Strzelanie stawów może być alergią na mleko. Ekspert wyjaśnia, czy wtedy pomoże suplement
Z każdym rokiem wydajemy coraz więcej na preparaty witaminowe, wierząc, że szybka pigułka poprawi nasze samopoczucie. Kamil Augustyn w podcaście „Zdrowo przegadane” ostrzega jednak, że nawet najdroższe kapsułki nie naprawią szkód wyrządzonych przez brak snu i złą dietę. Mądre uzupełnianie niedoborów ma sens pod warunkiem, że najpierw zadbamy o zdrowy styl życia.
- Wykonanie szczegółowych badań krwi jest niezbędne przed włączeniem jakiejkolwiek stałej suplementacji i doborem dawek
- Wybieraj aktywne formy chemiczne witamin i minerałów, ponieważ tanie zamienniki cechują się bardzo niską wchłanialnością
- Półgodzinny spacer na słońcu, zdrowa dieta oraz odpowiednia higiena snu dają organizmowi więcej niż najdroższe tabletki
Sen i dieta ważniejsze niż najdroższe witaminy
Zaniedbujemy dietę, aktywność fizyczną i sen, ale potem wyobrażamy sobie, że suplementy diety naprawią wyrządzone w ten sposób szkody. Jak wskazuje Kamil Augustyn, promotor zdrowia, żadna substancja chemiczna nie zrekompensuje zarywanych nocy.
- Chodzi o to, jak śpimy, czy się wysypiamy i regenerujemy, jak wygląda nasza dieta, czy się ruszamy oraz jakie mamy relacje. To są fundamenty i żaden suplement tego nie zastąpi – mówi ekspert.
Zanim sięgniemy po kolejne pudełko z suplementem na zmęczenie, warto chłodno przeanalizować, czy na pewno jest potrzebny.
- Gdy ktoś przychodzi do mnie i pyta, jaki suplement wziąć na sen, odpowiadam: zadbaj najpierw o fundamenty. Zadbaj o swój rytm dobowy, zobacz, jak się regenerujesz, zmierz swój sen i sprawdź, dlaczego oraz o której godzinie się wybudzasz. Czy wystawiasz się na naturalne światło, czy cały dzień siedzisz w piwnicy przed komputerem? Takie czynniki mają znacznie większy wpływ na nasz sen niż jakikolwiek suplement – mówi Kamil Augustyn.
Ciało potrzebuje odpowiednich warunków do pracy, żeby w ogóle przyswoić podane składniki.
- Osoby dbające o fundamenty bez suplementacji będą zawsze zdrowsze niż te, które suplementują się idealnie, ale zaniedbują sen, żyją w ciągłym stresie i mają złe relacje z otoczeniem – wyjaśnia prosto Augustyn.
Jakość jedzenia spada, a niedobory w organizmach rosną
Starannie ułożony jadłospis może w dzisiejszych czasach nie pokryć pełnego zapotrzebowania organizmu. Sposób uprawy roślin bardzo się zmienił, powodując, że wiele produktów jest uboższe odżywczo. Sztuczne uzupełnianie braków staje się przez to uzasadnione.
- Zdrowa osoba nie powinna potrzebować suplementów, ponieważ poprawna dieta powinna dostarczać wszystkiego. Oczywiście dziś mierzymy się z problemem wyjałowionych gleb i gorszej jakości jedzenia. Badania pokazują, że zwykła pomarańcza 50 lat temu miała kilkukrotnie więcej witamin i minerałów niż ta dzisiejsza. Jednak nie dbając o fundamenty i jedząc śmieciowe jedzenie, suplementacja staje się jedynie rozwiązaniem na krótką metę – mówi Kamil Augustyn.
Złe nawyki i brak czasu na gotowanie zmuszają do poszukiwania ratunku w drogich preparatach. Skrajne niedobory powodują gwałtowną reakcję organizmu na podanie witamin.
