prof. dr hab. n. med. Tomaszem Banasiewiczem, kier. Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Onkologii Gastroenterologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu
fot. Archiwum Prywatne Tomasz Banasiewicz
Autor Bożena Stasiak - 30 Czerwca 2020

Prof. Tomasz Banasiewicz: Nowoczesna aplikacja „iWound” do monitorowania ran pooperacyjnych

Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Tomaszem Banasiewiczem, kier. Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Onkologii Gastroenterologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. - Jest Pan inicjatorem aplikacji, która ma szansę zrewolucjonizować chirurgię, a konkretnie jeden z jej aspektów - leczenie zakażeń pooperacyjnych. Odnoszę jednak wrażenie, że chirurdzy niechętnie zajmują się stanami pooperacyjnymi, skupiając się raczej na przeprowadzaniu samych zabiegów. Zakażenia pooperacyjne, a tym bardziej rany pooperacyjne, zdaja się być marginalne…Tymczasem Pan tworzy coś nowego właśnie w tym temacie…

- Leczenie ran nie jest wcale sprawą marginalną, choć istotnie przyznaję, że czasami, a może nawet i bardziej niż czasami, jest tak postrzegane – jako drobiazg, dodatek czy coś, co nie jest warte uwagi chirurga. A ja uważam, że jest wprost przeciwnie. Dobra chirurgia zaczyna się od tego, co zrobić, aby wszystko dobrze się goiło. Każdy chirurg powinien wiedzieć, jakie działania podjąć, żeby rana pooperacyjna dobrze się goiła, aby uniknąć powikłań. Powinien myśleć już przed zabiegiem, co zrobić, żeby gojenie było jak najlepsze. Rany są bowiem barometrem tego, jak leczymy. Leczenie ran pokazuje nasza dojrzałość chirurgiczną.

- Zakażenia miejsc operowanych to problem, towarzyszący chirurgom zapewne od czasów, kiedy w ogóle zaczęła się chirurgia. Wydawałoby się jednak, że dziś, wraz z postępem medycyny, ten problem już nie istnieje…

- Niestety powikłania po zabiegach chirurgicznych wciąż mają miejsce. Jak ocenia WHO, stanowią nawet do 10 proc. wszystkich hospitalizowanych z powodu interwencji chirurgicznej. W Polsce to ok. 600 tys. przypadków rocznie. A najczęstsze wśród nich to zakażenia miejsc operacyjnych, dotyczą ok. 30 proc. pacjentów. Leczenie takich ran zazwyczaj jest długie, kosztowne, stąd pomysł, aby stworzyć narzędzie, które będzie w tym pomocne. Aplikacja „iWound”, już, jak widać, w nazwie mająca „ranę”, to efekt kilku lat pracy pasjonatów z naszej kliniki – lekarzy, informatyków, ale też z udziałem pacjentów.

- Na czym polega działanie tego unikatowego narzędzia?

- To aplikacja umożliwiająca kontakt lekarza i pielęgniarki opatrunkowej z pacjentem, do zdalnego monitorowania ran pooperacyjnych. System jest prosty w obsłudze. Najpierw należy pobrać bezpłatna aplikację na dowolne urządzenie mobilne, następnie wpisać kod dostępu, który pacjent otrzymuje podczas wypisu ze szpitala od swojego lekarza. Używanie aplikacji wymaga jeszcze tylko rejestracji przy pomocy loginu i hasła. I teraz pacjent odpowiada na zadane pytania, dotyczące głównie rany, a odpowiedzi może uzupełnić o jej zdjęcie. Po czym czeka na rekomendacje konsultanta co do dalszego postępowania. Jeśli sytuacja będzie wymagała bezpośredniego spotkania z lekarzem, oczywiście pacjent zostanie o tym poinformowany. Ponadto aplikacja zawiera opcję przypominania o zastosowaniu określonego leku czy zmianie opatrunku, a także ułatwia dostęp do nich.

- Co zmieni aplikacja „iWound” w leczeniu ran pooperacyjnych, poza tym, ze ułatwi kontakt lekarza i pielęgniarki z pacjentem?

- Na pewno poprawi jakość i tempo leczenia ran pooperacyjnych, oszczędzi czas i pacjentów, i personelu medycznego, a także, co ma ogromne znaczenie, obniży koszty leczenia.

- Aplikacja już działa u Pana w szpitalu, z tego, co wiem, sprawdza się doskonale. A kiedy możemy spodziewać się jej wprowadzenia w innych placówkach?

- To wymaga działań systemowych na szerszą skalę, podjęcia decyzji przez decydentów, odpowiedzialnych za organizację opieki zdrowotnej w kraju. A z tym jest właśnie problem. Wydawałoby się oczywiste, że zainteresowanie naszą aplikacją będzie bardzo duże, biorąc pod uwagę korzyści, jakie z niej wynikają. Tymczasem tego zainteresowania nie ma. Nie rozumiem, dlaczego. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że to się zmieni. Oby tak się stało i oby jak najszybciej.

Rozm. Bożena Stasiak

Następny artykuł