Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Dieta > Dlaczego przed przejściem na dietę objadamy się na zapas? Wyjaśnia psychodietetyk
Anna Badurska
Anna Badurska 27.05.2026 08:36

Dlaczego przed przejściem na dietę objadamy się na zapas? Wyjaśnia psychodietetyk

Dlaczego przed przejściem na dietę objadamy się na zapas? Wyjaśnia psychodietetyk
Kompulsywne objadanie Fot. Canva

Decyzja o wprowadzeniu restrykcyjnej diety rzadko przypomina chłodno skalkulowaną, przemyślaną reformę. Znacznie częściej przybiera formę populistycznej deklaracji, która natychmiast wywołuje wewnętrzny bunt – tak zwany syndrom ostatniej wieczerzy. Zjawisko to, napędzane przez nagłą potrzebę dopaminowej gratyfikacji - jak mówi na łamach serwisu Pacjenci.pl Mikołaj Choroszyński, psychodietetyk, wykładowca, autor książek, twórca programu FitMIND, założyciel i prezes fundacji FitMIND - bezlitośnie obnaża słabość naszych psychologicznych mechanizmów kontroli. W obliczu chronicznego wyczerpania zasobów poznawczych, rzetelna strategia długofalowa niemal zawsze ustępuje miejsca doraźnej uldze i uleganiu najprostszym instynktom.

Delegowanie odpowiedzialności na fikcyjny elektorat

W debacie nad zmianą nawyków żywieniowych niezwykle często uciekamy się do niebezpiecznego zabiegu retorycznego – bezwzględnego zrzucania z siebie odpowiedzialności. Jak wynika z analizy opublikowanej na łamach serwisu Pacjenci.pl, opartej na wnikliwej rozmowie z cenionym psychodietetykiem Mikołajem Choroszyńskim, traktujemy nasze przyszłe ja jako zupełnie odrębny podmiot decyzyjny. To niezwykle wygodna fikcja polityczna, która pozwala zrzucić z barków ciężar natychmiastowych kosztów transformacji i bezkarnie ulegać kulinarnym pokusom.

– Dzisiaj się objem, a bałagan posprząta jutrzejsza ja – tak ten powszechny mechanizm diagnozuje Mikołaj Choroszyński w programie “Zdrowo przegadane”. – Nie przejmujemy się konsekwencjami, bo ta przyszła wersja nas samych jest dla nas po prostu postacią fikcyjną. Aby wyjść z tego kryzysu, trzeba ją sobie realnie zwizualizować, co zresztą nie zawsze bywa proste.

Brak empatycznego sojuszu z własną przyszłością drastycznie ułatwia podejmowanie decyzji nastawionych wyłącznie na błyskawiczne zyski. Osiągnięcie kompromisu między tym, co tu i teraz, a tym, co przyniesie jutro, jest fundamentalnym warunkiem utrzymania jakiegokolwiek dietetycznego reżimu.

Dyktatura ciała migdałowatego

Kiedy organizm funkcjonuje w trybie permanentnego zarządzania kryzysowego, a natłok codziennych obowiązków prowadzi do głębokiego przebodźcowania, władzę w układzie nerwowym przejmuje ciało migdałowate. To ośrodek odpowiedzialny za najsilniejsze emocje, w tym lęk oraz gniew. W sytuacjach skrajnego napięcia tracimy zdolność do dyplomatycznej, obiektywnej oceny faktów. Zamiast tego reagujemy w pełni automatycznie, ulegając wpojonym impulsom i gorączkowo poszukując najprostszego rozwiązania, które zredukuje narastający deficyt poczucia bezpieczeństwa.

Ciągłe przebywanie w stanie fałszywego zagrożenia wyzwala tak zwane myślenie tunelowe. Ogranicza ono racjonalną kalkulację długofalowych kosztów, do złudzenia przypominając krótkowzroczną politykę planowaną wyłącznie od jednej kadencji do drugiej. Skutkuje to impulsywnym sięganiem po jedzenie w godzinach wieczornych, gdy strategiczne rezerwy silnej woli ulegają ostatecznemu wyczerpaniu.

– Samo to, że wcześniej zastanowisz się nad swoim jutrzejszym ja, sprawia, że zaczynasz ćwiczyć schemat wychodzenia z impulsywnego podejmowania decyzji – przekonuje psychodietetyk w rozmowie z Pacjentami.

Przekazanie sterów z powrotem do kory czołowej, która dba o myślenie perspektywiczne, wymaga jednak świadomej i żelaznej dyscypliny.

Obietnice bez pokrycia jako wentyl bezpieczeństwa

Z perspektywy psychologii społecznej już samo wygłoszenie górnolotnej deklaracji o rozpoczęciu odchudzania niesie ze sobą potężny ładunek emocjonalny. Dla milionów osób zapowiedź, że radykalna zmiana nastąpi od magicznego poniedziałku czy pierwszego dnia miesiąca, funkcjonuje dokładnie tak, jak kiełbasa wyborcza rzucona w tłum. Nie musi zostać zrealizowana, by przynieść doraźny kapitał w postaci wewnętrznego rozgrzeszenia. Słowne zobowiązanie zdejmuje całą presję z obecnego momentu, legalizując całkowitą swobodę w bezrefleksyjnej konsumpcji.

– Kiedy ktoś mówi sobie, że zacznie od jutra, to często wcale nie chodzi o to, co ta osoba później zje – zauważa rozmówca Pacjenci.pl. – Samo wypowiedzenie tych słów daje niesamowicie rozluźniające uczucie. To już samo w sobie jest formą nagrody.

Uświadomienie sobie tej podświadomej gry pozorów to jedyny sposób na przeprowadzenie prawdziwej, strukturalnej reformy swoich nawyków i ostateczne odrzucenie mechanizmów, które sabotują nasz sukces.

– Zastanówmy się, czy w danym momencie podejmujemy decyzję, za którą nasza przyszła wersja nam podziękuje, czy też będzie musiała po nas sprzątać – podsumowuje ekspert. – Jeśli potrafimy zaakceptować własne zmęczenie i pójść wcześniej spać, zamiast zarywać noc z przekąskami w ręku, to nasze jutrzejsze ja zawsze wyrazi za to wdzięczność.

Źródło: Pacjenci

Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: