Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Zdaniem ekspertów > Prof. Rafał Płoski o wpływie środowiska i używek na nasze geny. Czy sami uszkadzamy swoje DNA?
Anna Badurska
Anna Badurska 30.05.2026 10:41

Prof. Rafał Płoski o wpływie środowiska i używek na nasze geny. Czy sami uszkadzamy swoje DNA?

Prof. Rafał Płoski o wpływie środowiska i używek na nasze geny. Czy sami uszkadzamy swoje DNA?
Choroba zapisana w genach Fot. Canva

Każdego dnia, często zupełnie nieświadomie, ingerujemy w najbardziej intymną sferę naszego organizmu – materiał genetyczny. Oddychając zanieczyszczonym powietrzem, sięgając po używki czy odkładając decyzję o rodzicielstwie na późniejsze lata, gramy w niebezpieczną ruletkę. Stawką w tej grze jest nie tylko nasze własne życie, ale również zdrowie i przyszłość kolejnych pokoleń. O tym, jak systematycznie dewastujemy własne DNA, w rozmowie na łamach portalu Pacjenci.pl, opowiada prof. dr hab. n. med. Rafał Płoski, wybitny genetyk i kierownik Zakładu Genetyki Medycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Niewidzialne zagrożenie i tykający zegar biologiczny

Współczesny świat przypomina chemiczne pole minowe. Jesteśmy nieustannie narażeni na działanie toksycznych substancji obecnych w smogu, przetworzonej żywności czy wodzie. Te z pozoru niewidoczne czynniki środowiskowe, w połączeniu z promieniowaniem, bezlitośnie uderzają w strukturę naszego DNA, wywołując groźne mutacje. Znaczna część z nich to zmiany, które następnie nieświadomie przekazujemy z pokolenia na pokolenie.

– Te uszkodzenia przejawiają się jako mutacje, które przekazujemy potomstwu. Są to najczęściej tak zwane mutacje de novo, co oznacza, że dziecko rodzi się ze zmianą genetyczną, której jego rodzice wcześniej nie mieli – tłumaczy prof. Rafał Płoski w rozmowie z Pacjenci.pl.

Ogromne znaczenie dla integralności przekazywanego genomu ma również nasza metryka. Decyzja o późnym rodzicielstwie, choć w dzisiejszych czasach często podyktowana potrzebą stabilizacji życiowej, niesie ze sobą poważne konsekwencje medyczne. Komórki rozrodcze człowieka podlegają naturalnym procesom starzenia, przez co z wiekiem stają się coraz bardziej podatne na błędy podczas kopiowania materiału genetycznego. Niestety, ludzki organizm znacznie łatwiej dopuszcza do powstawania tych uszkodzeń, niż jest w stanie je później skutecznie naprawić.

Płuca pełne śmiertelnych błędów

Choć dym tytoniowy to powszechnie znany kancerogen, jako społeczeństwo wciąż bagatelizujemy jego destrukcyjny wpływ na poziomie pojedynczych komórek. W przypadku palaczy to właśnie płuca przyjmują na siebie najpotężniejsze uderzenie toksyn. Dochodzi tam do bezpośrednich uszkodzeń.

– Oddzielnym, bardzo ważnym zagadnieniem jest uszkadzanie DNA somatycznego, czyli tego, które znajduje się w każdej komórce naszego organizmu. Takie błędy niestety skutkują nowotworami – ostrzega genetyk w programie “Pacjent w centrum”. – Jeżeli błąd pojawi się na przykład w komórce płuc, nie ma to żadnego wpływu na ryzyko choroby u naszych dzieci, ale stanowi bezpośrednią przyczynę rozwoju raka płuc u nas samych.

Proces onkogenezy to w tym przypadku nic innego jak kumulacja genetycznych potknięć. Eksperci przyjmują wręcz brutalnie prosty przelicznik: wypalenie zaledwie jednego papierosa może skutkować powstaniem jednej, konkretnej mutacji w tkance płucnej. To błąd, którego wewnętrzne mechanizmy obronne mogą w pewnym momencie nie wychwycić, otwierając tym samym drogę do rozwoju śmiertelnej choroby.

Wyrok wydany przed narodzinami

Skrajnym przejawem braku odpowiedzialności jest sięganie po używki w okresie ciąży. Trucizny wprowadzane do organizmu matki mają fatalne, często nieodwracalne konsekwencje dla rozwijającego się płodu, stając się najgorszym z możliwych prezentów na start.

– Rodzice, którzy palą, generują znacznie wyższe ryzyko wystąpienia choroby genetycznej u swoich dzieci. Zwiększa się również prawdopodobieństwo wielu innych, niekoniecznie genetycznych schorzeń. Dlatego palenie w ciąży jest, mówiąc bardzo delikatnie, absolutnie niepolecane – zauważa stanowczo gość Pacjenci.pl.

Prawdziwe spustoszenie sieje jednak alkohol, który z medycznego punktu widzenia działa niczym bezlitosna, zaprogramowana broń.

Alkohol działa w sposób niezwykle przewidywalny. Wywołuje płodowy zespół alkoholowy. Choć nie jest to bezpośrednie uszkodzenie genetyczne, jego objawy do złudzenia przypominają ciężką chorobę genetyczną – podkreśla ekspert WUM.

Dzieci obciążone FAS borykają się z głębokimi opóźnieniami w rozwoju oraz charakterystycznymi zaburzeniami budowy ciała i funkcjonowania układu nerwowego. Z perspektywy dramatu małego pacjenta oraz wyzwań stojących przed systemem opieki zdrowotnej, nie ma najmniejszego znaczenia, czy to cierpienie wynika z trwałego, wrodzonego defektu DNA, czy z zatrucia alkoholem na etapie życia płodowego.

Wnioski płynące z tych obserwacji powinny stanowić sygnał alarmowy nie tylko dla nas samych, ale i dla decydentów kształtujących politykę zdrowotną państwa. Zrozumienie, że nasze codzienne wybory i styl życia dosłownie modyfikują biologiczny fundament kolejnych pokoleń, to pierwszy krok do zatrzymania tej społecznej i genetycznej dewastacji.

Źródło: Pacjenci

Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: