Jak prawidłowo przygotować się do morfologii? Wyjaśnia ekspertka
Większość zafałszowanych wyników badań laboratoryjnych wcale nie zwiastuje poważnych problemów zdrowotnych, lecz jest bezpośrednim efektem niewiedzy i braku odpowiedniego przygotowania pacjenta. Niewinny posiłek, intensywny trening na siłowni, a nawet weekendowa lampka wina potrafią skutecznie zrujnować odczyt z krwi, wywołując niepotrzebny stres. O tym, jak uniknąć diagnostycznych pułapek portalowi Pacjenci.pl opowiedziała diagnostka laboratoryjna Martyna Szalińska.
Morfologia krwi to jedno z najbardziej podstawowych, a zarazem kluczowych narzędzi w rękach współczesnej medycyny. Jest niezwykle czułym wskaźnikiem kondycji naszego organizmu, ale przez to również instrumentem wysoce podatnym na zewnętrzne bodźce. Prawidłowe zdiagnozowanie pacjenta zależy nie tylko od zaawansowania technologicznego aparatury w laboratorium, ale w równej mierze od dyscypliny samego badanego. Zbyt często lekceważymy fundamentalne reguły, traktując wizytę w punkcie pobrań jak rutynową, niewymagającą przygotowań formalność.
Nocny post to absolutny fundament
Głównym i najczęściej powtarzanym grzechem pacjentów jest całkowite lekceważenie przerwy w jedzeniu przed poranną wizytą w laboratorium. Zjedzenie nawet lekkiej przekąski, do której w drodze do przychodni dołożymy słodką herbatę czy kawę, może drastycznie zaburzyć parametry układu białokrwinkowego. W organizmie dochodzi wówczas do fizjologicznego, poposiłkowego wyrzutu leukocytów, co w interpretacji wyników nierzadko prowadzi do fałszywego i stresującego podejrzenia rozwinięcia się ostrej infekcji bądź stanu zapalnego.
Diagności laboratoryjni nieustannie przypominają o konieczności zachowania w tej kwestii wyjątkowo ścisłych ram czasowych.
– Badanie należy wykonywać na czczo, najlepiej po co najmniej dwunastu godzinach od ostatniego posiłku, a minimum po ośmiu. To jest warunek konieczny – podkreśla ekspertka Martyna Szalińska.
Zgubne skutki weekendowych nawyków i wysiłku
Codzienne przyzwyczajenia trafiają pod laboratoryjny mikroskop i nierzadko obnażają naszą lekkomyślność. Morfologia jest niezwykle wrażliwa nie tylko na pokarm, ale i na czynniki pozornie niezwiązane z samym układem krwionośnym. Przewlekły, silny stres, regularne zażywanie niektórych leków czy morderczy trening na siłowni potrafią istotnie zaburzyć odczyt. Szczególną wrażliwość na tego typu bodźce wykazują komórki naszego układu immunologicznego, ale zmiany obejmują także fizyczne parametry krwinek.
– Posiłek, wysiłek fizyczny czy alkohol mogą wpłynąć na przykład na wielkość krwinki. Dlatego na dwa, trzy dni przed pobraniem powinniśmy po prostu odstawić napoje wyskokowe – tłumaczy Szalińska, wskazując na konieczność czasowej zmiany stylu życia przed planowaną wizytą w przychodni.
Zobacz także:
Woda i chwila wytchnienia przed gabinetem
Ostatnim, lecz niemniej ważnym elementem przygotowań jest odpowiednie nawodnienie i wyciszenie organizmu. Brak wystarczającej ilości płynów prowadzi do zagęszczenia osocza. To z kolei przekłada się bezpośrednio na trudności techniczne pielęgniarek przy samym nakłuciu żyły, ale również fałszuje wskaźniki hematokrytu. Zaleca się, aby dzień przed wykonaniem rutynowych testów przyjąć co najmniej dwa litry wody.
Sam moment wejścia do placówki medycznej również wymaga od nas odpowiedniego zachowania. Pośpiech, wbieganie po schodach czy zdenerwowanie kolejką podnoszą ciśnienie krwi. Krótki odpoczynek w poczekalni normalizuje parametry życiowe i gwarantuje stabilny obieg komórek.
– W dniu badania najlepiej zadbać o odpoczynek przed samym pobraniem, wystarczy dziesięć, piętnaście minut, no i warto wypić szklankę wody – podsumowuje specjalistka.
Świadome przygotowanie do morfologii to wyraz odpowiedzialności za własne zdrowie. Przestrzeganie tych kilku prostych zasad pozwala odciążyć system ochrony zdrowia i – co najważniejsze – uniknąć błędów skutkujących nietrafioną diagnozą i niepotrzebnym niepokojem.
Źródło: Pacjenci