Uczucie drapania, kłucia i wyraźny dyskomfort przy każdym przełykaniu – ość utknięta w gardle to nieprzyjemna i dość powszechna dolegliwość, zwłaszcza po spożyciu ryby. Choć często udaje się usunąć ją domowymi sposobami, sytuacja bywa poważna i wymaga natychmiastowej interwencji medycznej. Kluczowe jest, aby działać rozsądnie, nie panikować, ale też nie bagatelizować problemu. Nieprawidłowe postępowanie może doprowadzić do powikłań, takich uszkodzenia przełyku, stanu zapalnego, a w skrajnych przypadkach nawet do groźnych dla życia powikłań.
Dawne zwyczaje świąteczne różniły się znacząco od współczesnych, łącząc surowe zasady religijne z dążeniem do kulinarnego przepychu. Wigilia stanowiła unikalny moment w roku, w którym rygorystyczne wyrzeczenia splatały się z chęcią świętowania przy suto zastawionym stole. Zrozumienie ówczesnej perspektywy pozwala spojrzeć na dzisiejsze tradycje przez pryzmat zapomnianych już ograniczeń i przywilejów.
Święta Bożego Narodzenia to czas, na który czekamy cały rok, a stół uginający się od tradycyjnych potraw jest jego nieodłącznym elementem. Wśród dwunastu dań honorowe miejsce zajmują ryby, w tym popularne śledzie, które przygotowujemy na wiele sposobów. Niestety, nawet najstaranniej przyrządzona potrawa może stać się przyczyną poważnych problemów zdrowotnych, jeśli zbagatelizujemy kwestię pochodzenia i przechowywania surowca. Istnieje specyficzne i gwałtowne zatrucie pokarmowe, które potrafi skutecznie zrujnować wigilijny wieczór, a jego objawy są często mylnie interpretowane przez biesiadników jako nagła reakcja uczuleniowa.
Ryby uchodzą za jeden z najzdrowszych elementów diety, szczególnie po 60. roku życia. Nie wszystkie jednak działają na organizm seniora tak samo korzystnie. Niektóre mogą zawierać zanieczyszczenia, nadmiar soli albo być po prostu zbyt ciężkie dla wrażliwego układu trawiennego.które ryby mogą szkodzić seniorom bardziej, niż pomagać,dlaczego wiek ma znaczenie przy wyborze ryb,na co zwracać uwagę w sklepie i na talerzu po sześćdziesiątce.
Prezydent Karol Nawrocki był ostatnio gościem Kanału Zero, gdzie w luźnej rozmowie opowiadał o pracy, codzienności i życiu poza polityką. Niespodziewanie najwięcej emocji wzbudził moment, w którym jego kucharz zdradził, co najczęściej trafia na talerz głowy państwa. Ta pozornie niewinna wypowiedź wywołała prawdziwą burzę – od serdecznych reakcji widzów po ostre, wręcz agresywne komentarze oburzonych internautów, których zdaniem takie informacje nie powinny być ujawniane publicznie.Prezydent Karol Nawrocki był gościem Kanału Zero, gdzie jego kucharz opowiedział o ulubionych potrawach głowy państwaWypowiedź wywołała skrajne reakcje – od aprobaty i ciekawości po krytykęDieta prezydenta w pełni wpisuje się w zalecenia żywieniowe dotyczące zdrowego odżywianiaEksperci podkreślają, że Polacy spożywają za mało ryb, podczas gdy Nawrocki wybiera je regularnieW komentarzach pojawiły się zarówno słowa sympatii, jak i ostrej krytyki pod adresem kucharza
Większość osób kupujących ryby w marketach zwraca uwagę przede wszystkim na dwie rzeczy: cenę i termin przydatności do spożycia. Kwestia pochodzenia produktu zwykle schodzi na dalszy plan. Tymczasem najnowsze informacje pokazują, skąd swoje ryby sprowadza Biedronka – a odpowiedź może być dla wielu zaskoczeniem.
Bałtyk uznawany jest za jedno z najbardziej zanieczyszczonych mórz świata. To morze półzamknięte, o ograniczonej wymianie wód, w którym wszystko, co trafi z rzek i przemysłu, zostaje na długo. W efekcie coraz częściej pojawia się pytanie, czy ryby z Bałtyku są jeszcze bezpieczne do jedzenia. Najnowsze badania Greenpeace nie pozostawiają złudzeń – już 150 g flądry, śledzia, turbota lub krewetek może przekroczyć tygodniowy limit szkodliwych związków PFAS ustalony przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności.Bałtyk gromadzi zanieczyszczenia ze ścieków, nawozów i przemysłuW rybach stwierdzono metale ciężkie, dioksyny, PCB i „wieczne chemikalia” PFASW części próbek normy PFAS były przekroczone nawet 3000-krotnieNajbardziej skażone są ryby denne – flądra, dorsz, storniaEksperci zalecają, by ryby z Bałtyku jeść nie częściej niż raz w tygodniu