Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Dziecko > Dramatyczne wyznania w gabinecie. Psychoterapeutka: „Zgłosił hejt, dostał uwagę”. Tak polskie szkoły zamiatają problem pod dywan
Anna Badurska
Anna Badurska 15.04.2026 09:38

Dramatyczne wyznania w gabinecie. Psychoterapeutka: „Zgłosił hejt, dostał uwagę”. Tak polskie szkoły zamiatają problem pod dywan

Dramatyczne wyznania w gabinecie. Psychoterapeutka: „Zgłosił hejt, dostał uwagę”. Tak polskie szkoły zamiatają problem pod dywan
Zdrowie psychiczne dzieci w Polsce Fot. Canva/Galileo Medical

To, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami polskich szkół i w zaciszu naszych domów, przeraża nawet najbardziej doświadczonych terapeutów. Najnowszy raport Galileo Medical z marca 2026 roku obnaża brutalną prawdę: blisko 60% dzieci zmaga się z problemami emocjonalnymi, a system edukacji, zamiast być wsparciem, często staje się dla nich toksycznym środowiskiem. Z rozmowy z Justyną Kuszewską, psychoterapeutką i dyrektorem ośrodka leczenia zaburzeń psychicznych, wyłania się obraz pokolenia „niezauważonych”, dla których dom stał się miejscem mijania, a szkoła areną bezkarnej przemocy.

  • Dlaczego Twoje dziecko „nienawidzi” Twojego zainteresowania szkołą?
  • Szokujące kulisy pracy pedagogów, którzy bagatelizują zgłoszenia ofiar
  • Dlaczego Twoja „praca nad sobą” jest jedyną drogą do uratowania relacji z nastolatkiem?

Szkoła zatrzymana w czasie. Ofiara staje się winna?

Sytuacja w polskiej oświacie jest dramatyczna. System edukacji, zdaniem ekspertów, kompletnie nie nadąża za dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością. Dzieci, które padają ofiarą przemocy, często zostają z tym problemem zupełnie same, bo kadra pedagogiczna nie ma narzędzi lub... chęci, by zareagować.

- Szkoła zatrzymała się w rozwoju wiele lat temu. To przestarzały system, który wcale nie pomaga dzieciom i nie wspiera ich rozwoju, a wręcz przeciwnie – bywa dla nich niezwykle szkodliwy – podkreśla Justyna Kuszewska, psychoterapeutka i dyrektor Galileo Medical.

Najbardziej wstrząsające są jednak historie z gabinetów. Okazuje się, że zgłoszenie hejtu czy przemocy fizycznej szkolnemu specjaliście może skończyć się dla nastolatka tragicznie. Nie z powodu zemsty rówieśników, ale decyzji dorosłych, którzy zamiast pomóc, stawiają ofiarę pod ścianą.

- Dzieci boją się mówić o swoich problemach, bo są bagatelizowane. Miałam w ośrodku nastolatka, który padło ofiarą przemocy, a kiedy w końcu znalazło w sobie odwagę, by to zgłosić pedagogowi szkolnemu, nie uwierzono mu i dostało uwagę do dziennika – wspomina z goryczą Kuszewska.

Nauczyciele i dyrekcja często wybierają najkrótszą drogę: udawanie, że problemu nie ma. Takie „zamiatanie pod dywan”, jak sama mówi nasza rozmówczyni, sprawia, że oprawcy czują się bezkarni, a ofiary zamykają się w sobie jeszcze bardziej, tracąc resztki zaufania do dorosłych.

Dramatyczne wyznania w gabinecie. Psychoterapeutka: „Zgłosił hejt, dostał uwagę”. Tak polskie szkoły zamiatają problem pod dywan
Przemoc rówieśnicza Fot. Canva

„Nienawidzą tego pytania”. Gdzie popełniamy błąd?

Rodzice, choć kochają swoje dzieci, często wpadają w pułapkę „życia obok siebie”. Zabiegani, goniący za pieniędzmi i codziennymi obowiązkami, nie zauważają, jak powoli tracą kontakt ze swoimi pociechami. Jednym z największych grzechów komunikacyjnych jest właśnie to rutynowe pytanie rzucane w biegu.

„Dzieci czują się po prostu niezauważone. Najgorszą rzeczą, jaką mogą usłyszeć po powrocie do domu, jest rzucone pospiesznie między gotowaniem obiadu a wieszaniem prania: 'jak było w szkole?'. To pytanie bardzo ogólne, na odczepkę, które wcale nie zachęca do rozmowy. Dzieci nienawidzą tego pytania” – tłumaczy Justyna Kuszewska.

- Dzieci czują się po prostu niezauważone. Najgorszą rzeczą, jaką mogą usłyszeć po powrocie, jest rzucone pospiesznie między gotowaniem obiadu a wieszaniem prania: 'jak było w szkole?'. To pytanie bardzo ogólne, które wcale nie zachęca do rozmowy. Dzieci nienawidzą tego pytania – tłumaczy Justyna Kuszewska.

