POChP odbiera oddech. Miliony Polaków rzucają palenie dopiero gdy dotknie ich choroba
Przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) dotyczy już blisko 2 mln Polaków i pozostaje jedną z głównych przyczyn zgonów na świecie. Mimo dostępnych terapii, w tym nowoczesnych leków biologicznych, choroba wciąż jest diagnozowana zbyt późno, a pacjenci mierzą się z ograniczonym dostępem do leczenia, rehabilitacji i wsparcia systemowego.
- POChP dotyka blisko 2 mln Polaków i jest jedną z głównych przyczyn zgonów na świecie. Choroba objawia się przewlekłym stanem zapalnym płuc i nieodwracalnym ograniczeniem przepływu powietrza, a jej głównymi symptomami są duszność oraz kaszel trwający ponad osiem tygodni.
- Zaostrzenia POChP są stanem zagrożenia życia porównywalnym do zawału serca – rocznie dochodzi do ok. 97 tys. takich incydentów, z czego ponad 55 tys. wymaga hospitalizacji. Pojedyncze zaostrzenie może dziesięciokrotnie zwiększyć ryzyko wystąpienia zawału serca lub udaru mózgu w ciągu 30 dni od zdarzenia.
- Podstawowym narzędziem diagnostycznym jest tania i prosta spirometria, która jednak wciąż wykonywana jest zbyt rzadko. Szansą dla najciężej chorych jest przełomowe leczenie biologiczne, które zmniejsza liczbę hospitalizacji i śmiertelność, choć pacjenci wciąż borykają się z brakami systemowymi w dostępie do rehabilitacji i edukacji
Ilu Polaków choruje na POChP?
POChP to przewlekły stan zapalny płuc, który prowadzi do stopniowego i nieodwracalnego ograniczenia przepływu powietrza. Najczęściej dotyka osoby palące wyroby tytoniowe, jednak może dotknąć również niepalących, którzy mieszkają na terenie z dużym zanieczyszczeniem powietrza. Jak podkreślają eksperci, choroba rozwija się latami, często pozostając niezauważona. Bagatelizuje się zwłaszcza tzw. kaszel palacza.
– Choroby płuc są jednymi z pięciu najważniejszych chorób w zdrowiu publicznym. Na POChP choruje prawie 2 mln osób, czyli 6,5 proc. populacji powyżej 40. roku życia. Co istotne, od kilku lat rośnie liczba kobiet z POChP, co jest efektem zmian społecznych i wzrostu palenia w tej grupie – mówi dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc. – Kaszel i duszność to objawy, które powinny natychmiast skłonić do wizyty u lekarza. Jeśli kaszel utrzymuje się ponad osiem tygodni, to nie jest „kaszel palacza”, ale sygnał alarmowy wymagający diagnostyki – dodaje.
Problemem pozostaje niska świadomość choroby. Wielu pacjentów przez lata ignoruje pierwsze objawy, tłumacząc je wiekiem lub spadkiem kondycji.
Duszność na co dzień i groźne zaostrzenia
Najbardziej charakterystycznym objawem POChP jest duszność, która towarzyszy chorym każdego dnia i znacząco ogranicza ich funkcjonowanie. Chorzy w zaawansowanym stadium choroby nie są w stanie wykonać najprostszych czynności takich jak przejście z pokoju do pokoju czy umycie się.
– Pacjent z POChP męczy się podczas najprostszych czynności – wchodzenia po schodach, ubierania się czy mycia. Każdy dzień jest dniem z dusznością. Możemy ją łagodzić, ale nie jesteśmy w stanie jej całkowicie usunąć – podkreśla dr Czajkowska-Malinowska. – Szczególnie niebezpieczne są zaostrzenia choroby. Traktujemy je tak, jak zawał serca – to stan zagrożenia życia, często wymagający hospitalizacji i wentylacji mechanicznej – dodaje.
Dane pokazują skalę problemu: rocznie dochodzi do około 97 tys. zaostrzeń, z czego ponad 55 tys. kończy się hospitalizacją. Co więcej, zaostrzenia znacząco zwiększają ryzyko powikłań.
– Już jedno zaostrzenie może nawet dziesięciokrotnie zwiększyć ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych w ciągu 30 dni. POChP to nie tylko choroba płuc – to stan zapalny całego organizmu – zaznacza dr hab. Piotr Dąbrowiecki z Kliniki chorób wewnętrznych, infekcyjnych i alergologii WIM, przewodniczący polskiej federacji stowarzyszeń chorych na Astmę, alergię i POChP.
Spirometria – tania, a wciąż niedostępna
Podstawowym badaniem pozwalającym wykryć POChP jest spirometria, jednak w praktyce wciąż wykonuje się ją zbyt rzadko.
– Jeśli pacjent pali papierosy i ma kaszel, powinien rozważyć, że może mieć POChP. Tymczasem setki tysięcy osób kaszlą i nie mają postawionej diagnozy. Proste badanie, jakim jest spirometria, pozwala wykryć chorobę na wczesnym etapie – podkreśla dr Dąbrowiecki. – Problem polega na tym, że leczymy na poziomie światowym, ale edukujemy na poziomie zaściankowym. Pacjenci często nie wiedzą nawet, jak prawidłowo używać inhalatorów, przez co leczenie nie działa – dodaje.
Eksperci zwracają uwagę, że świadomość konieczności wykonania badań jest niezwykle ważna. Powinni ją mieć zarówno lekarze, jak i pacjenci.
