"Jestem smutny, bo nie grasz". Od czego uzależniają się polskie dzieci?
Ponad połowa osiemnastolatków spędza czas w sieci niemal bez przerwy, a ekrany trafiają w ręce nawet niemowląt. Algorytmy celowo wpływają na emocje, wymuszając ciągłą uwagę. Nawet aplikacje edukacyjne nie są od tego wolne. Dr n. hum. Artur Malczewski z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom wyjaśnia, jak zmieniają się nawyki Polaków i dlaczego tradycyjne używki ustępują miejsca cyfrowej rozrywce oraz e-papierosom.
- Eksperci z WHO ostrzegają: dzieci do drugiego roku życia absolutnie nie powinny korzystać ze smartfonów oraz tabletów
- Tradycyjne używki wyraźnie tracą na popularności, ale ich miejsce w niezwykle szybkim tempie zajmują teraz e-papierosy
- Rozpoczynanie dnia od sprawdzania telefonu i używanie go w trakcie posiłków to bardzo silne sygnały świadczące o nałogu
Ekrany w rękach niemowląt. Rodzice kupują czas
Rozwój technologii sprawił, że smartfony towarzyszą nam na każdym kroku. Zjawisko to staje się niezwykle groźne, gdy z urządzeń zaczynają korzystać najmłodsi. Jak wspomina dr Artur Malczewski w podcaście „Pacjent w centrum”, z różnych analiz wynika, że dorośli dają dzieciom telefony, aby zyskać chwilę spokoju, przygotować obiad lub po prostu odpocząć. Skutki takiego działania widać w statystykach. Aż 10% dzieci, które nie skończyły jeszcze 2. roku życia, ma kontakt z ekranami, mimo że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wręcz zabrania tego w tej grupie wiekowej. U starszych dzieci sytuacja wygląda jeszcze poważniej, a nawyk sięgania po podręczny ekran utrwala się niezwykle szybko.
- Zalecenia WHO wskazują, że dopiero od 2. roku życia można zacząć myśleć o kontakcie dziecka z internetem, tymczasem około 70% trzy- i czterolatków ma już taki kontakt. Do 6. roku życia, jeśli dziecko ogląda filmiki lub gra, powinno to robić razem z rodzicem – wyjaśnia dr Malczewski w rozmowie podcastowej.
Oderwanie maluchów od wirtualnego świata staje się wyjątkowo trudne, ponieważ ich mózgi uznają urządzenie za coś w pełni bezpiecznego, skoro dostają je od bliskich. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że technologia służy również do celów edukacyjnych oraz pracy. Wymaga to od dorosłych ciągłego rozróżniania adaptacyjnego korzystania ze sprzętu, które wspiera naturalny rozwój, od zwykłego, bezcelowego oglądania dynamicznych filmów.
Aplikacje grają na emocjach i budują presję
Ogromne zagrożenie płynie ze strony samych twórców oprogramowania. Zwykłe programy do nauki języków obcych lub proste gry logiczne wykorzystują zaawansowane mechanizmy, które zmuszają do regularnych powrotów przed ekran. Aplikacje wysyłają specjalne powiadomienia, mające na celu natychmiastowe wzbudzenie poczucia winy u młodego odbiorcy.
- Dostawałem takie przypomnienia: „Jestem smutny, bo nie grasz”, „Kiedy znowu zagrasz?”, „Punkty ci spadają”. Cały czas manipulacja była włączona w tle – alarmuje dr Malczewski.
Najmłodsi reagują na takie powiadomienia bardzo emocjonalnie. Na przykład w przypadku aplikacji o charakterze edukacyjnym, działają pod presją czasu, często wykonując zadania w pełni losowo, tylko po to, by zdobyć wirtualne punkty i awansować w rankingach. Dochodzi do tego silne zjawisko strachu przed ominięciem ważnych informacji, tzw. FOMO (Fear Of Missing Out), które trzyma nastolatków w nieustannym, wyczerpującym napięciu. Algorytmy platform społecznościowych celowo dobierają treści tak, aby zamknąć użytkownika w wąskiej bańce. Osoba oglądająca materiały tzw. patoinfluencerów szybko zaczyna wierzyć, że świat składa się wyłącznie z głośnych imprez i szkodliwych używek. Mechanizm natychmiastowej gratyfikacji usypia racjonalne myślenie i przyspiesza utratę kontroli nad godzinami spędzanymi w sieci.
Młodzież odrzuca alkohol. Nowym zagrożeniem jest e-hazard
Krajobraz uzależnień w Polsce przechodzi obecnie wielką transformację. Specjaliści zauważają ogromny spadek zainteresowania klasycznymi substancjami wśród nastolatków. Jak mówi dr Malczewski, odsetek osiemnastolatków, którzy kiedykolwiek próbowali marihuany, spadł w ostatnich badaniach z 36 do 30%. Tradycyjne papierosy pali regularnie zaledwie 6% młodych ludzi. Uczniowie coraz rzadziej sięgają po mocny alkohol, uznając go za niemodny, a zmieniające się normy społeczne powoli wypychają widok pijących czy palących z przestrzeni publicznej. To dobre wiadomości. Jednak są i niepokojące.
- Naszym głównym wyzwaniem staje się internet, e-papierosy oraz gry hazardowe w sieci. W obszarze tradycyjnych substancji psychoaktywnych widzimy pozytywne tendencje (z wyjątkiem e-papierosów). Z alkoholem sytuacja zaczną przypominać tę z papierosami – mówi dr Malczewski.
Ekspert tłumaczy, że puste miejsce zajmują zupełnie nowe, cyfrowe zagrożenia. Bardzo poważnym problemem staje się nowoczesny e-hazard, z którym zmaga się niemal co siódmy młody człowiek wchodzący w dorosłość. Gry losowe przeniosły się całkowicie do przestrzeni wirtualnej, przez co są łatwo dostępne o absolutnie każdej porze dnia i nocy. Olbrzymią popularność zdobywają również e-papierosy – korzysta z nich wciąż około 30% badanych, co stanowi ogromne wyzwanie dla całego systemu edukacji oraz zaniepokojonych opiekunów.
Czerwone flagi. Kiedy tracimy kontrolę nad smartfonem
Dr Malczewski w rozmowie z dziennikarką Pacjenci.pl podkreśla, że skuteczną ochroną przed cyfrowymi nałogami okazują się przede wszystkim silne więzi. Jak mówi ekspert, badania wykazały, że np. dzieci żyjące w cieniu konfliktu na Ukrainie często mają lepsze wskaźniki zdrowia psychicznego niż ich rówieśnicy w Polsce, ponieważ trudne czasy skłoniły całe rodziny do spędzania większej ilości czasu razem. Prawidłowo funkcjonująca komórka społeczna, zbudowana na miłości oraz codziennej komunikacji, potrafi chronić przed wieloma zewnętrznymi zagrożeniami. Zawsze warto jednak zachować najwyższą czujność i zwracać uwagę na konkretne sygnały ostrzegawcze u siebie oraz najbliższych.
- Pierwszą czerwoną flagą jest sytuacja, w której z powodu przebywania w internecie zaniedbujemy codzienne obowiązki oraz kontakty z bliskimi. Przestajemy prawidłowo funkcjonować w rodzinie – mówi dr Malczewski.
Specjaliści bardzo wyraźnie wskazują również na inne widoczne objawy utraty kontroli. Należy do nich między innymi rozpoczynanie i kończenie każdego dnia ze smartfonem w ręku oraz odruchowe używanie go podczas jedzenia wspólnych posiłków. Ostatnim sygnałem ostrzegawczym są bezpośrednie uwagi ze strony zmartwionego otoczenia. Gdy partner, dziecko lub znajomy głośno narzeka na zbyt długi czas spędzany przed świecącym ekranem, to znak, że dawno przekroczyliśmy bezpieczną granicę. Należy potraktować te mocne słowa jako wezwanie do natychmiastowej zmiany swoich codziennych, szkodliwych nawyków.