Prokuratura bada sprawę śmierci ciężarnej kobiety. Zamiast tlenu podano jej inny gaz?
To miała być rutynowa procedura medyczna, zakończona standardowym podaniem tlenu. Zamiast poprawy doszło do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia i śmierci ciężarnej pacjentki. Prokuratura sprawdza dziś, czy w warszawskim szpitalu doszło do fatalnej pomyłki, która kosztowała życie kobiety i jej nienarodzonego dziecka.
• To miał być rutynowy zabieg
• Czy to możliwe, że do maski z tlenem podłączono inny gaz?
• Prokuratura bada, czy doszło do błędu technicznego
To miał być rutynowy zabieg
Ciężarna pacjentka trafiła do Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie na zabieg, który – według dostępnych informacji – nie był uznawany za szczególnie ryzykowny. Po jego zakończeniu kobiecie założono maskę tlenową, co jest standardową procedurą po znieczuleniu. W krótkim czasie doszło jednak do dramatycznego pogorszenia jej stanu.
Pacjentkę reanimowano, a następnie przewieziono do innej placówki. Przez kolejne dni lekarze walczyli o jej życie. Kobieta zmarła 23 grudnia, dzień przed Wigilią. Osierociła dwuletnie dziecko. Wraz z informacją o jej śmierci pojawiły się pytania, czy zamiast tlenu nie został jej podany inny gaz medyczny.
Czy to możliwe, że do maski z tlenem podłączono inny gaz?
Jednym z najważniejszych wątków śledztwa jest kwestia instalacji gazów medycznych i odpowiedzialności za ich prawidłowe podłączenie. Głos w sprawie zabrał anestezjolog w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”:
„Za tę procedurę w szpitalu nie odpowiada personel medyczny. Anestezjolog nie jest w stanie zweryfikować wzrokiem czy węchem, jaki gaz jest podawany, bo te są bezbarwne i bezzapachowe — powiedział ekspert, dodając, że za prawidłowe podłączenie aparatury medycznej odpowiada w szpitalu pion techniczny”.
To oznacza, że nawet lekarz prowadzący nie ma realnej możliwości sprawdzenia, co faktycznie płynie w instalacji, jeśli dojdzie do błędu technicznego lub niewłaściwego oznaczenia przewodów.
Prokuratura bada, czy doszło do błędu technicznego
Na obecnym etapie postępowania nie wiadomo, jaki inny gaz mógł zostać podany pacjentce zamiast tlenu. Lekarze — chirurg i anestezjolog, z którymi rozmawiała „Wyborcza” — wskazują kilka możliwości. Jedną z nich jest podtlenek azotu, czyli tzw. gaz rozweselający. Choć bywa stosowany w medycynie, podany w nieodpowiednim stężeniu może prowadzić do ciężkiego niedotlenienia tkanek, w tym mózgu.
Eksperci wskazują także inne potencjalne gazy obecne w instalacjach szpitalnych, takie jak dwutlenek węgla, sprężone powietrze medyczne czy azot. Każdy z nich, jeśli zostanie podany zamiast tlenu, stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia.
Prokuratura bada, czy doszło do błędu technicznego, niewłaściwego podłączenia instalacji lub zaniedbań w nadzorze. Równolegle zapowiedziano kontrole instalacji gazowych w szpitalach. Dla bliskich zmarłej pacjentki kluczowe pozostaje jedno pytanie: jak mogło dojść do sytuacji, w której rutynowa procedura zakończyła się tragedią.
Źródło: wyborcza.pl