– Dla rozpoznania POChP niezbędna jest spirometria oraz jej właściwa interpretacja. Największym wyzwaniem pozostaje jednak przekonanie pacjentów z grup ryzyka do wykonania badania – mówi dr n. med., dr n. hum. Małgorzata Farnik, specjalista chorób płuc, alergolog, psycholog z Katedry i Kliniki Pneumonologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. – Osoby palące często wypierają zagrożenie i ignorują pierwsze objawy choroby – dodaje.
Nowe terapie dają nadzieję, ale system wciąż kuleje
W ostatnich latach pojawiły się nowe możliwości leczenia POChP, w tym leki biologiczne, które mogą znacząco poprawić rokowanie u najciężej chorych.
– Przełomem jest leczenie biologiczne, skierowane do pacjentów z zapaleniem typu 2. Leki takie jak dupilumab czy mepolizumab zmniejszają liczbę zaostrzeń, hospitalizacji i ryzyko zgonu. To ogromna szansa dla najciężej chorych pacjentów – wyjaśnia dr Czajkowska-Malinowska. – Naszym celem jest jednak zapewnienie dostępu do nowoczesnych terapii wszystkim potrzebującym – dodaje.
Jednocześnie pacjenci i eksperci wskazują na liczne braki systemowe: ograniczony dostęp do rehabilitacji pulmonologicznej, długie kolejki do specjalistów czy brak wsparcia psychologicznego.
– Życie z POChP to życie, które gaśnie etapami. Pacjenci stopniowo tracą energię, radość życia i samodzielność. W zaawansowanym stadium choroby dochodzi do „uwięzienia domowego” – chory nie jest w stanie wyjść z domu ani wykonać podstawowych czynności – opisuje dr n. hum. Dominika Łęcka. – Wielu pacjentów żałuje, że nie rzuciło palenia wcześniej, ale bez odpowiedniego wsparcia jest to niezwykle trudne – dodaje i podkreśla, że wielu rozstaje się z nałogiem dopiero, gdy choroba jest już zaostrzona.
Zaostrzenia choroby są niezwykle groźne i im właśnie lekarze starają się przeciwdziałać.
- Ciężkie zaostrzenie zwiększa ryzyko zawału serca lub udaru mózgu o 10% w okresie do 30 dni po incydencie, a podwyższone ryzyko utrzymuje się nawet do roku – informuje dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska.
Jak wygląda nowoczesne leczenie POChP?
- Odeszliśmy od leczenia doraźnego na rzecz stałego zapobiegania zaostrzeniom. Stosujemy leki rozszerzające oskrzela (monoterapie lub połączenia). Jeśli pacjent ma nasiloną duszność lub częste zaostrzenia, włączamy sterydy wziewne w terapii trójskładnikowej. W Polsce mamy dostęp do bardzo dobrych leków, które są refundowane. Kluczowe jest jednak to, aby pacjent otrzymywał optymalną terapię jak najszybciej i najlepiej w jednym inhalatorze, co ułatwia przestrzeganie zaleceń – mówi dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska.
Nowością w schematach leczenia są dwa leki biologiczne. Zostały one zarejestrowane w tym roku przez EMA (Europejską Agencję Leków) oraz FDA. Jeden z nich, dzięki hamowaniu interleukin 4 i 13, szeroko wycisza stan zapalny typu drugiego, co realnie zmniejsza liczbę zaostrzeń. Drugi lek jest pierwszym przeciwciałem skierowanym przeciwko interleukinie 33, dedykowanym szerokiej populacji chorych. Te terapie to szansa na złagodzenie duszności, kaszlu, poprawę tolerancji wysiłku, a przede wszystkim – na zmniejszenie śmiertelności.
- Naszym celem jest zapewnienie pacjentom dostępu do tych unikalnych szans leczniczych. Musimy robić wszystko, aby standardy leczenia były wdrażane w życie, a innowacyjne medykamenty stawały się dostępne w ramach refundacji. Oprócz nowoczesnej farmakologii potrzebujemy systemowych rozwiązań: refundacji leków mukolitycznych, lepszego dostępu do koncentratorów tlenu, respiratorów domowych, ośrodków rehabilitacji oraz sprawnego systemu edukacji pacjentów – dodaje dr Czajkowska-Malinowska.
Profilaktyka i edukacja dla przyszłości
Eksperci są zgodni – bez skutecznej profilaktyki i edukacji liczba chorych będzie rosła. Szczególnie niepokojące są dane dotyczące młodych ludzi, którzy bezrefleksyjnie sięgają po wyroby nikotynowe.
– Połowa dziewcząt do 15. roku życia korzysta z e-papierosów, podobnie jak jedna trzecia chłopców. To prosta droga do rozwoju chorób płuc w przyszłości – ostrzega dr Dąbrowiecki. – Uzależnienie od nikotyny powinniśmy traktować tak samo poważnie jak uzależnienie od narkotyków – dodaje.
Nie bez znaczenia pozostaje także jakość powietrza.
– Każde przekroczenie norm zanieczyszczeń wpływa na układ oddechowy. To nie tylko problem wielkich miast, ale także tzw. niskiej emisji z domowych pieców – podkreśla dr Dąbrowiecki.
Eksperci podkreślają, że POChP pozostaje jedną z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych. Wskazują na konieczność rozwijania sieci poradni antynikotynowych, bez których osobom uzależnionym od nikotyny będzie niezwykle trudno rzucić palenie. Podkreślają też, że państwo nie może przyzwalać na tak szerokie korzystanie z wyrobów tytoniowych, jakie ma miejsce teraz.