To błędne koło: dzieci pragną uwagi, ale gdy ją dostają po długim okresie zaniedbania, reagują złością lub ucieczką. Przełamanie tego oporu wymaga ogromnej cierpliwości i często wsparcia specjalisty, który pomoże odbudować zniszczone fundamenty zaufania.

Hejt 2.0: Zdjęcia w szatniach i potęga AI

Współczesna przemoc rówieśnicza przeniosła się do sieci, zyskując narzędzia, o których poprzednie pokolenia nawet nie śniły. Media społecznościowe i sztuczna inteligencja stały się bronią w rękach nastolatków, którzy często nie zdają sobie sprawy z tragicznych konsekwencji swoich czynów.

- Hejt w szkołach to codzienność. Dzieci potrafią robić sobie zdjęcia w szatniach, gdy ktoś się przebiera, zabierać jedzenie, wyrzucać je do kosza czy zmuszać do poniżania się przy rówieśnikach. Nie wspominając o przemocy fizycznej, która niestety też nie jest rzadkością – mówi dyrektor Galileo Medical.

W dzisiejszym świecie, dla nastolatka kompromitacja w internecie to koniec świata. Skala hejtu, z jakim mierzą się młodzi ludzie, jest niewyobrażalna dla dorosłego, który szkołę kończył 20 lat temu. To już nie tylko wyzwiska na przerwie, to całodobowy atak, przed którym nie ma ucieczki nawet we własnym pokoju.

- Relacje przeniosły się do komunikatorów, gdzie obowiązują inne, bardziej brutalne zasady. Jest tam mniej bezpośredniej odpowiedzialności, co sprzyja impulsywnym atakom i poczuciu głębokiego osamotnienia u ofiar – czytamy w analizie raportu.

Według danych Galileo Medical, aż 41,2% rodziców wskazuje media cyfrowe jako główną przyczynę problemów ich dzieci. Jednak eksperci zauważają, że internet to tylko zapalnik – prawdziwy problem leży w braku wsparcia i osłabionych więziach rodzinnych, które powinny być tarczą dla młodego człowieka.

Wierzchołek góry lodowej: Kiedy bunt jest krzykiem o pomoc

To, co rodzice widzą na co dzień – kłótnie, trzaskanie drzwiami, wagary czy agresję – to zazwyczaj tylko objawy znacznie głębszych ran. Psychoterapia w ośrodkach takich jak Galileo Medical pokazuje, że pod maską „trudnego dziecka” kryje się ogromny ból i poczucie odrzucenia.

- Krzyk, ucieczki czy samookaleczenia to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod spodem jest znacznie więcej – lęk, poczucie bycia niepotrzebnym i ogromna samotność, o której młodzież mówi dopiero wtedy, gdy poczuje się bezpiecznie – wyjaśnia Kuszewska.

Z raportu wynika, że najczęstszym objawem, który niepokoi rodziców, są wybuchy złości (38,1%). Często są one mylone z brakiem wychowania, podczas gdy w rzeczywistości stanowią rozpaczliwą próbę zwrócenia na siebie uwagi.

- Wsparcie rodziców jest kluczowe. Bez ich udziału leczenie młodzieży będzie niestety mało skuteczne. Często to rodzic musi najpierw popracować nad sobą, by w dziecku zaszła realna zmiana. Ja w naszym Ośrodku zawsze proponuję rodzicom zadbanie o siebie. Tak rozumiem skorzystanie z konsultacji z psychoterapeutą czy terapię rodzinną. To często jedyna droga do odbudowania więzi – podkreśla terapeutka.

Dramatyzm sytuacji potęguje fakt, że aż 42% dzieci z problemami nigdy nie trafiło do specjalisty

Większość rodziców (70%) twierdzi, że... nie widziało takiej potrzeby. 

To pokazuje gigantyczną lukę w świadomości społeczeństwa, która kosztuje młodych ludzi zdrowie, a czasem nawet życie.

Źródło: Raport Galileo Medical: „Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w Polsce” – Marzec 2026; wywiad autorski z Justyną Kuszewską, psychoterapeutką i dyrektor ośrodka Galileo Medical.

Wybór Redakcji
SOR
Lekarze ostrzegają, chorych wciąż przybywa. Statystyki są alarmujące
Orzeczenie na lata na te choroby
Koniec z corocznymi komisjami. Te osoby dostaną orzeczenie nawet na 7 lat lub na stałe
emerytura
Upewnij się, że masz ten dokument w portfelu. Nie każdy wyrabia, a w razie wojny może uratować życie
Jacek Magiera nie żyje
Kardiolog o śmierci Jacka Magiery: "Sport nie uratuje życia, jeśli popełniasz ten jeden błąd"
Niepokojące objawy
Twoje ciało wysyła sygnał, zanim serce odmówi posłuszeństwa. Zwróć uwagę na jeden szczegół na nogach
Kobieta z półpaścem
Co wiesz o półpaścu?
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: