„Wystarczy jedna źle zabezpieczona igła”. Czy wiesz, gdzie wyrzucić igłę i pen po leku na cukrzycę?
Pobranie krwi, szybki zastrzyk, zmiana opatrunku. Dla pacjenta to po prostu zabieg, po którym wszystko, co zostało użyte trafia do kosza. A czy zauważyliście, że nie do zwykłego, ale do specjalnego? To niebezpieczny odpad, który potem musi być w odpowiedni sposób zutylizowany, ponieważ jest potencjalnie niebezpieczny.
- Zużyte igły, waciki czy peny po lekach powinny trafić do PSZOK-u jako odpad niebezpieczny, a nie do zwykłego śmietnika
- Prawie jedna trzecia personelu nie uczestniczyła w szkoleniach z zasad zabezpieczania odpadów
- Ruszyła kampania „Bezpieczny odpad”, która ma zamienić szpitalne procedury w dobre nawyki personelu
Co się dzieje z odpadami medycznymi?
Co roku w Polsce powstaje około 80 tys. ton odpadów medycznych i weterynaryjnych. Jako pacjenci się tym nie interesujemy. Ale czy wiesz, gdzie potem trafiają takie śmieci? W Polsce utylizacja niebezpiecznych odpadów medycznych, a w szczególności zakaźnych, odbywa się głównie poprzez termiczne przekształcanie w specjalistycznych spalarniach, czyli mówiąc wprost przez spalanie. Jest to jedyna prawnie dopuszczalna metoda w naszym kraju, która podlega najwyższym rygorom bezpieczeństwa. Cały proces rozpoczyna się już na etapie hermetycznego transportu, za który odpowiadają wyspecjalizowane firmy. Gdy śmieci trafiają do spalarni, są palone w specjalnym piecu, w którym temperatura dochodzi do 1100 st. C. Powstające w trakcie tego procesu gazy są dopalane w specjalnych komorach, w których panuje temperatura minimum 850 st. C. Taki proces gwarantuje całkowitą neutralizację biologiczną i skuteczny rozpad szkodliwych substancji. Zanim gazy trafią do atmosfery, poddawane są wielostopniowemu oczyszczaniu. Do atmosfery trafiają więc tylko bezpieczne substancje. Materiały niezakaźne mogą być traktowane nieco inaczej. Poddaje się je dodatkowej sterylizacji, dezynfekcji termicznej lub mikrofalowej. Dopiero po przejściu takiego procesu ostatecznie tracą one status odpadów niebezpiecznych.
Droga zużytej igły. Dlaczego domowy śmietnik i apteka to zły pomysł?
Zastanawialiście się kiedykolwiek po wyjściu z gabinetu zabiegowego, co dzieje się ze strzykawką? Zużyta igła czy gazik po pobraniu ze śladami krwi to specyficzne materiały, które wymagają bardzo szczególnego traktowania. Zgodnie z zasadami, zużyte igły muszą lądować wyłącznie w sztywnym, odpornym na przekłucie pojemniku w kolorze czerwonym. Według raportu pt. Zabezpieczanie odpadów medycznych placówkach ochrony zdrowia”, zrealizowanego przez Centrum Badawczo-Rozwojowe BIOSTAT personel medyczny wie, że tam właśnie powinny trafić takie odpady. Jednak mimo tej wiedzy, nie zawsze odpowiednio z odpadami medycznymi się obchodzi. Warto też edukować pacjentów. Bo czy wiemy, gdzie po użyciu wyrzucić strzykawki z igłą, pen z lekiem albo czujnik monitorowania glikemii? Nie możesz oddać tego do apteki. Tam zanosi się tylko przeterminowane leki.
Apteki nie są przystosowane do odbierania ostrych sprzętów medycznych, a przepisy zabraniają im przyjmowania igieł czy strzykawek ze względu na wysokie zagrożenie epidemiologiczne. Wyrzucenie ich do zwykłego kosza komunalnego to z kolei skrajna nieodpowiedzialność.
Taką wyrzuconą byle jak igłą czy skażonym ostrzem może się zakłuć osoba sortująca odpady. Te niebezpieczne śmieci muszą trafić do specjalistycznych instalacji unieszkodliwiania.
Czy personel medyczny wie, co wyrzuca?
Wydawałoby się, że w miejscach takich jak szpitale czy przychodnie panuje w tej kwestii rygorystyczna kontrola. Raport pokazuje, że w teorii tak jest. Aż 94,5 proc. pracowników placówek medycznych deklaruje obecność procedur, a 95,5 proc. ocenia, że są one realizowane prawidłowo.
Jednak okazuje się, że blisko jedna trzecia personelu medycznego nie uczestniczyła w żadnym szkoleniu dotyczącym zasad segregacji i zabezpieczania odpadów. Co gorsza, konsekwencje prawne i zdrowotne wynikające z błędów w tym obszarze w pełni zna zaledwie 48,5 proc. badanych.
Raport wskazuje, że problem nie leży w przepisach, bo te mamy. Kuleje jednak ich realizacja, a jako powód personel wskazuje najczęściej brak czasu, niski priorytet tego zadania w hierarchii obowiązków oraz zbyt mało szkoleń. W codziennej rzeczywistości to pośpiech, rutyna i niedomknięty pojemnik są przyczyną późniejszych wypadków związanych z zakłuciami.
Niezabezpieczony odpad, to ryzyko pracowników sortowni
Konsekwencje pośpiechu i drobnych niedopatrzeń w szpitalu ponoszą ludzie, których na co dzień nie dostrzegamy, czyli pracownicy zajmujący się odbiorem i transportem odpadów. Błąd popełniony w placówce medycznej przy zabezpieczeniu odpadów bezpośrednio przenosi ryzyko na kolejne osoby w tym łańcuchu.
W ostatnich 12 miesiącach aż 61,1 proc. badanych pracowników odbioru miało do czynienia z uszkodzeniem worka lub pojemnika. Z kolei ponad połowa z nich regularnie zauważa ich nieodpowiednie przygotowanie. Zakłucie się pracownika sortującego odpady nie jest niestety rzadkością. Dotknęło ono ponad jednej czwartej (25,7 proc.) badanych, a 29,2 proc. wskazało na kontakt skóry z niebezpieczną zawartością.
Jedna źle zabezpieczona igła, która przebije worek, a potem rękawicę pracownika sortowni może doprowadzić do poważnego zakażenia wirusami krwiopochodnymi (np. HIV, HCV, HBV). Dla poszkodowanego oznacza to miesiące stresu, profilaktyki i badań. Zdarza się, że zakażenie wpływa na resztę życia.
„Bezpieczny Odpad” to inicjatywa edukacyjna
Aby zlikwidować tę lukę między wiedzą a praktyką, powstała kampania „Bezpieczny odpad”. Została ona zainicjowana przez firmę EMKA S.A., która specjalizuje się w odbiorze, transporcie i unieszkodliwianiu odpadów medycznych. Partnerami akcji są Eneris, Fundacja Polki w Medycynie i Fundacja Beauty Razem. Celem kampanii jest zwrócenie uwagi na to, jak ważne jest przestrzeganie procedur obchodzenia się z odpadami medycznymi, m.in.: szczelne zamknięcie pojemnika, właściwe oznaczenie, zabezpieczenie ostrych odpadów i niedopuszczanie do przepełnienia opakowań. Kampania ma dotrzeć szeroko do środowiska medycznego oraz branży gospodarki odpadami, uświadamiając konsekwencje błędów. Do akcji może dołączyć każda placówka medyczna, a wszystkie materiały edukacyjne oraz baza wiedzy są udostępniane na stronie kampanii.