Tętniak w cieniu depresji. Gdy psychika maskuje śmiertelne zagrożenie
Stan emocjonalny pacjenta ma fundamentalne znaczenie w walce z ciężkimi chorobami somatycznymi. Monika Jarosińska, która jeszcze przed usłyszeniem diagnozy tętniaka zmagała się z depresją, zwraca uwagę na silną korelację między zdrowiem psychicznym a fizycznym. Materiał powstał na podstawie rozmowy Agaty Gwiazdowskiej (Pacjenci.pl) z aktorką.
- Depresja może maskować inne choroby
- Wpływ przewlekłego stresu na ogólną kondycję organizmu
- Praca nad emocjami jest równie ważnym elementem wspierającym rekonwalescencję
Ukryte objawy pod maską depresji
Osoby cierpiące na zaburzenia nastroju często przypisują dolegliwości bólowe swojemu stanie psychicznemu, uznając je za objawy psychosomatyczne. W przypadku Moniki Jarosińskiej, jak opowiedziała nam, pierwsze symptomy tętniaka były interpretowane właśnie przez pryzmat depresji, co opóźniło właściwe rozpoznanie zagrożenia.
- Leczyłam się na depresję i miałam dość charakterystyczny ból – skurcze karku, barku i ręki – wspomina Monika Jarosińska.
Izolacja, brak energii i unikanie kontaktów towarzyskich – choć typowe dla depresji – w tym przypadku współwystępowały z realnym zagrożeniem życia. Historia ta pokazuje, jak kluczowa jest czujność diagnostyczna: zarówno pacjenci, jak i lekarze psychiatrzy powinni zwracać uwagę na nietypowe bóle, które mogą wymagać wykonania badań obrazowych mózgu.

Walka z własnym umysłem
Dla artystki najtrudniejszym etapem nie był sam zabieg medyczny, lecz próba opanowania paraliżującego lęku. Świadomość posiadania zmiany, która w każdej chwili może pęknąć, stawia psychikę w stanie najwyższego alarmu.
- Naszym największym wrogiem jest nasz mózg i nasze myśli. To my musimy opanować ten zestaw, bo choć możesz brać leki i chodzić na terapię, to największą pracę musisz wykonać ty sam – podkreśla aktorka.
W procesie zdrowienia kluczowe staje się zarządzanie stresem. Wysoki poziom kortyzolu (hormonu stresu) bezpośrednio obciąża układ krwionośny. Jarosińska, cechująca się dużą wrażliwością, musiała włożyć ogromny wysiłek w „okiełznanie” emocji, by nie pozwolić im zdominować procesu leczenia. Jej doświadczenie dowodzi, że dbanie o ciało jest nierozerwalnie związane z higieną psychiczną.
Akceptacja zamiast walki?
Po przejściu przez traumę choroby Monika Jarosińska odkryła, że źródłem spokoju nie jest opór, lecz akceptacja. Zamiast walczyć z losem, stara się zrozumieć lekcje płynące z trudnych doświadczeń i traum z przeszłości.
- Przede wszystkim nie możesz z tym walczyć, musisz to zaakceptować – dodaje Jarosińska.
Aktorka wskazuje, że przepracowanie dawnych zranień pozwoliło jej nabrać dystansu do obecnych problemów zdrowotnych. Dziś promuje dbanie o zdrowie psychiczne, wierząc, że świadomość własnych emocji to potężne narzędzie, które zwiększa szanse na skuteczną walkę z każdą chorobą.
Źródło: Pacjenci