Cichy pożar w jelitach. Ten stan zapalny wyniszcza, zanim zdążysz to zauważyć
Przewlekły stan zapalny o niskiej intensywności to cichy wróg, który często zaczyna się w naszych jelitach i rzutuje na funkcjonowanie całego organizmu. O tym, jak rozpoznać te ukryte sygnały oraz jakie kroki podjąć, by odzyskać zdrowie wyjaśniają eksperci
Materiał został przygotowany na podstawie wywiadu przeprowadzonego przez Gosię Ohme z prof. Ewą Stachowską.
Mechanizm „ucieczki” zapalenia z jelit
Współczesna nauka coraz wyraźniej wskazuje, że mikrobiota jelitowa pełni rolę strażnika naszej odporności. Gdy dochodzi do zaburzenia tej równowagi, stan zapalny, który pierwotnie dotyczył tylko błon śluzowych układu pokarmowego, może zacząć oddziaływać na cały ustrój. Proces ten nie ogranicza się do dolegliwości gastrycznych, lecz staje się problemem ogólnoustrojowym, wpływającym na samopoczucie i kondycję fizyczną.
Pacjenci często nie zdają sobie sprawy, że ich chroniczne zmęczenie czy problemy skórne mogą mieć swoje źródło właśnie w brzuchu.
- Ten stan zapalny, który ewidentnie rozpoczął się od jakiegoś incydentu, który się dział układu immunologicznego związanego z błonami śluzowymi jelita, on się z tych jelit wydostał... rozprzestrzenia się po całym ciele – podkreśla prof. Ewa Stachowska.
Jest to proces powolny, ale niezwykle destrukcyjny dla jakości życia.

Tkanka tłuszczowa jako organ zapalny
Ważnym aspektem poruszonym w rozmowie jest rola tkanki tłuszczowej, szczególnie tej gromadzącej się w okolicach brzucha. Nie jest ona jedynie magazynem energii, ale aktywnym metabolicznie organem, który w warunkach niedotlenienia zaczyna produkować szkodliwe substancje.
Infiltracja układu odpornościowego w rozrastającej się tkance tłuszczowej nasila kaskadę zapalną, co tworzy błędne koło trudne do przerwania bez zmiany stylu życia.
W miarę jak tkanka tłuszczowa trzewna się rozrasta, brakuje w niej czynników łagodzących zapalenie, co prowadzi do stałej aktywacji makrofagów.
- Sama tkanka tłuszczowa ta trzewna no jest źródłem prozapalnych czynników – mówi prof. Ewa Stachowska.
To zjawisko tłumaczy, dlaczego osoby z nadwagą brzuszną częściej skarżą się na dolegliwości, które na pierwszy rzut oka nie wydają się powiązane z masą ciała.
Problem z diagnostyką niskiego zapalenia
Największym wyzwaniem dla pacjentów i lekarzy jest fakt, że przewlekły stan zapalny o niskiej intensywności jest niemal niewidoczny w standardowych badaniach krwi. Rutynowe testy, takie jak podstawowe CRP, mogą wychodzić w normie, podczas gdy organizm znajduje się w stanie ciągłego alarmu immunologicznego. Pacjent czuje się źle, jest pozbawiony energii, ale wyniki nie wskazują na konkretną jednostkę chorobową.
Sytuację komplikuje brak powszechnego dostępu do bardziej czułych markerów, takich jak wysoko czułe CRP (hs-CRP) czy badania poziomu interleukin.
- Nie ma chyba takich markerów... takich które by stwierdziły że mamy do czynienia z przewlekłym zapaleniem o takiej niskiej intensywności – dodaje prof. Ewa Stachowska.
W efekcie pacjenci często wędrują od lekarza do lekarza, szukając przyczyny swojego złego samopoczucia, podczas gdy źródło problemu tkwi w stylu życia i diecie.