Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Strefa lekarzy > „Pacjent jest najważniejszy”. Gorzki slogan dla pacjentów. Czy zmiany MZ coś zmienią?
Ewa Basińska
Ewa Basińska 09.07.2026 14:30

„Pacjent jest najważniejszy”. Gorzki slogan dla pacjentów. Czy zmiany MZ coś zmienią?

„Pacjent jest najważniejszy”. Gorzki slogan dla pacjentów. Czy zmiany MZ coś zmienią?
Fot. Canva/Ewa Basińska

Ministerstwo Zdrowia postanowiło odpowiedzieć na kryzys w ochronie zdrowia pakietem zmian, których wspólnym mianownikiem są: większa kontrola, transparentność i uporządkowanie rynku pracy medyków. To reakcja po ujawnionych nieprawidłowościach i rekordowych kontraktach lekarskich. Pytanie brzmi jednak, czy walka z patologiami nie przesłoniła walki o pacjenta.

  • Reformy MZ wprawdzie walczą z kominami płacowymi, ale grożą wydłużeniem kolejek w małych szpitalach
  • Cyfrowa e-rejestracja i e-kolejki zwiększą jawność, ale same z siebie nie skrócą okresu oczekiwania
  • Hasło o dobru pacjenta pozostaje tylko sloganem bez realnej reformy kadrowej i dobrego finansowania

Co z tym pacjentem? Co mu da system?

 „Najważniejszy jest pacjent” to zdanie pojawiało i pojawia się w każdym kontekście, który dotyczy jakichkolwiek zmian w systemie ochrony zdrowia. Powtarza je ministerstwo, parlamentarzyści, przedstawiciele NFZ i lekarze. Ma ono sugerować, że wszystko, co robi ministerstwo, NFZ, zarządzający szpitalami oraz lekarze ma na celu dobro pacjenta. Zatem spójrzmy na zaproponowane rozwiązania oczami pacjenta. Najlepiej takiego, który czeka w kolejce na wizytę u specjalisty. 

Nie sposób odmówić sensu rozwiązaniom, zaproponowanym przez ministerstwo zdrowia, takim jak jawność umów z NFZ, ewidencja czasu pracy czy większa transparentność wynagrodzeń. Jak trafnie zauważa dr Jerzy Gryglewicz w rozmowie z PAP, to narzędzia, które mogą ograniczyć nadużycia i ujawnić nieuzasadnione „kominy płacowe". Trudno dziś bronić sytuacji, w której lekarz pracuje jednocześnie w kilku placówkach, wypracowując liczbę godzin budzącą pytania o bezpieczeństwo pacjentów i jakość opieki.

Czy Polacy chcą, by lekarz pracował w jednym miejscu?

Wychodzi to naprzeciw oczekiwaniom Polaków-pacjentów, którzy w  opracowaniu „Nowy kontrakt społeczny dla ochrony zdrowia”, przygotowanym przez Human Answer Institute oraz Centrum im. Adama Smitha wypowiedzieli się, jak postrzegają lekarzy i czego oczekują, by sytuacja się poprawiła. Analizę oparto na badaniu przeprowadzonym na panelu Ariadna od 26 do 29 czerwca 2026 r. na reprezentatywnej próbie 1093 dorosłych obywateli. 

Co wynika z raportu? Wynika z niego, że nasze osobiste doświadczenia z konkretnym medykiem bardziej kształtują obraz lekarzy niż doniesienia o nieprawidłowościach w środowisku lekarskim. Aż 62,1 proc. respondentów dobrze ocenia lekarza, z którym ma bezpośredni kontakt, podczas gdy pozytywną opinię o lekarzach jako grupie zawodowej wyraża już tylko 49,9 proc. Indywidualna relacja z lekarzem okazuje się zatem silniejsza niż negatywne skojarzenia wywołane pojedynczymi, głośnymi przypadkami. Badanie pokazuje również wyraźne oczekiwanie zmian organizacyjnych w systemie ochrony zdrowia. Siedmiu na dziesięciu ankietowanych uważa, że lekarze zatrudnieni w publicznej ochronie zdrowia powinni pracować przede wszystkim na etatach, a nie w oparciu o kontrakty. Z kolei 58 proc. popiera oddzielenie pracy w sektorze publicznym od działalności prywatnej, wskazując na potrzebę ograniczenia potencjalnych konfliktów interesów. Eksperci zwracają uwagę, że nie jest to wyraz nieufności wobec lekarzy, lecz oczekiwanie bardziej przejrzystych zasad funkcjonowania systemu.

Proponowane zmiany w pewnym stopniu odpowiadają więc na zapotrzebowanie społeczne, choć  sprawiają raczej wrażenie gaszenia pożaru poprzez zaostrzenie przepisów, a nie usuwanie jego przyczyn. Największym problemem polskiej ochrony zdrowia nie są bowiem wyłącznie wysokie kontrakty lekarzy, lecz niedobór kadr, zwłaszcza w mniej popularnych specjalizacjach, niewydolna organizacja systemu oraz wielomiesięczne kolejki do specjalistów.

