Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Zdaniem ekspertów > Kobiety tracą włosy przez nerwy? Psycholożka o "epidemii łysienia psychogennego"
Redakcja Pacjenci.pl
Redakcja Pacjenci.pl 22.05.2026 09:31

Kobiety tracą włosy przez nerwy? Psycholożka o "epidemii łysienia psychogennego"

Kobiety tracą włosy przez nerwy? Psycholożka o "epidemii łysienia psychogennego"
Czy ze stresu naprawdę wypadają włosy? Odpowiada ekspertka Fot. Canva, Pacjenci

Utrata włosów to w dzisiejszym świecie nie tylko problem o podłożu biologicznym, ale przede wszystkim potężne wyzwanie natury psychologicznej. Codzienna presja cywilizacyjna i trudności w radzeniu sobie z nieustannym napięciem sprawiają, że kondycja naszego owłosienia ulega drastycznemu pogorszeniu, co prowadzi do lawinowego spadku poczucia własnej wartości. O rosnącej skali zjawiska, kulturowych stereotypach i maskowaniu cierpienia rozmawiały Marta Sadkowska, dziennikarka serwisu Pacjenci.pl, oraz Martyna Pobuta – uznana psycholożka kliniczna i trycholożka.

Epidemia łysienia psychogennego

W przebodźcowanym społeczeństwie problemy ze skórą głowy stały się zjawiskiem wręcz powszechnym, a trycholodzy biją na alarm. Współczesne tempo życia, połączone z rosnącą liczbą zaburzeń o podłożu nerwowym, odbija się na ludzkim zdrowiu wyjątkowo drastycznie. Przewlekły stres wpływa destrukcyjnie na cały organizm, a jednym z jego bezpośrednich, wizualnych skutków jest masowe wypadanie włosów.

– Kiedyś były to czasy trudniejsze, którym z pewnością towarzyszyło wiele stresu. Wydaje mi się jednak, że nasze podejście i energia były inne. Nie było aż tylu chorób psychicznych i zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, z którymi musi się na co dzień zmagać dzisiejsze społeczeństwo – mówi Pacjentom Martyna Pobuta.

Zjawisko to przybiera na sile do tego stopnia, że czynnik nerwowy dogonił najczęstsze uwarunkowania genetyczne. – Łysienie psychogenne, spowodowane czynnikiem stresu, znajduje się w tej chwili na pierwszym miejscu. Można powiedzieć, że jest już na równi z łysieniem androgenowym typu męskiegotłumaczy psycholożka, akcentując, jak wielkie spustoszenie w organizmie sieje współczesny tryb życia.

Kulturowe kajdany i surowa ocena

Kwestia utraty włosów jest odbierana przez otoczenie w sposób wysoce zróżnicowany. U mężczyzn zmagających się z łysieniem problem ten został w dużej mierze znormalizowany społecznie. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda u kobiet, dla których gęsta fryzura kulturowo stanowi jeden z najważniejszych atrybutów kobiecości, zdrowia i witalności.

– W przypadku pań temat nie wygląda tak kolorowo, ponieważ społecznie nie jesteśmy przychylnie nastawieni do kobiet łysiejących. Podlegają one nieustannej ocenie. Utrata włosów kojarzy nam się z utratą młodości, a najczęściej po prostu z ciężką chorobą – zauważa Pobuta.

Zjawisko to wywołuje u pacjentek kaskadę negatywnych reakcji. – Łysienie nie byłoby takim problemem, gdyby nie stereotypowe wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać mężczyzna, a jak prawdziwa kobieta. Mamy to głęboko zakorzenione kulturowo. Kiedy kobieta traci włosy, czuje, że traci pewną cząstkę siebie – mówi portalowi Pacjenci.pl ekspertka. Zaznacza przy tym, że tak silne skupienie na wyglądzie w momencie fizycznego kryzysu prowadzi nierzadko do społecznego wykluczenia, silnych lęków i głębokiej depresji.

Peruka jako emocjonalna tarcza

W dobie cyfryzacji zmagania pacjentów przenoszą się również do przestrzeni wirtualnej, która dla wielu bywa pułapką. – Media społecznościowe z jednej strony pomagają, propagując tematykę chorób skóry głowy. Z drugiej powstaje w nich mnóstwo żartów i memów na ten temat. Osoba zmagająca się z łysieniem często stosuje to jako mechanizm obronny: pośmieje się z innymi, ale w głębi duszy cały czas jest jej po prostu przykro – zwraca uwagę trycholożka.

Wstyd oraz obawa przed stygmatyzacją sprawiają, że chorzy gorączkowo poszukują rozwiązań kamuflujących. W tym kontekście – jak mówi Pacjentom Pobuta – dobrze dobrana peruka nie jest jedynie zewnętrznym narzędziem poprawiającym wizerunek – staje się niezbędnym wsparciem psychologicznym i formą ochrony prywatności.

– Kiedyś jedna z pacjentek powiedziała mi, że peruka to swoista strategia na przetrwanie. To rodzaj odzyskania kontroli nad sytuacją: kiedy ją mam i zdecyduję się zdjąć, mogę podzielić się swoją historią ze światem, ale wcale nie muszę tego robić – wspomina ekspertka.

Utrata włosów bywa często niewidzialnym cierpieniem, z którym tysiące osób zmagają się w milczeniu. – To, że ktoś wygląda dobrze wizualnie, nie oznacza, że nie dzieje się z nim nic złego. Chciałabym, żebyśmy jako społeczeństwo mieli dla siebie nawzajem po prostu więcej empatii – apeluje na koniec psycholożka.

Źródło: Pacjenci

Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: