DEET, ikarydyna czy permetryna. Który preparat na kleszcze jest bezpieczny
Wybór odpowiedniego środka przeciw kleszczom to klucz do bezpiecznego przebywania na łonie natury. Eksperci ostrzegają jednak, że popularne repelenty to w większości silne substancje chemiczne, które przy niewłaściwym, nieprzemyślanym stosowaniu mogą okazać się niezwykle toksyczne, zwłaszcza jeśli chodzi o delikatną skórę i zdrowie najmłodszych. Dlatego należy czytać wnikliwie etykiety przed zastosowaniem.
- Permetryna działa biobójczo, lecz stosuje się ją głównie na odzież. Uwaga! Jest śmiertelnie niebezpieczna dla kotów
- Preparatów z wysokim stężeniem DEET nie wolno stosować u dzieci; bezpieczną alternatywą od 2. r.ż. jest ikarydyna
- Popularne bransoletki nie chronią przed kleszczami, a najbardziej niezawodną barierą jest odpowiednia odzież
Chemiczna tarcza czy zagrożenie? Prawda o repelentach
W preparatach dostępnych na naszym rynku królują przede wszystkim trzy substancje aktywne: DEET, ikarydyna oraz permetryna. Ta ostatnia wyróżnia się szczególnie. W przeciwieństwie do dwóch pozostałych, permetryna nie tylko odstrasza pajęczaki, ale ma działanie ściśle bójcze – kontakt kleszcza z tą substancją powoduje jego paraliż układu nerwowego i śmierć. Brzmi super, jednak ma to swoją ciemną stronę. Permetryna jest niezwykle toksyczna dla środowiska wodnego i wielu owadów zapylających, a dla domowych kotów bywa po prostu zabójcza. Z tego względu preparatami z permetryną pokrywa się wyłącznie odzież zewnętrzną, nie nanosząc jej bezpośrednio na skórę.
DEET – skuteczny, ale wymaga ostrożności
Prawdziwym weteranem, uznawanym na świecie za złoty standard skuteczności odstraszania, jest DEET. Substancja ta została oryginalnie opracowana przez amerykańską armię w celu ochrony żołnierzy przed chorobami przenoszonymi przez insekty w trudnych rejonach tropikalnych. Jego zapach skutecznie dezorientuje zmysły węchowe kleszczy i komarów, jednak jego inwazyjność jest bardzo wysoka. Środki zawierające wysokie stężenie tej substancji (20-30%) potrafią rozpuszczać tworzywa sztuczne i farby olejne.
- A jak spryskamy ubranie, jeśli było plastikowe, polarowe, to może się stopić lub odbarwić. To jest naprawdę bardzo mocna substancja – przestrzega dr Marta Hajdul-Marwicz, parazytolog.
Z tego względu lekarze i parazytolodzy alarmują, by zachować najwyższe standardy ostrożności. Nakładanie tak silnych preparatów bezpośrednio na gołą skórę powinno stanowić ostateczność, a nawet jeśli się na to zdecydujemy, konieczne jest rygorystyczne zmycie chemii wodą z mydłem tuż po powrocie z terenu, na którym istnieje ryzyko złapania kleszcza.
- Mówi się, że od 6 do 12 godzin można mieć kontakt z tym środkiem, przy czym dla zdrowia po 8 godzinach powinniśmy go ze skóry zmyć, żeby nie było tego działania toksycznego – mówi dr Hajdul-Marwicz.
Bezpieczne alternatywy dla najmłodszych
Skoro dla skóry dorosłych nie wszystkie repelenty są bezpieczne, to dla dzieci też nie są. Skóra dziecięca charakteryzuje się znacznie wyższym stopniem wchłaniania różnych substancji do organizmu niż skóra osoby dorosłej. Dlatego też preparatów opartych na silnym stężeniu DEET nie należy kategorycznie używać u najmłodszych. Grozi to nie tylko ciężkimi reakcjami alergicznymi, ale również niebezpiecznymi powikłaniami neurologicznymi, objawiającymi się podrażnieniami i mikroparaliżami naskórka.
- Nie wolno substancji z silnie stężonym DEET-em stosować u małych dzieci, bo można im zaszkodzić. Dla małych dzieci przewidziana jest na przykład ikarydyna, która ma dopuszczenie od 2. roku życia w Polsce – podpowiada parazytolożka.
Wielu rodziców, w poszukiwaniu bezpieczniejszych rozwiązań, sięga po modne gadżety, takie jak opaski czy silikonowe bransoletki odstraszające, nasączone naturalnymi olejkami (np. cytronelą). Niestety, ekspertka od kleszczy rozwiewa nadzieje - w starciu z bezwzględnymi kleszczami są one całkowicie bezużyteczne i dają jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa. Jak punktuje bezwzględnie ekspertka:
- Bransoletki na komary nie działają na kleszcze. To jest też bardzo ważne. Zwykle jest tak, że substancja, która działa na kleszcze, działa też na komary, ale zazwyczaj nie jest tak, że jeżeli coś działa na komary, to będzie działało też na kleszcze. To działa tylko w jedną stronę – rozwiewa wątpliwości parazytolożka.
Odzież jako pierwsza linia obrony
Jeśli chemia ma w sobie pewne wady, podstawowym zabezpieczeniem wciąż pozostaje odpowiedni ubiór. Odzież powinna szczelnie zakrywać nasze ręce i nogi, blokując intruzom dostęp do ciepłej, nagiej skóry. Na białych i jasnych materiałach najłatwiej zauważyć malutką, ciemną plamkę szukającą miejsca do żerowania.
- Zalecałabym niechodzenie w sandałach i krótkich spodenkach, tylko kryte buty, skarpetki i spodnie wpuszczone w skarpetki. Moje córki, jak wkładają spodnie w skarpetki, każą sobie jeszcze te skarpetki spryskać repelentem, żeby to była taka bariera, pierścień odstraszający – podpowiada dr Hajdul-Marwicz.