Prywatny czy publiczny, ważne, żeby był

Autorzy raportu „Nowy kontrakt społeczny dla ochrony zdrowia” zwracają uwagę na dynamiczny wzrost znaczenia prywatnej opieki zdrowotnej. Już 73 proc. respondentów deklaruje, że korzysta z wizyt finansowanych z własnej kieszeni. Dla wielu pacjentów nie jest to jednak kwestia wyboru, lecz konieczność wynikająca z ograniczonej dostępności świadczeń w publicznym systemie. Efektem jest rozproszenie procesu leczenia, w którym to pacjent musi sam koordynować kolejne konsultacje, badania i etapy terapii. Badanie pokazuje także, że społeczeństwo jest coraz bardziej skłonne do uporządkowania relacji między sektorem publicznym i prywatnym. 41,9 proc. ankietowanych opowiada się za rezygnacją z zawierania przez NFZ umów z prywatnymi podmiotami na świadczenia finansowane z publicznych środków. Przeciwnego zdania jest 27,6 proc. respondentów, natomiast blisko jedna trzecia nie wyrobiła sobie opinii. Wyniki te wskazują, że wielu Polaków oczekuje bardziej przejrzystego podziału ról obu sektorów i ograniczenia sytuacji, w których publiczne pieniądze finansują świadczenia realizowane przez prywatnych operatorów.

Lekarz przypisany do szpitala

Zmiany zaproponowane przez MZ wydają się zatem iść w dobrą stronę, ograniczając lekarzom możliwość świadczenia usług w wielu placówkach oraz przypisanie ich do jednego szpitala jako macierzystego (swoją drogą pachnie to nakazem pracy znanym z poprzedniego systemu). Pacjenci wolą mieć lekarza, który pracuje w tym jednym miejscu niż takiego, który bywa tylko przejazdem raz w tygodniu. Jednak przy brakach kadrowych w jednym miejscu, musi dojść do braków w innym. Z analiz wynika, że specjalistów zabraknie głównie w szpitalach powiatowych, a to oznacza, że część propozycji MZ może wydłużyć kolejki do specjalistów w mniejszych ośrodkach. Ograniczenie możliwości pracy w wielu placówkach i wprowadzenie sztywnych limitów wynagrodzeń może skłonić część lekarzy do przejścia do sektora prywatnego lub rezygnacji z części kontraktów. W efekcie pacjent nie zyska szybszego dostępu do leczenia, przeciwnie, liczba dostępnych świadczeń może się zmniejszyć. I znów: czy pacjent jest najważniejszy?

To, że kolejka będzie cyfrowa, nie skróci jej

Cyfrowe rozwiązania, takie jak e-kolejka czy e-rejestracja, zwiększą przejrzystość systemu, ale te rozwiązania same w sobie nie skrócą czasu oczekiwania. Jak trafnie zauważył dr Gryglewicz: pacjentowi nie zależy na tym, by widzieć swoje miejsce w kolejce za dwa lata. Pacjent oczekuje, że do specjalisty dostanie się najdalej za kilka tygodni. Równie ważna pozostaje kwestia odpowiedzialności zarządzających placówkami. Spójrzmy na to tak: przecież to nie lekarze sami przyznawali sobie wielomilionowe kontrakty, co zauważają eksperci. Decyzje podejmowali dyrektorzy i organy właścicielskie, dlatego obok kontroli wynagrodzeń potrzebny jest skuteczny nadzór nad sposobem wydawania publicznych pieniędzy.

System ochrony zdrowia potrzebuje porządnej reformy i sensownego finansowania oraz kształcenia kadr na wysokim poziomie, a potem zapewnienia tym kadrom godnych miejsc pracy. Jak to mówią, od mieszania herbata nie staje się słodsza. A życie w permanentnej kampanii wyborczej mądrej, dopasowanej do demografii reformie zdrowia nie sprzyja. Ale spokojnie pacjenci, przecież i tak jesteś najważniejszy.

Wybór Redakcji
praca L4
Długie L4 może skończyć się utratą pracy. Lepiej nie przekraczać tego limitu
Polipragmazja
Ekspertka o tym, jak uniknąć problemu lekomanii u seniorów
ZUS
155 tys. Polaków mniej w rok. GUS podał dane, składki ZUS pójdą w górę
Pensje medyków
Wielkie zmiany w portfelach medyków. Te 10 grup zawodowych zyska najwięcej
Apteka
Od 1 lipca 2026 r. nowe ceny w aptekach. Setki leków z wyższą dopłatą
Szczepienie
Wielki Quiz o Szczepieniach: sprawdź, czy na pewno wiesz wszystko o szczepieniach?
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: