Fala agresji wśród uczniów w całej Polsce. Eksperci ujawniają przyczynę
Ostatnie incydenty z udziałem nieletnich, w tym ataki z użyciem niebezpiecznych narzędzi na terenie placówek oświatowych, wywołały dyskusję na temat bezpieczeństwa w szkołach. Problematyka narastającej przemocy pośród młodzieży staje się wyzwaniem dla pedagogów oraz opiekunów. Eksperci wskazują, co może być przyczyną.
- Wzrost liczby niebezpiecznych zdarzeń w szkołach skłania specjalistów do szukania głębszych przyczyn problemu.
- Eksperci wskazują na błędy w nowoczesnym modelu wychowania oraz nadmierny, niekontrolowany dostęp do internetu.
- Kluczem do poprawy sytuacji pozostaje budowanie trwałej relacji między rodzicami a dziećmi.
Agresja w szkołach a kryzys w relacjach rodzinnych
Ostatnie wydarzenia pokazują, że przemoc w środowisku szkolnym przybiera na sile. Badania Instytutu Badań Edukacyjnych wskazują, że wzrost zachowań agresywnych wśród młodzieży w dużej mierze wynika z poczucia bezkarności oraz braku jasno sprecyzowanych zasad postępowania. Młodzi ludzie coraz częściej przenoszą wzorce przemocowe z przestrzeni wirtualnej do codziennego życia szkolnego, co doprowadza do niebezpiecznych zdarzeń z udziałem ostrej broni lub innych groźnych narzędzi.
Odrębnym problemem staje się zmiana podejścia do wychowania. Nadmierna swoboda przy jednoczesnym braku egzekwowania konsekwencji sprzyja zatracaniu poczucia odpowiedzialności u nastolatków.
Obawiam się, że obecna sytuacja jest wynikiem błędnego rozumienia nowoczesnego modelu wychowania. Rodzice wymagają od dzieci coraz mniej, jednocześnie pozwalając na coraz więcej. Bez kar, konsekwencji i zasad. Dodatkowo dzieci coraz częściej pozostawione są same sobie, rodzice pracują, często cały dzień, a dzieci szukają towarzystwa w najgorszy z możliwych sposobów – w internecie, nierzadko dając się zmanipulować innym tak samo znudzonym nastolatkom. Ciężko mi jest winić za wszystko tylko dzieci, bo to my, rodzice i wychowawcy, pokazujemy im świat i to w naszym interesie powinno leżeć zrobienie tego najlepiej jak potrafimy. To my kształtujemy młode pokolenie i to my jesteśmy odpowiedzialni za nauczenie ich rozgraniczania dobra od zła - mówi dla portalu Pacjenci.pl Marta Chodkiewicz, nauczyciel wychowania przedszkolnego, pedagog ds. opieki, wychowania i resocjalizacji.
Ekspertka wskazuje, że rodzice nie powinni doszukiwać się przyczyn takich zachowań w placówkach oświatowych.
Wychowanie zaczyna się w domu, szkoły mają za zadanie wspierać ten proces, a obecnie większość zadań zrzucana jest na placówki oświatowe, które nie są w stanie naprawić wszystkich błędów wychowawczych. Moim zdaniem należy więcej uwagi poświęcać dzieciom, spędzać z nimi więcej czasu i bardziej kontrolować to, z kim nasze dzieci kontaktują się w sieci - wyjaśnia.
Wirtualny świat zamiast relacji z bliskimi
Trudności wzrastają w momencie, gdy czas przeznaczany na kontakty bezpośrednie zostaje w całości zastąpiony przez aktywność w mediach społecznościowych. Przeniesienie życia nastolatków do sieci sprawia, że zatracają oni zdolność prawidłowej oceny zagrożeń oraz rozróżniania rzeczywistości od świata wirtualnego. Samotność w domu i ciągła pogoń opiekunów za stabilizacją materialną skutkują brakiem właściwego nadzoru nad tym, jak młodzi ludzie spędzają wolny czas.
Przeciążeni obowiązkami dorośli rzadko dostrzegają pierwsze sygnały ostrzegawcze, co zamyka nastolatkom drogę do szukania pomocy w najbliższym otoczeniu.
Powiedziałbym wprost: rodzice powinni po prostu przeznaczać dla własnych dzieci więcej czasu. Żyjemy w skomplikowanych realiach. Oczywiście każdy opiekun powie – i bez wątpienia w to wierzy – że robi wszystko z myślą o dziecku i spędza z nim bardzo dużo czasu. Rzeczywistość bywa jednak odmienna - powiedział dr Artur Dziambor, polski polityk, nauczyciel i przedsiębiorca.
Zwrócił też uwagę, że całkowite odcięcie dziecka od nowoczesnych technologii nie jest niczym dobrym. Rolą rodziców jest jednak zaszczepienie w dziecku tego, co naprawdę ważne. A większość o tym zapomina.
Nie uważam, że trzeba całkowicie odcinać dzieci od telewizora czy gier, bo sam jako dziecko od tego nie uciekałem – stanowi to naturalny element dojrzewania. Dzisiejsza młodzież wychowuje się jednak głównie ze smartfonem w dłoni, a nie w bliskości z domem, rodziną, grupą znajomych w świecie realnym czy rozwijając swoje pasje. Ich codzienność przeniosła się do przestrzeni wirtualnej. Pokolenie obecnych 30- i 40-latków również funkcjonuje w sieci, lecz wyraźnie dostrzega granicę między internetem a rzeczywistością. Nastolatkowie zaczynają tę granicę zacierać, nie potrafią jej rozróżnić, co jest niepokojące - dodał.
Rola rodziny i szkoły w zapobieganiu przemocy
Jako nauczyciel i wykładowca, a w końcu rodzic, ma dla innych rodziców bardzo ważną radę.
To może brzmieć jak banał, ale z dziećmi trzeba po prostu rozmawiać o wszystkim i robić wszystko, by jak najdłużej pozostawać dla nich najważniejszymi ludźmi oraz przyjaciółmi. Ten czas szybko mija – nastolatek w naturalny sposób odsuwa się od rodziców na rzecz rówieśników. Musimy jednak zachować wiedzę o tym, co dzieje się w jego życiu, aby nic nas nie zaskoczyło.
Jeśli pojawia się problem, wymaga to ścisłej współpracy pomiędzy domem rodzinnym a gronem pedagogicznym. Odbudowa relacji na linii rodzic-dziecko stanowi podstawowy krok do ograniczenia agresywnych zachowań w placówkach edukacyjnych. Szkoła nie jest w stanie zastąpić domowego procesu wychowawczego, a jedynie wspierać procesy kształtowania postaw społecznych.
Badania socjologiczne jednoznacznie potwierdzają, że stały kontakt z opiekunami oraz budowanie otwartej komunikacji zmniejszają ryzyko wystąpienia zachowań ryzykownych wśród młodzieży o ponad połowę.
Wprowadzenie przejrzystych zasad funkcjonowania w domu, ograniczenie czasu spędzanego przed ekranami oraz stałe zainteresowanie sprawami nastolatka stanowią kluczowe elementy w zapobieganiu incydentom przemocowym w przyszłości.

Źródło: Pacjenci.pl