Włosy wypadają garściami? Trycholog wyjaśnia, dlaczego drogie szampony nie pomogą
Współczesny rynek kosmetyczny i farmaceutyczny kusi obietnicami natychmiastowego powstrzymania utraty włosów. Sklepowe półki uginają się od specjalistycznych szamponów, odżywek i kuracji, a pacjenci wydają fortunę, próbując ratować przerzedzające się fryzury. Niestety, w starciu z biologią marketing często ponosi sromotną klęskę. Wypadanie włosów to bowiem rzadko defekt wyłącznie estetyczny. Najczęściej stanowi on bezpośredni sygnał ostrzegawczy wysyłany przez zmagający się z ukrytą chorobą organizm, który wymaga profesjonalnego, medycznego śledztwa.
Kosmetyczne iluzje i maskowanie problemu
Popularność domowych kuracji na porost włosów jest ogromna. Wynika to w dużej mierze z faktu, że wielu pacjentów wciąż próbuje radzić sobie z dolegliwościami na własną rękę, często kierując się poczuciem wstydu lub zwyczajnym brakiem odpowiedniej wiedzy medycznej. Tymczasem działanie powszechnie dostępnych preparatów jest w przeważającej mierze powierzchowne, a w większości przypadków nie przynosi długotrwałych rezultatów. Stosowanie szamponów czy odżywek bez rozpoznania tła medycznego problemu to zaledwie pudrowanie rzeczywistości i niebezpieczne maskowanie narastającego kryzysu w organizmie.
– Szampony, różnego rodzaju wcierki czy ogromny rynek suplementów to jedynie wsparcie terapii trychologicznych i dermatologicznych, a nie coś, co samo załatwia sprawę – podkreśla trycholog Martyna Pobuta w wywiadzie przeprowadzonym przez dziennikarkę Martę Sadkowską z portalu Pacjenci.pl.
Oznacza to wprost, że preparaty te mogą stanowić cenne uzupełnienie profesjonalnego planu leczenia, ale nigdy nie powinny pełnić funkcji jego głównego trzonu. Bez zneutralizowania właściwej przyczyny, proces łysienia prędzej czy później powróci ze zdwojoną siłą.
Barometr zdrowia ukryty w cebulkach
Wielkim błędem współczesnego pacjenta jest traktowanie utraty włosów w kategoriach wizerunkowych, z całkowitym zignorowaniem faktu, że skóra głowy stanowi integralną część ludzkiego ciała i natychmiast reaguje na wszelkie wewnętrzne anomalie. Procesy chorobowe, poważne niedobory witaminowe, przewlekły stres oraz wahania hormonalne znajdują swoje bezpośrednie odzwierciedlenie w kondycji mieszków włosowych. Zignorowanie przerzedzającej się fryzury to bardzo często przeoczenie pierwszych sygnałów wysyłanych przez przeciążony układ odpornościowy lub endokrynny.
– Jeśli dzieje się coś z naszymi włosami i zaczynają wypadać, to jest to taki sam sygnał z organizmu, jak ból brzucha czy pleców. To po prostu objaw, w którym nie ma nic nadzwyczajnego – tłumaczy ekspertka. – To tak, jakbyśmy przyszli do lekarza z bólem ręki i nie wiedzieli, co się dzieje. Dokładnie w ten sam sposób należy rozumieć problemy z włosami – mówi Pacjentom.
Zmiana perspektywy jest tu kluczowa. Uznanie łysienia za klasyczny objaw kliniczny, a nie tylko kłopot wizualny, pozwala na znacznie szybsze zlokalizowanie ukrytych stanów zapalnych w ciele.
Precyzyjna diagnostyka zamiast błądzenia we mgle
Zamiast inwestować czas i środki finansowe w losowo dobrane produkty z internetowych reklam, pacjent zauważający u siebie wzmożoną utratę włosów powinien niezwłocznie skierować swoje kroki do gabinetu wykwalifikowanego specjalisty – trychologa lub dermatologa.
– Ciężko cokolwiek stwierdzić, nie oglądając pacjenta pod trichoskopem. To specjalne urządzenie z mikrokamerą, dzięki któremu bardzo szczegółowo badamy całą skórę głowy, sprawdzamy cebulki i oceniamy, co tak naprawdę się tam dzieje – wyjaśnia w rozmowie z Pacjentami Martyna Pobuta. – Kiedy pojawia się problem, należy udać się do specjalisty. Konieczna jest ocena badań laboratoryjnych i znalezienie miejsca, w którym ukryta jest przyczyna.
Bez tej szczegółowej, opartej na twardych dowodach medycznych diagnostyki, wszelkie próby leczenia przypominają przysłowiowe błądzenie we mgle. Nawet najdroższe zabiegi z zakresu nowoczesnej medycyny estetycznej nie przyniosą pożądanych efektów, jeśli na starcie zignorujemy biologiczne źródło schorzenia.
Fundament skutecznego powrotu do zdrowia
Właściwa diagnoza stanowi jedyny stabilny fundament, na którym można oprzeć powrót pacjenta do dawnego wyglądu i pełni sił witalnych. Skupienie się na wyeliminowaniu punktu zapalnego jest warunkiem koniecznym do wygrania walki o zdrowe, gęste włosy.
– Dopóki nie poznamy przyczyny wypadania włosów, nasz problem nigdy się nie skończy i bardzo ciężko będzie dobrać terapię adekwatną do dolegliwości – przestrzega specjalistka. – Kiedy mamy już najważniejszą rzecz, czyli trafną diagnozę, możemy wdrożyć leczenie wzmacniające. Wszelkiego rodzaju wcierki pobudzające naczynia krwionośne w skórze głowy są wtedy jak najbardziej wskazane. Działania na własną rękę absolutnie jednak nie polecam.
Źródło: Pacjenci