Wiele z nas każdego ranka toczy tę samą walkę. Budzik dzwoni bezlitośnie, a głos w głowie przypomina: „Musisz zjeść śniadanie, żeby rozkręcić metabolizm!”. Tymczasem żołądek jest ściśnięty, kawa wydaje się jedynym ratunkiem, a myśl o jajecznicy budzi niemal fizyczny opór. Czy jeśli nie zjesz przed wyjściem z domu, skazujesz się na porażkę w walce o wymarzoną sylwetkę? A może te magiczne godziny, o których tyle słyszymy w kontekście insuliny i spalania tłuszczu, to tylko zasłona dymna, która odciąga naszą uwagę od znacznie głębszych problemów? Razem z dietetyk Małgorzatą Jezierską zaglądamy za kulisy ludzkiej fizjologii, by sprawdzić, co tak naprawdę dzieje się w Twoim ciele, gdy przesuwasz posiłek o trzy godziny.