- Skoro brakuje Ci wszystkich witamin, bo nie jesz warzyw, owoców ani dobrej jakości mięsa lub je eliminujesz, uzupełnienie niedoborów suplementami przyniesie efekt. Jednak jest to droga donikąd – zaznacza ekspert i podkreśla, że pigułki stanowią protezę i nigdy nie zastąpią prawidłowo zaplanowanego posiłku. - Sam kiedyś byłem „suplemenciarzem”, jadłem masę preparatów i na każdy problem widziałem rozwiązanie w pigułce – przyznaje Kamil Augustyn.
Strzelanie stawów może być alergią na mleko
Organizm bez przerwy komunikuje nam braki, jednak poprawne odczytanie tych sygnałów wymaga dużej uważności. Brak energii czy problemy skórne mają wiele nakładających się na siebie przyczyn, co utrudnia diagnozę.
- W ciągu dnia powinniśmy mieć dużo energii, dobrze się czuć i nie chorować. Stawy nie powinny strzelać, powinnam być siła. Każdy niedobór czy zła dieta daje objawy, ale mogą mieć one różne przyczyny. Przykładowo: strzelanie w stawach może oznaczać niedobór, ale może być też reakcją na spożycie mleka, na które jesteśmy uczuleni – wylicza promotor zdrowia.
Trudności sprawia również interpretacja wyników badań laboratoryjnych z krwi. Suche liczby potrafią wystraszyć i skłonić do kupowania zupełnie niepotrzebnych pudełek z apteki.
- O ile poziom witaminy D3 łatwo zweryfikować, o tyle interpretacja reszty wyników bywa skomplikowana. Przykładem jest witamina B12 we krwi. Wysoki poziom wcale nie musi oznaczać, że spożywasz jej za dużo – może to świadczyć o tym, że wątroba wyrzuca B12 z powodu innych problemów w organizmie. Podobnie morfologia krwi: pozwala wykryć niedobory żelaza lub zaburzenia jego gospodarki, ale samo przyjmowanie żelaza przy jego niskim poziomie często nie poprawia obrazu czerwonokrwinkowego – mówi Kamil Augustyn.
Diagnozowanie się przez internet i fora dyskusyjne wyłącznie napędza sprzedaż preparatów.
- Warto obserwować organizm i szukać przyczyn, zamiast popadać w hipochondrię – podkreśla ekspert.
Cytrynian czy glicynian?
Drogerie i apteki oferują suplementy, z których znaczna część pozostaje wyjątkowo słabo przyswajalna przez człowieka. Firmy wprowadzają tysiące nowych produktów, opierając składy na przestarzałej wiedzy.
- W Polsce rocznie zgłasza się do GIS ponad 20 tys. nowych suplementów. Problemy z jakością nie zawsze wynikają ze złej woli producentów, ale często z nieświadomości. Składnik składnikowi nierówny. Suplementy występują w formach aktywnych i nieaktywnych – mówi specjalista.
Różne wiązania chemiczne pierwiastków diametralnie inaczej oddziałują na narządy wewnętrzne, dlatego należy bezwzględnie analizować etykiety.
- Sam magnez musi być z czymś połączony, aby był stabilny. Jabłczan i cytrynian magnezu działają bardziej pobudzająco. Cytrynian w dużych dawkach może rozszczelniać barierę jelitową lub powodować biegunki. Glicynian, taurynian i treonian magnezu działają wyciszająco na układ nerwowy i wspierają sen – instruuje Kamil Augustyn.
Analizując preparaty, pamiętajmy także o barierach genetycznych w naszych organizmach. Ogromna część społeczeństwa zwyczajnie nie wchłania popularnych witamin z powodu swoich mutacji.
- Około 50 proc. populacji posiada mutację genu MTHFR. Oznacza to brak możliwości efektywnej metylacji, czyli przekształcenia nieaktywnych form witamin w formy przyswajalne. Zwykły kwas foliowy (B9) u osób z tą mutacją nie działa, kumuluje się i może być toksyczny – ostrzega Kamil Augustyn.