowny wzrost zachorowań na odrę w całej Europie, Azji Środkowej i Ameryce Północnej świadczy o tym dobitnie.
Krztusiec i odra to nazwy chorób, które w ostatnim czasie odmienialiśmy przez wszystkie przypadki. Media nieustająco informowały o wzroście zachorowań na krztusiec, zarówno w Polsce, jak i Czechach czy Wielkiej Brytanii.Nie odpuszcza też druga choroba - czyli odra. Główny Inspektorat Sanitarny poinformował o liczbie zachorowań. Sytuacja nie jest najlepsza.
Lekarze ostrzegają i biją na alarm. Wszystko przez gwałtowny wzrost zachorowań na chorobę zakaźną, która atakuje zarówno dzieci, jak i dorosłych. Liczba zachorowań w Polsce gwałtownie rośnie, natomiast w Europie w ubiegłym roku stwierdzono aż 45-krotny skok wykrytych przypadków.Epidemiolodzy podkreślają, że wielu rodziców nie chce szczepić swoich dzieci przeciwko tej chorobie. Nie jest to optymistyczna informacja, tym bardziej że chodzi o najbardziej zaraźliwego wirusa chorobowego na świecie.